Trwa ładowanie...
Przejdź na
Biznesowy partner Orlenu ścigany nakazem aresztowania za skorumpowanie premiera Chorwacji
Szymon Jadczak
Szymon Jadczak
|zmod.
WP magazyn

Biznesowy partner Orlenu ścigany nakazem aresztowania za skorumpowanie premiera Chorwacji

(GETTY, Akos Stiller)

Wirtualna Polska potwierdziła, że Zsolt Hernádi, prezes węgierskiego koncernu MOL, jest ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Ma do odsiedzenia w Chorwacji dwa lata więzienia za skorumpowanie tamtejszego premiera. Sprawa dotyczyła zakupu chorwackiego odpowiednika Orlenu. To MOL kupuje część stacji benzynowych od Lotosu.

Warunkową decyzję o przejęciu przez PKN Orlen kontroli nad Grupą Lotos wydała Komisja Europejska.

Warunki KE obejmowały m.in.: pozbycie się części stacji Lotosu na rzecz Węgrów z MOL i Saudyjczyków z Saudi Aramco, którzy mają kupić 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej oraz sprzedaż Lotos Terminale spółce Unimot Investments.

MOL ma kupić 417 stacji Lotosu, a Orlen od Węgrów 144 stacji paliw na Węgrzech oraz 41 stacji na Słowacji. Orlen odmówił Wirtualnej Polsce podania dokładnych lokalizacji sprzedawanych stacji.

W ubiegłym tygodniu, akceptując warunki Komisji Europejskiej, zgodę na połączenie Orlenu z Lotosem wyrazili akcjonariusze obu tych giełdowych spółek. Połączenie PKN Orlen z Grupą Lotos zostało zarejestrowane w 1 sierpnia. Od tego dnia firmy stanowią jeden organizm.

Gdyby na świętowanie do Warszawy chciał przylecieć Zsolt Hernádi, prezes węgierskiego koncernu, prosto z lotniska trafiłby do aresztu.

Chorwackie interesy MOL

Początek tej historii sięga 2003 r., gdy MOL nabył 25 proc. akcji w chorwackim koncernie naftowym INA. Hernádi był już wtedy od dwóch lat dyrektorem generalnym MOL. Do firmy trafił w 1999 r., za czasów pierwszych rządów Viktora Orbána.

Jak pisał w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Dominik Héjj, Hernádi należy do najbliższego kręgu zaufanych premiera Orbána i jest uważany za niezatapialnego. Ze stanowiska nie został usunięty nawet wtedy, gdy Orbán stracił władzę w latach 2002-2010.

W 2008 r. MOL zwiększył swoje udziały w chorwackiej INIE do 45 proc., a rok później do ponad 47 proc. I właśnie przy okazji tych transakcji - według chorwackiego wymiaru sprawiedliwości - miało dojść do korupcji. Chodzi o to, że Zsolt Hernádi miał w latach 2008-2009 przekazać ówczesnemu premierowi Chorwacji Ivo Sanaderowi łapówki o łącznej wartości 10 mln euro. Pieniądze miały trafić z Węgier do Chorwacji poprzez zawarcie fikcyjnych umów na doradztwo dla podstawionych firm.

Chorwackie śledztwo ruszyło w 2011 r. Dwa lata później Chorwaci wystąpili o Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Niezależnie od tego swoje postępowanie w sprawie sprzedaży INY nieśpiesznie prowadzili Węgrzy. W maju 2014 r. sąd w Budapeszcie zajął się szefem MOL i ciążącymi na nim zarzutami o oszustwa i defraudacje. Przy okazji tego procesu o Hernádim usłyszeli Polacy.

Prezes Krawiec w głębokim szoku

W 2014 r. tygodnik Wprost opublikował jedną z taśm nagranych w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Jacek Krawiec, ówczesny prezes Orlenu w rozmowie z ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim opowiadał o swojej wizycie w Budapeszcie. MOL zaoferował wtedy udziały w chorwackiej INIE zarówno Orlenowi, jak i Rosjanom z Rosnieftu. Do sprzedaży nie doszło, ale Krawiec miał okazję z pierwszej ręki poznać problemy Zsolta Hernádiego.

Krawiec musiał pojechać na Węgry, bo Hernádi był już ścigany przez Chorwatów i opuszczenie kraju groziłoby trafieniem do aresztu w Zagrzebiu. Prezes Orlenu był zszokowany tym, co usłyszał od szefa MOL. Hernádi mimo wiszącego nad nim wyroku był wyjątkowo spokojny.

"(...) mówię do niego, ty, a ile ty lat dostaniesz. I on taki uśmiechnięty, wyluzowany (...) Ja mówię (…) na Węgrzech będzie ta sprawa? On mówi: no tak. Ja mówię, no wiesz, ale to potrwa dwa, trzy lata. On mówi: nie, w kwietniu będzie wyrok. I siedzi obok niego taki dyrektor od spraw prawnych, taki bardzo zaufany gość (...). I on z takim uśmiechem mówi: Abel, powiedz Jackowi, kto mnie będzie oskarżał w tym procesie na Węgrzech. A Abel mówi: moja żona. Kumacie? Wyobrażacie sobie taką sytuację. Żona jest prokuratorem oskarżającym, wyrok uniewinniający, wszystko załatwione. Wyobrażacie sobie, że to jest u nas? (...) Kur…, jak my się różnimy od takich Węgier" - skwitował w 2014 r. Jacek Krawiec.

Hernádi pomylił się tylko o miesiąc. Uniewinniający go wyrok zapadł nie w kwietniu, a w maju 2014 r. Dla węgierskiego wyroku sprawiedliwości kończył on sprawę. Gdy w 2018 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości podtrzymał wniosek Chorwacji o wydanie ENA, sąd w Budapeszcie znowu pochylił się nad sprawą szefa MOL.

Jak opisywał w "DGP" Dominik Héjj, rozprawa trwała 5 minut, a węgierski sąd odmówił wydania prezesa MOL Chorwatom, nazywając Hernádiego wolnym człowiekiem.

Uparci Chorwaci nie odpuszczają Węgrowi

Na Chorwatach nie zrobiło to wrażenia. Pod koniec grudnia 2019 r. sąd w Zagrzebiu orzekł, że Hernádi jest winny korupcji. Szef MOL został skazany zaocznie na dwa lata więzienia. Premier Chorwacji Ivo Sanader został skazany na sześć lat bezwzględnego więzienia.

W 2016 r. ówczesny premier Chorwacji Andrej Plenkovic zadeklarował chęć odkupu akcji od MOL. Bezskutecznie. Jak relacjonował Dominik Héjj w INA panuje dualizm władzy - częścią firmy zarządza rząd w Zagrzebiu, drugą menedżerowie w Budapeszcie. Chorwaci zarzucali Węgrom, że ci blokują strategiczny rozwój spółki.

Gdy w styczniu tego roku Daniel Obajtek w towarzystwie Jacka Sasina ogłaszał podczas konferencji, że część Lotosu przejmą Saudyjczycy oraz Węgrzy, Zsolt Hernádiego nie było w Warszawie.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy gdyby szef Orlenu postanowił teraz uroczyście świętować przyklepanie fuzji Orlenu z Lotosem, przy udziale Saudi Aramco i MOL, to czy szef tego ostatniego mógłby bezpiecznie przyjechać do Polski.

Sędzia Irena Kvaternik z Sądu Okręgowego w Zagrzebiu nie ma wątpliwości.

"Oskarżony Zsolt Hernádi został skazany na dwa lata więzienia w sprawie INA-MOL. W celu wykonania kary pozbawienia wolności Sąd Okręgowy w Zagrzebiu wydał Europejski Nakaz Aresztowania" - przekazała nam w mailu z 21 lipca sędzia Kvaternik. I dodała, że nakaz wciąż obowiązuje.

Zapytaliśmy Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz PKN Orlen, czy w momencie zawierania umów z firmą MOL dotyczących Lotosu wiedzieli, że prezes tej firmy Zsolt Hernádi został skazany za korumpowanie premiera Chorwacji i jest w związku z tym poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania.

Premier Mateusz Morawiecki ani jego pracownicy nie odpowiedzieli na nasze pytania od 19 lipca.

Z kolei ministerstwo Jacka Sasina przekazało nam, że "wiodącą rolę w procesie konsolidacji spółek paliwowych pełni PKN ORLEN S.A., który był wnioskodawcą do organu antymonopolowego (Komisji Europejskiej, która m.in. zatwierdziła umowy i partnerów do wykonania środków zaradczych) w zakresie połączenia z GRUPĄ LOTOS S.A. Tym samym właściwym do udzielenia odpowiedzi na pytania jest Zarząd PKN ORLEN S.A".

Wywołany do tablicy PKN Orlen w długiej odpowiedzi poinformował nas m.in., że "fuzja to złożony i trudny proces. Negocjacje prowadzone przez PKN ORLEN z partnerami nie były łatwe".

A odpowiadając na pytania o wyrok dla Hernádiego "informujemy, że nie odnosimy się do spekulacji medialnych i możemy opierać się wyłącznie na oficjalnych informacjach".

W dalszej części odpowiedzi Biuro Prasowe Orlenu informuje, że "zarzuty domniemanej korupcji, o którą był oskarżany prezes Zsolt Hernádi, zostały odrzucone przez Międzynarodowe Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych (ICSID, International Centre for Settlement of Investment Disputes), które działa przy Banku Światowym i posiada siedzibę w Waszyngtonie. Trzyosobowy panel trybunału ICSID jednogłośnie uznał, że zarzuty Chorwacji dotyczące przekupstwa, o które INA oskarżyła Grupę MOL po przejęciu udziałów w chorwackiej spółce energetycznej, były bezpodstawne. Werdykt międzynarodowego trybunału w Waszyngtonie oznacza, że prezes i dyrektor generalny MOL Zsolt Hernádi jest niewinny".

Dalej w odpowiedzi przesłanej przez Orlen czytamy: "Podczas procesu amerykańskiego, który trwał od 2013 roku, przeprowadzono pełne postępowanie dowodowe. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków i zbadano dziesiątki tysięcy stron dokumentów. Na podstawie tych zeznań i dokumentów sąd podjął jednomyślną decyzję, że do korupcji nie doszło. Trzeba pamiętać, że Chorwacja jest sygnatariuszem międzynarodowego traktatu, który ustanowił ICSID. Zgodnie ze zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego i prawa chorwackiego Chorwacja jest zobowiązana do respektowania orzeczeń arbitrów tak, jakby były to orzeczenia sądów najwyższych w Chorwacji".

Sęk w tym, że Orlen, zapewniając o niewinności Hernádiego, powołuje się na trybunał rozpatrujący spory między inwestorami a importerami kapitału, którego rozstrzygnięcie nijak się ma do wyroku sądu karnego w Zagrzebiu.

- Postępowanie karne w państwie inwestycji oraz spór arbitrażowy podlegają innemu reżimowi prawnemu. Sąd arbitrażowy orzekał wyłącznie o naruszeniu przez Chorwację Traktatu Karty Energetycznej, stosując prawo międzynarodowe publiczne, natomiast sąd w Zagrzebiu stosował krajowe prawo karne. Co do zasady, sądy międzynarodowe nie mają kompetencji, by ingerować w krajowe postępowanie karne, o ile samo to postępowanie nie stanowi naruszenia prawa międzynarodowego, np. gdy jest rażąco nierzetelne - tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską Marek Jeżewski, szef praktyki rozwiązywania sporów w kancelarii Kochański & Partners.

W sprawie prezesa nic się nie zmieniło

Dla pewności, wystąpiliśmy do sądu w Zagrzebiu z prośbą o komentarz do stanowiska MOL, w którym spółka zapewnia, że jej prezes został oczyszczony z zarzutu korupcji.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w stolicy Chorwacji nie zostawia złudzeń wobec kary dla Zsolta Hernádiego:

"Zsolt Hernádi został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia i w tej chwili wyrok ten jest prawomocny. Złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego Republiki Chorwacji, która według przewidywań może zostać rozpatrzona jesienią tego roku. Nadal obowiązuje wobec niego międzynarodowy nakaz aresztowania i Europejski Nakaz Aresztowania" - czytamy w mailu przesłanym przez Krešimira Devčića w poniedziałek.

Szymon Jadczak, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
WP magazyn
KOMENTARZE
(683)
Nadir
4 min. temu
"Stary człowiek i może"...i tak im (Obajtek+prezes.+..oby tylko) nikt nie podskoczy, bo kto? Cała władza w rękach ....władzy. Stwórca jest na zbyt długich wczasach...
Obserwator
10 min. temu
Toż gołym okiem widać jaki jest cel tej transakcji: jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Dzięki Pisowi mamy biznesmena roku któy nie shańbił się biznesem, a majątek zafundowali mu Polacy. Kolejne spółki skarbu państwa też zostaną sprzedane jeśli tylko znajdzie się kupiec który odpali dobrą dolę. Sama cena może być niska!
No jo !
28 min. temu
Kulczyk bis ! Adamowicz bis ! Dużo takich ale wiedzą jak się kamuflować .
nina
33 min. temu
"Swoj pozna swego".
Anna
33 min. temu
I tak im nic nie zrobią....
...
Następna strona