Finał śledztwa CBŚP. Gawkowski odzyskał pieniądze za kradzione auto
Krzysztof Gawkowski padł ofiarą wyrafinowanego oszustwa przy zakupie używanego samochodu. Po miesiącach batalii prawnej wicepremier odzyskał zainwestowane środki. Z najnowszego oświadczenia majątkowego polityka wynika, że na jego konto trafiło blisko 150 tysięcy złotych.
Sprawa zakupu kradzionego pojazdu przez ministra cyfryzacji znalazła swój finał w sądzie, a utracone środki wróciły do prawowitego właściciela. Złożone pod koniec kwietnia oświadczenie majątkowe Krzysztofa Gawkowskiego ujawnia, że polityk otrzymał przelew od komornika sądowego na kwotę niespełna 147 tysięcy złotych. Pieniądze te stanowią pokłosie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który uznał za skuteczne odstąpienie od umowy zakupu felernego pojazdu.
Odzyskana suma jest wyraźnie wyższa niż pierwotna cena samochodu. Wicepremier zapłacił za auto 100 tysięcy złotych, co wskazuje na to, że w wyegzekwowanej przez komornika kwocie ujęto również należne odsetki oraz zwrot poniesionych kosztów procesu.
Ostre słowa o doradcach. Premiera Biznes Klasy o 17:00
Oszustwo na motoryzacyjnego klona
Historia problemów polityka z rynkiem wtórnym rozpoczęła się w październiku ubiegłego roku. To właśnie wtedy nabył on od osoby prywatnej używanego Peugeota 5008. Transakcja wydawała się w pełni bezpieczna, ponieważ kupujący dopełnił standardowych procedur ostrożnościowych. Z zadeklarowanych przez niego informacji wynika, że sprawdzono numer VIN pojazdu, a stan techniczny auta zweryfikowano w autoryzowanym serwisie obsługi.
Pół roku po zakupie na jaw wyszły jednak szokujące fakty. W kwietniu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zarekwirowali pojazd na polecenie prokuratury. Samochód okazał się tak zwanym klonem, wprowadzonym na rynek przez międzynarodową grupę przestępczą. Oryginalne auto o tych samych numerach identyfikacyjnych legalnie poruszało się po drogach we Francji, natomiast egzemplarz sprzedany w Polsce miał profesjonalnie przebite numery.
– Czuję się wkurzony, oszukany i okradziony – pisał wówczas w mediach społecznościowych wicepremier, zapowiadając jednocześnie bezkompromisową walkę o sprawiedliwość na drodze sądowej.
Majątek bez samochodu, ale z kredytem
Zakończenie sprawy zbiegło się w czasie z publikacją oświadczeń majątkowych najważniejszych osób w państwie. Dokumenty te dają wgląd w ogólną sytuację finansową ministra cyfryzacji, na którą składają się między innymi wpływy z Kancelarii Premiera, Sejmu oraz pracy na uczelni wyższej. Wicepremier zgromadził na kontach oszczędności przekraczające 200 tysięcy złotych, a także niewielkie rezerwy w walutach obcych.
Głównym składnikiem jego majątku pozostaje dom o powierzchni ponad 250 metrów kwadratowych, wyceniony na ponad milion złotych. Nieruchomość ta wiąże się z długoterminowym zobowiązaniem finansowym w postaci kredytu hipotecznego zaciągniętego ponad dekadę temu. Do spłaty pozostało jeszcze niespełna ćwierć miliona złotych. Co istotne z perspektywy ostatnich wydarzeń, w aktualnym wykazie mienia polityka nie figuruje obecnie żaden samochód osobowy.