Pierwsza połowa 2026 roku przyniosła poprawę wyników krajowego przemysłu chemicznego, mimo słabej koniunktury, niskiego poziomu zamówień i zmiennych cen energii, ropy oraz gazu — wynika z danych Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Deloitte Polska w "Analizie branży chemicznej w 2026 roku" zwraca z kolei uwagę, że wysokie koszty energii i surowców oraz rosnące obciążenia regulacyjne osłabiają pozycję europejskich zakładów wobec regionów o tańszej produkcji. Dochodzą do tego liczne wymogi środowiskowe.
Jak opisuje bankier.pl, ta sytuacja odbija się na zatrudnieniu. – Choć sytuacja w Polsce jest relatywnie lepsza niż w wielu innych krajach Europy, rodzima branża chemiczna koncentruje się na efektywności operacyjnej i kontroli kosztów. Takie podejście znajduje odzwierciedlenie w decyzjach dotyczących zatrudnienia. Dlatego lata 2025-2026 w polskiej branży chemicznej postrzegam jako okres stabilizacji i selektywnego rozwoju, a nie dynamicznego odbicia – mówi Aneta Mozyrska, Manager w Grafton Recruitment.
WIDEOMiał 22 lata i 2 miliony euro grantu. Dziś jego firma jest warta miliardy
Kogo szukają chemiczne zakłady
Skala rekrutacji zależy od profilu firmy. Chemia bazowa i nawozowa zatrudnia punktowo i selektywnie, natomiast większe zapotrzebowanie zgłasza chemia specjalistyczna — kosmetyki, środki czystości, farby czy dodatki do tworzyw.
W segmencie bazowym poszukiwani są przede wszystkim ludzie potrzebni do utrzymania ciągłości pracy zakładów: inżynierowie procesu, specjaliści utrzymania ruchu, automatycy i eksperci ds. bezpieczeństwa. W chemii specjalistycznej liczą się role związane z rozwojem i kontrolą produktu — technolodzy, specjaliści R&D, eksperci ds. jakości i regulacji oraz handlowcy techniczni łączący wiedzę chemiczną z podejściem biznesowym.
Osobną kategorię tworzą kompetencje związane z transformacją energetyczną, cyfryzacją i raportowaniem. – Wymogi środowiskowe i raportowe zwiększają znaczenie specjalistów ESG, inżynierów środowiska oraz osób zarządzających projektami modernizacyjnymi – wskazuje ekspertka Grafton Recruitment.
– Decyzja o rekrutacji jest najczęściej związana z konkretną potrzebą operacyjną – zapewnieniem ciągłości i stabilności produkcji, utrzymaniem jakości czy realizacją projektów modernizacyjnych. Dlatego, mimo ostrożnego podejścia do zwiększania zatrudnienia, nadal poszukiwani są pracownicy o specjalistycznych kompetencjach, których wiedza ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania zakładów – dodaje Mozyrska.
Najwięcej płacą na Mazowszu
Widełki płacowe różnicuje nie tylko stanowisko, ale i region — zwłaszcza na wysokich szczeblach. Najlepiej zarabiają osoby łączące wiedzę techniczną z odpowiedzialnością za ludzi, procesy i ciągłość produkcji, a liderem regionalnym pozostaje Mazowsze.
Na szczycie stawki jest dyrektor zakładu: 28-40 tys. zł brutto na Mazowszu, 20-36 tys. zł w Małopolsce, 20,5-35,5 tys. zł w woj. pomorskim oraz 20-35 tys. zł na Dolnym Śląsku i Śląsku. Kierownik produkcji dostaje 19-25 tys. zł na Mazowszu, 14,5-21,5 tys. zł na Dolnym Śląsku i 14-22 tys. zł w Małopolsce, a kierownik utrzymania ruchu odpowiednio 16-21 tys. zł, 13-19 tys. zł na Śląsku i 12,5-18,5 tys. zł w Łódzkiem.
Na stanowiskach jakościowych kierownik może liczyć na 18-24 tys. zł na Mazowszu i 15-23 tys. zł na Śląsku, a inżynier ds. jakości na 10-15 tys. zł i 9,5-13,5 tys. zł. Podobne widełki ma inżynier procesu — 11-15 tys. zł na Mazowszu i 8,5-12,5 tys. zł w Pomorskiem.
Ciekawie wypadają technolodzy, bo tu Mazowsze nie prowadzi. Główny technolog zarabia najwięcej w Małopolsce (12-20 tys. zł), przed Śląskiem (13-18 tys. zł) i Mazowszem (13-17 tys. zł). Technolog może liczyć na maksymalnie 12,5 tys. zł w Pomorskiem i do 12 tys. zł na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce i Zachodniopomorskiem.
W automatyce inżynier dostaje 11-15 tys. zł na Mazowszu i 9-14 tys. zł na Śląsku, a automatyk bez tytułu inżyniera 10-13 tys. zł na Mazowszu wobec 7-9,5 tys. zł w kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim.
Najniżej w zestawieniu plasują się operatorzy produkcji — 5,5-6,5 tys. zł na Mazowszu i w Łódzkiem oraz 4,9-6 tys. zł w kujawsko-pomorskim. Technik laborant zarabia 7-9 tys. zł na Mazowszu i 6-8 tys. zł na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.
Co dalej z rekrutacjami
W najbliższych miesiącach firmy mają nadal ostrożnie podchodzić do inwestycji. Pierwszeństwo dostaną projekty zwiększające efektywność procesów, obniżające zużycie energii, poprawiające bezpieczeństwo instalacji oraz odpowiadające na wymogi środowiskowe i raportowe.
Zatrudnienie ma być podporządkowane konkretnym potrzebom. – Kluczowe stanie się zarówno utrzymanie kompetencji niezbędnych do zapewnienia stabilności produkcji, jak i uzupełnianie tych, których brakuje w związku ze zmianami technologicznymi i modernizacją zakładów.
Sama znajomość technologii produkcji może nie wystarczyć. Liczyć się będzie umiejętność wykorzystania wiedzy technicznej w zapewnianiu ciągłości procesów, ograniczaniu ryzyka i sprawnego wdrażania zmian – podsumowuje Danuta Protasewicz, Regional Manager Grafton Recruitment.