Wielki zwrot. Polacy wracają z emigracji

Po raz pierwszy od 2000 roku więcej osób przeprowadziło się z Niemiec do Polski niż w drugą stronę. Liczba Polaków przebywających czasowo za granicą spadła o 191 tys. w siedem lat - wynika z nowego raportu Warsaw Enterprise Institute.

Wielki zwrot. Polacy wracają z emigracjiWielki zwrot. Polacy wracają z emigracji
Źródło zdjęć: © Getty Images | Mateusz Wlodarczyk
Magda Żugier

Sierpniowa analiza WEI autorstwa Fatimy Zahry Znioi nosi tytuł "Wielki zwrot" i wynika z niej, że migracja powrotna przestała być przypadkowym zjawiskiem demograficznym. Autorka przekonuje, że Polska powinna traktować ją jako element strategii na rzecz konkurencyjności kraju.

Punktem zwrotnym okazał się 2024 rok. Niemiecki Destatis odnotował wtedy 90 807 przeprowadzek z Niemiec do Polski przy 82 082 w kierunku odwrotnym, co dało saldo 8725 osób na korzyść Polski. To pierwszy taki wynik od początku prowadzenia porównywalnych statystyk, czyli od 2000 roku.

Kurczy się też sama emigracja. Według GUS pod koniec 2024 r. około 1,499 mln stałych mieszkańców Polski przebywało za granicą przez co najmniej dwanaście miesięcy, wobec 1,690 mln w 2017 r. Oznacza to spadek o 191 tys. osób, czyli 11 proc. w siedem lat. Najliczniejsze skupiska Polaków pozostają w Wielkiej Brytanii (415 tys.) i Niemczech (407 tys.), przed Holandią, Norwegią i Irlandią.


WIDEO
Rachunek za weta prezydenta. "To tak nie działa"


Dlaczego właśnie teraz

Raport wskazuje na zbieg kilku procesów, a nie na jedno wydarzenie. Polska nadrabiała dystans gospodarczy do Zachodu, przez co przewaga płacowa przestała być decydująca. W 2024 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw sięgnęło 8265,92 zł przy rocznym wzroście przekraczającym 13 proc.

Jednocześnie kraje docelowe straciły impet. Niemcy zmagały się ze słabszym wzrostem, kłopotami przemysłu i rosnącymi kosztami energii, a Wielka Brytania przeszła przez brexit. Liczba Polaków na Wyspach spadła z około 818 tys. w 2019 r. do 691 tys. rok później, a w roku zakończonym w czerwcu 2025 r. wyjechało stamtąd około 25 tys. obywateli Polski przy zaledwie 6-7 tys. przyjazdów.

Trzeci czynnik ma charakter osobisty. Badania prof. Izabeli Grabowskiej pokazują, że o ile wyjeżdża się z powodów ekonomicznych, o tyle wraca najczęściej z rodzinnych — starzejący się rodzice, chęć wychowania dzieci w Polsce, tożsamość i poczucie przynależności. Decyzja o powrocie zwykle dojrzewa latami, a nie zapada z dnia na dzień.

Kto wraca? Głównie trzydziesto- i czterdziestolatkowie

Powroty nie są losową próbką emigrantów. Raport wskazuje wyraźną selektywność wiekową — dominuje przedział 25-45 lat — oraz edukacyjną, szczególnie wśród osób wracających z Wielkiej Brytanii. To w dużej mierze ci sami młodzi i wykształceni ludzie, którzy wyjechali po 2004 r., tyle że z dwiema dekadami doświadczenia zawodowego i międzynarodowych kontaktów.

Częściowy obraz daje "Ulga na powrót". W 2024 r. skorzystało z niej 25 100 osób wobec 16 300 rok wcześniej i 8300 w momencie uruchomienia programu w 2022 r. Zestawienie z szacunkami mówiącymi o około 300 tys. powrotów w latach 2017-2024 pokazuje jednak, że flagowy instrument dociera do mniej niż jednej dziesiątej wracających.

Kluczowy problem to jednak nie przyciągnięcie ludzi, lecz ich zatrzymanie. Badanie Fihela i Górnego z 2013 r., oparte na spisie z 2002 r., wykazało, że 28 proc. osób wracających w okresie transformacji ponownie wyemigrowało, przy czym 73 proc. z nich wytrzymało w kraju krócej niż rok.

Ta sama analiza wskazuje, co decyduje o pozostaniu. Najmocniejszym czynnikiem zatrzymującym okazały się więzi rodzinne — pary z dziećmi miały o 67 proc. większą szansę pozostania niż osoby samotne. Najsilniejszym prognostykiem ponownego wyjazdu było podwójne obywatelstwo polsko-niemieckie, obniżające prawdopodobieństwo pozostania o 65 proc.

Wracają nie tylko ręce do pracy

Autorka podkreśla, że wartość powrotów wykracza poza uzupełnienie niedoborów kadrowych. Powołuje się m.in. na ustalenia Anne White i Izabeli Grabowskiej, według których wracający przywożą nowe doświadczenia, praktyki zawodowe, międzynarodowe sieci kontaktów i inne sposoby rozwiązywania problemów, a to może wspierać innowacyjność i rozwój instytucji w całej gospodarce.

W Polsce pracuje już ponad milion cudzoziemców, ale powracający wnoszą coś, czego rynek pracy nie sprowadzi z zewnątrz: łączą znajomość polskich instytucji, języka i norm z doświadczeniem zdobytym na bardziej konkurencyjnych rynkach. Raport nazywa to "kapitałem diaspory".

Problem w tym, że ten potencjał bywa marnowany. Polscy pracodawcy często nie doceniają zagranicznego stażu, procedury uznawania kwalifikacji pozostają uciążliwe, a specjaliści po powrocie realnie tracą na statusie zawodowym. Analiza ICMPD mówi wprost o "marnotrawstwie mózgów".

Bariera, o której mówi się najmniej

Najpoważniejszym kontrargumentem wobec optymistycznej tezy raportu są mieszkania. W połowie 2025 r. metr kwadratowy w Warszawie kosztował średnio 16 400-17 250 zł, co przy lokalu 55-metrowym daje około 900-950 tys. zł. Oprocentowanie kredytów hipotecznych sięgało 7,5 proc., a strukturalny deficyt mieszkaniowy szacuje się na 1,5 mln lokali.

Dochodzi do tego koncentracja geograficzna. W okresie transformacji 78 proc. wracających osiedlało się w miastach, głównie w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Trójmieście i we Wrocławiu, czyli tam, gdzie i tak jest najlepiej. Regiony najmocniej wyludnione przez emigrację korzystają na powrotach najmniej.

Tło demograficzne nie pozostawia złudzeń. Liczba ludności spadła z 38,5 mln w 2011 r. do 37,4 mln w 2025 r., dzietność osiągnęła w 2024 r. rekordowo niski poziom 1,099, a Polski Instytut Gospodarczy prognozuje ubytek 2,1 mln osób z siły roboczej do 2035 r. Powroty tego nie odwrócą — mogą jedynie złagodzić skutki.

Wybrane dla Ciebie