Burza wokół kilometrówki Żukowskiej. Gawkowski: ja też brałem
Biuro poselskie Anny Marii Żukowskiej znajduje się zaledwie 1,7 km od kompleksu sejmowego przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Jednak polityk w ubiegłym roku odliczyła ponad 38 tys. zł z tytułu tzw. kilometrówki. W obronie posłanki stanęła Magdalena Biejat, wicemarszałek Senatu. Teraz dołącza do niej także Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji. - Będę bronił, ma biura poselskie w całej Polsce - mówił w Radiu ZET.
Anna Maria Żukowska z Lewicy rozliczyła nieco ponad 38 tys. zł kosztów za przejazdy służbowe w 2025 r. Kwota zbulwersowała opinię publiczną, bo odległość od biura posłanki do Sejmu wynosi zaledwie 1,7 km.
Ponadto z oświadczenia majątkowego złożonego za 2025 r. Anny Marii Żukowskiej wynika, że posłanka Lewicy nie posiadała w tamtym czasie samochodu. Przepisy dopuszczają jednak, aby parlamentarzysta mógł rozliczać kilometrówki zarówno jeśli podróże odbywały się jego prywatnym pojazdem, jak i innym, np. taksówką.
Stworzył ogromną firmę. Szczerze radzi: "Nie słuchaj klientów"
W obronie Żukowskiej stanęła Magdalena Biejat, wicemarszałkini Senatu i była polityczka Lewicy. Na antenie RMF FM przypomniała, że "30 proc. Polski jest wykluczone transportowo, gdzie po prostu nie da się inaczej dojechać".
Rozumiem, czemu bulwersują oczywiste przykłady nadużywania, które pojawiają się w mediach. Niemniej nie wylewajmy dziecka z kąpielą, senatorowie i posłowie mają prawo do wykonywania swojego mandatu na całym terenie kraju - stwierdziła.
Dołączył do niej Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
Będę bronić posłanki Żukowskiej. Ma dużo biur poselskich i jeździ po całej Polsce. Ja jeżdżę z ochroną, bo jestem wicepremierem i nie biorę kilometrówek - powiedział w rozmowie w Radiu ZET. - To też nie jest nic nadzwyczajnego. Jak byłem posłem, to też brałem - dodał.
Nowy model rozliczeń kilometrówek
Posłowie mogą rozliczać koszty podróży własnym samochodem lub innym pojazdem w ramach ryczałtu, jaki otrzymują na prowadzenie swoich biur. Do końca 2025 r. Kancelaria Sejmu nie weryfikowała, dokąd poseł jeździł w ramach rozliczenia kilometrów. Po medialnych doniesieniach zmieniono zasady.
Kancelaria Sejmu wypracowała nowy model rozliczeń kilometrówek dla posłów. Zamiast dotychczasowych oświadczeń o przejechanych kilometrach będą obowiązywać ryczałty za jazdy lokalne w okręgu oraz indywidualne rozliczenia podróży poza teren.
W pierwszym przypadku poseł otrzyma ryczałt na jazdy lokalne w okręgu wyborczym za 1500 km. Nie musi się z niego rozliczać za jazdy lokalne. Kilometrówki będą rozliczane zgodnie ze stawkami ministra infrastruktury: dla aut o pojemności skokowej do 900 cm³ - 0,89 zł, a dla samochodów o wyższej pojemności - 1,15 zł, czyli w tym drugim przypadku byłoby to 1725 zł.
Taka sama stawka ma być dla aut elektrycznych. Jeśli poseł ma wyjazdy poza teren okręgu, będzie mógł zapisać delegację na druku rozliczeniowym, gdzie ma być podana data, trasa i liczba kilometrów. Rozliczenie, jak w pierwszym przypadku, będzie odbywało się według pojemności silnika.
Jeśli chodzi o drugą grupę, czyli samochody w wynajmie instytucjonalnym – zasady będą podobne, tyle że zwrot będzie niższy: nie pełna stawka kilometrówki, a jej 40 proc., ponieważ - jak uzasadnia kancelaria - ma ona pokryć tylko koszty paliwa, gdyż w ramach wynajmu są pokryte koszty eksploatacji.
źródło: Radio ZET, PAP