Ceny ropy mocno w górę. Rzekomy atak Iranu na okręt USA
W poniedziałek rynki surowcowe zareagowały na niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu, co wywindowało ceny ropy o ponad trzy procent. Irańska agencja prasowa Fars przekazała, że siły tego kraju uderzyły w amerykański okręt wojenny. Jednostka miała próbować przepłynąć przez cieśninę Ormuz. Amerykanie zaprzeczają wersji Teheranu.
Reakcja giełd była natychmiastowa. Kontrakty na ropę Brent podrożały o ponad trzy dolary, przekraczając poziom 111 dolarów za baryłkę. To drastyczna zmiana w porównaniu z sytuacją z końca marca, gdy po łagodzących wypowiedziach prezydenta USA cena baryłki Brent spadła do poziomu 96 dolarów. Podobny wzrost zanotowała teraz amerykańska ropa WTI, za którą w szczytowym momencie sesji trzeba było zapłacić ponad 105 dolarów.
Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych szybko odniosło się do sprawy. Wojskowi zaprzeczyli doniesieniom o ataku na jakikolwiek okręt Marynarki Wojennej USA. Mimo tego dementi, ceny surowca utrzymały się na wysokim poziomie, ponieważ rynek wciąż obawia się przerw w dostawach.
Analityk banku UBS, Giovanni Staunovo, w rozmowie z agencją Reuters ocenił aktualną sytuację rynkową. – Kierunek dla cen pozostaje wzrostowy, dopóki przepływy przez cieśninę napotykają przeszkody – stwierdził ekspert. Inwestorzy wyceniali ryzyko jeszcze przed poniedziałkowymi doniesieniami, ponieważ transport przez ten strategiczny szlak od dłuższego czasu generuje potężne problemy logistyczne.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Napięcie w Zatoce Perskiej
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone rozpoczną działania, aby pomóc statkom, które utknęły w cieśninie Ormuz. Głowa państwa stawia sobie za priorytet zawarcie porozumienia nuklearnego z Teheranem, jednak władze Iranu stawiają twarde warunki. Domagają się, aby rozmowy o programie atomowym poczekały do zakończenia działań militarnych. W pierwszej kolejności żądają zniesienia blokad, które uniemożliwiają żeglugę w Zatoce Perskiej.
Z kolei irańskie wojsko ostrzegło amerykańskie siły przed próbami wejścia na ten akwen. Teheran grozi, że odpowie surowo na każde zagrożenie. Napięcie potęgują inne incydenty w regionie. Brytyjska agencja do spraw operacji handlu morskiego poinformowała o kolejnym ataku. Tajemnicze pociski uderzyły w tankowiec, który przepływał w pobliżu wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Decyzja państw naftowych
W tle konfliktu zbrojnego, kartel naftowy OPEC oraz jego sojusznicy podjęli nowe decyzje rynkowe. Grupa ogłosiła w niedzielę, że w czerwcu podniesie cele produkcyjne. Zmiana dotyczy siedmiu państw członkowskich i stanowi trzecią z rzędu podwyżkę z miesiąca na miesiąc.
Warto przypomnieć, że rynek surowców energetycznych od kilku miesięcy znajduje się pod ogromną presją geopolityczną i reaguje niezwykle nerwowo. Już w połowie marca giełdami wstrząsnęły informacje o uderzeniu w potężne irańskie złoża gazu, co błyskawicznie pchnęło ceny ropy Brent w okolice 110 dol. Choć chwilami politykom udawało się uspokoić nastroje inwestorów, kolejne niepokoje na Bliskim Wschodzie błyskawicznie podbijały notowania z powrotem powyżej psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę.
Presja inflacyjna i obawy o gospodarkę
Taka nieprzewidywalność budzi coraz większe obawy o stabilność globalnej gospodarki. W pierwszych dniach kwietnia szef JPMorgan wprost ostrzegał, że ewentualny wybuch otwartej wojny w Iranie wywoła potężny szok cenowy. Drożejąca ropa oznacza widmo uporczywej inflacji, co komplikuje plany banków centralnych dotyczące obniżek stóp procentowych.
Decyzja ta uwzględnia fakt, że Zjednoczone Emiraty Arabskie opuściły struktury kartelu pierwszego maja. Eksperci rynkowi, na których powołuje się Reuters, zauważają jednak pewien problem. Dodatkowe baryłki surowca prawdopodobnie pozostaną tylko zapisem na papierze. Dopóki konflikt z Iranem zakłóca dostawy przez cieśninę Ormuz, fizyczny transport większej ilości ropy na rynki globalne napotyka bariery nie do pokonania.