Adam Piotrowski, prezes Vigo Photonics, tłumaczy, że wpisanie spółki na chińską listę sankcyjną odbiera jako dowód jej znaczenia. - Niektórzy mówią, że jeżeli nie jesteś na czarnych listach, to nic nie znaczysz. Jeżeli 14 firm z Europy zostało wybranych, żeby w nie "strzelić" i my jesteśmy na tej liście, jesteśmy dumni - dodaje.
"Jedyny dostawca w Europie"
Na pytanie, dlaczego akurat Vigo znalazło się na liście, Piotrowski przyznaje, że oficjalnego uzasadnienia ze strony Chin nie było. - Od lat mamy świadomość, że dostarczamy (produkty - red.) do krytycznych łańcuchów dostaw, do energetyki, wykrywania nieszczelności w sieciach metanu, kolejnictwa, transportu, bezpieczeństwa, wojskowości - mówi, dodając, że w niektórych kategoriach produktów Vigo jest jedynym dostawcą na rynku europejskim.
Jak zaznacza, w komponentach wojskowych spółka nigdy nie korzystała z chińskich dostawców. - Wszystko było albo z Polski, albo z Japonii, albo z Niemiec, albo ze Stanów Zjednoczonych. Więc tutaj czuliśmy się bezpiecznie - mówi.
Chiny uderzają sankcjami
Piotrowski tłumaczy, że Chiny od wejścia do Światowej Organizacji Handlu w 2001 r. stopniowo przejmują kontrolę nad kolejnymi produktami i rynkami, wcześniej nad fotowoltaiką i diodami świecącymi, dziś metalami ziem rzadkich i surowcami krytycznymi, takimi jak german, fosforek indu czy związki galu, które wykorzystują jako narzędzie ograniczania eksportu.
- Myślę, że Chińczycy czują zagrożenie, że możemy być drugimi Chinami, czyli miejscem wytwórstwa dla wielu krajów Europy Zachodniej - tak mówi o możliwych powodach objęcia Polski sankcjami.
Jako przykład realnego ryzyka przywołuje sprawę firmy Nexperia, dziś w pełni chińskiej, dawniej należącej do Philipsa, której spór z Holandią doprowadził do przejściowych problemów z produkcją samochodów w Europie. Wskazuje też na inne przykłady tzw. kill switchy (mechanizmów umożliwiających błyskawiczne odcięcie zasilania lub zatrzymanie pracy urządzenia - red.): autobusy w Norwegii kupione ze zdalnym wyłącznikiem zamontowanym w chińskiej fabryce oraz pagery Hezbollahu, w których zdalnie zdetonowano baterie.
Zwraca uwagę, że nowoczesne platformy samochodowe wyposażone są w kamery monitorujące otoczenie i wnętrze pojazdu, a obraz przetwarzany jest na serwerach w Chinach, co zgodnie z tamtejszym prawem oznacza pełny dostęp chińskich władz do tych danych - dlatego pojazdy chińskie, a także np. Tesle, nie mogą wjeżdżać na tereny baz wojskowych.
Jaką strategię mają Chiny?
- To jest bardzo precyzyjny, centralnie sterowany scenariusz, ale on jest (tworzony - red.) według metod, które kiedyś stosowały na całym świecie Stany Zjednoczone - różnych sankcji czy ograniczeń dostępu. W Stanach wszyscy funkcjonują w systemie ITAR, czyli kontroli materiałów podwójnego przeznaczenia, technik zbrojeniowych - mówi gość Biznes Klasy.
Jak zaznacza, Polska dopiero zaczyna się uczyć na błędach. W tym roku rząd rozpoczął silniejszą politykę local content, polegającą na stopniowym polonizowaniu zakupionych za granicą platform uzbrojenia, na wzór Izraela, który kupuje samoloty od USA, ale sam montuje w nich systemy łączności.
Polska technologia na Marsie
Polską technologię wykorzystano m.in. w łaziku Curiosity na Marsie, gdzie detektor spółki wykrywa związki chemiczne, w tym metan, a także w statku kosmicznym Orion misji Artemis, gdzie urządzenia Vigo kontrolują jakość powietrza wokół astronautów.
Na Ziemi detektory firmy od lat chronią polskie Rosomaki, wykrywając celowanie dalmierzem laserowym, a także monitorują stan kół w pociągach jadących z prędkością 300 km/h.
Piotrowski mówi też w Biznes Klasie o kontrakcie z Przemysłowym Centrum Optoelektroniki dotyczącym produkcji w Polsce matryc podczerwieni - czujników do kamer montowanych w pojazdach pancernych, wcześniej sprowadzanych z Niemiec, Izraela i Francji.
Przychody Vigo Photonics w ubiegłym roku wyniosły 93 mln zł (wzrost o 19 proc. rok do roku), a strata sięgnęła 15 mln zł. Portfel zamówień na koniec roku wynosił 43 mln zł, a obecnie to już około 90 mln zł. Kapitalizacja spółki przekracza 400 mln zł.
- Naszym typowym punktem odniesienia jest jakieś 30-40 proc. marży, po to, żeby można było i troszeczkę dać zwrotu wartości dla akcjonariuszy, ale również, żeby można było inwestować dalej - mówi Piotrowski o docelowej rentowności netto spółki.
W ubiegłym roku Vigo przejęło konkurenta InfraRed Associates - firmę z Florydy. Dzięki temu spółka ma teraz fabryki zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych.
Piotrowski, który był doradcą przy Komisji Europejskiej, wskazuje w programie na brak federalizacji Europy jako główną słabość kontynentu w porównaniu z USA i Chinami, gdzie polityka bezpieczeństwa łańcuchów dostaw jest scentralizowana. Razem z 15-osobowym zespołem ekspertów przygotował 12 rekomendacji dotyczących tego, jak powinna wyglądać europejska polityka innowacji.