Chorobowe dla matek od pierwszego dnia. Pełczyńska-Nałęcz ma plan za 1,5 mld zł
Od pierwszego dnia niezdolności do pracy w okresie ciąży kobiety będą otrzymywać zasiłek chorobowy - to zakłada projekt ustawy, który dziś zaproponuje liderka Polski 2050 RP Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Money.pl poznał szczegóły szykowanego projektu.
Partia, na czele której od niedawna stoi minister funduszy, wyjdzie dziś z kolejną propozycją ustawową. Projekt ustawy zakłada zmiany w Kodeksie pracy i ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.
Chorobowe z ZUS od pierwszego dnia
Zmiana przewiduje, że już od pierwszego dnia niezdolności do pracy w okresie ciąży, pracownica otrzymywać będzie zasiłek chorobowy (nie będzie jej przysługiwało wynagrodzenie chorobowe, zatem nie będzie jego wypłata obciążała pracodawcy).
Obecnie jest tak, że w przypadku ciąży i związanego z nią zwolnienia lekarskiego przez pierwszych 33 dni to pracodawca opłaca wynagrodzenie chorobowe. Propozycja Polski 2050 zakłada, że koszty te - już od pierwszego dnia zwolnienia - pokrywać będzie ZUS.
Ekspert o Pełczyńskiej- Nałęcz: Straciła lewar na Tuska
"Pracodawcy, zwłaszcza będący przedsiębiorcami wskazują, że jednym z powodów dla których nie chcą zatrudniać młodych kobiet jest obowiązek zapłaty przez nich wynagrodzenia chorobowego przez pierwsze 33 dni w roku zwolnienia lekarskiego i to płatnego 100 proc. wynagrodzenia. Oznacza to dla nich podwójny wydatek - związany z zapłatą wynagrodzenia oraz zatrudnieniem innego pracownika na zastępstwo" - przekonują projektodawcy.
Wiceminister funduszy z Polski 2050 Jan Szyszko twierdzi, że "to ustawa kluczowa dla bezpieczeństwa i życia codziennego Polaków". - Jest bardzo proprzedsiębiorcza, skierowana przede wszystkim do małych i średnich przedsiębiorców - mówił w środę w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Jak wskazał, obowiązek pokrywania przez pracodawców pierwszego miesiąca chorobowego w przypadku pracownic w ciąży, działa zniechęcająco na pracodawców. - Dla wielu małych i średnich przedsiębiorców to był jeden z czynników, które powodowały, że mniej zatrudniali kobiet u siebie. To absolutnie fundamentalne, by dać przedsiębiorcom z jednej strony sprawiedliwość i bezpieczeństwo, a z drugiej pracownicom dać społeczne i socjalne poczucie bezpieczeństwa, że państwo się nimi zajmie i chorobowe wypłaci - dodał Jan Szyszko.
Jak to wygląda dziś?
W świetle obecnych przepisów zwolnienie ciążowe jest uprzywilejowane, ponieważ od pierwszego dnia kobieta na takim L4 otrzymuje 100 proc. swojej pensji (oznaczone w ZUS kodem B), a nie 80 proc. jak w przypadku reszty chorych pracowników. Ale jeśli chodzi o to kto pokrywa koszty to sytuacja jest taka sama, czyli pierwsze 30 dni zwolnienia lekarskiego w roku opłacają pracodawcy.
Jak wynika z danych ZUS, od początku roku do 23 marca do ZUS wpłynęły 73 703 wnioski o zasiłek chorobowy za czas zwolnień lekarskich w ciąży (zwolnienia z kodem "B"). Dotyczyły 29 233 kobiet. W tym okresie zostały wydane dwie decyzje o odmowie prawa do zasiłku chorobowego (dla dwóch kobiet).
Projekt przewiduje, że zmiana co prawda pociągnie za sobą zwiększenie wydatków ZUS-u w krótkiej perspektywie czasowej, lecz w dłuższej będą niwelowane przez wzrost zatrudnionych na umowę o pracę, dla których składka na ubezpieczenie chorobowe jest obowiązkowa.
Ile to będzie kosztować?
Szacuje się, że zmiana pociągnie za sobą zwiększenie wydatków ZUS-u w krótkiej perspektywie czasowej, lecz w dłuższej będą niwelowane przez wzrost zatrudnionych na umowę o pracę, dla których składka na ubezpieczenie chorobowe jest obowiązkowa. Podejmowane działanie ma charakter prodemograficzny.
Autorzy projektu, powołując się na dane z ZUS, podają, że w 2023 roku wydatki na zasiłki chorobowe wyniosły ok. 27 mld zł, z czego 16 mld zł pokrył Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, a 11 mld zł - pracodawcy (wynagrodzenia chorobowe). Ile miałoby więc kosztować rozwiązanie dotyczące pracownic w ciąży?
Projektodawcy podają, że gdyby w stosunku do wszystkich pracowników przyjęte zostało, że od 1. dnia nieobecności należność pokrywa FUS, to byłby to koszt rzędu ok. 11 mld zł rocznie (tyle wynoszą rocznie wydatki pracodawców na wynagrodzenia chorobowe). W raporcie ZUS "Absencja chorobowa w 2023 r." kategoria "ciąża, poród i połóg" odpowiadała za 14,2 proc. ogółu dni absencji (33,7 mln dni). Na tej podstawie autorzy ustawy dochodzą do konkluzji, że koszt proponowanego rozwiązania dla FUS wyniesie ok 1,5 mld zł (11 mld × 14,2 proc. = 1,562 mld zł).
Obawy ekspertów
Z naszych rozmów z ZUS wynika, że największe obawy dotyczą nawet nie kosztów, choć one są spore, ale możliwości zwiększonych oszustw czy prób obchodzenia tych przepisów. To może budzić obawy, że jeśli zniknie wymóg opłacania 30 dni zwolnienia przez pracodawcę, to część z nich może zachęcać pracownice do pójścia na zwolnienie i faktyczne koszty wzrosną.
Natomiast jeśli chodzi o reakcję części zainteresowanych czyli pracodawców to jest pozytywna.
To postulat podnoszony przez pracodawców od dłuższego czasu, natomiast jest pytanie dotyczące możliwości finansów publicznych, już dziś fundusz chorobowy w ZUS jest deficytowy, więc pytanie z jakiego źródła zostaną pokryte te dodatkowe koszty - zauważa Łukasz Kozłowski główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Faktycznie ostatnia prognoza FUS do 2029 r. roku pokazuje w całym okresie 23 proc. deficyt w Funduszu Chorobowym, co się przekłada na kwotę około 9 mld zł, które trzeba dorzucić do funduszu. Dodatkowe 1,5 czy 2 mld zł ze zmian proponowanych przez Polskę 2050, jak widać sporo, by ten deficyt pogłębił.
Propozycja Polski 2050 a "100 konkretów" KO
Pytanie, co na propozycję Polski 2050 powiedzą pozostali koalicjanci, zwłaszcza ten największy, czyli Koalicja Obywatelska. Poparcie projektu wcale nie jest pewne. Po pierwsze, ostatnio sami działacze Polski 2050 narzekali na kolejne przygotowane przez nich projekty ustaw, które trafiły do zamrażarki. Niewykluczone więc, że taki też będzie los tego projektu.
Po drugie, propozycja przypomina jeden z kampanijnych "100 konkretów" KO. Tyle że miał on bardziej powszechny charakter, dotyczył bowiem chorobowego płatnego przez ZUS od pierwszego dnia przejścia pracownika na L4. KO po cichu zrezygnowała z tego rozwiązania. Rządzący doszli bowiem do wniosku, że realizacja tego pomysłu będzie nie tylko kosztowna (13-14 mld zł rocznie z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych), ale również da szerokie pole do nadużyć (uznano, że mogliby pojawić się pracodawcy, którzy umawialiby się z pracownikami, że np. w trudniejszej sytuacji finansowej firmy czy przy mniejszej liczbie zamówień, wysyłaliby ich na zwolnienie lekarskie opłacane przez ZUS). W przypadku propozycji Polski 2050 również pojawiają się pierwsze obawy naszych rozmówców o możliwe nadużycia.
Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze wp.pl i money.pl