Resort finansów w Ottawie wymienia stal, nabiał, sprzęt AGD, maszyny rolnicze, celulozę i papier oraz elektronikę. Podwyższone zostają też stawki na produkty stalowe.
Rząd podkreśla, że odpowiedź została skrojona na miarę. Jak tłumaczy minister finansów François-Philippe Champagne, kanadyjskie cło ma odpowiadać amerykańskiemu nałożonemu na ten sam rodzaj towaru. Wcześniejsze cła odwetowe, w tym te dotyczące samochodów, pozostają w mocy - podaje NBC News.
— Stoimy zjednoczeni w walce o Kanadę — powiedział Champagne, zapowiadając wsparcie dla pracowników, firm i przemysłu tak długo, jak będzie to konieczne.
Dwie wersje zerwanych rozmów
Decyzja Ottawy to reakcja na 50-procentowe cła, którymi Waszyngton objął w sobotę dziesiątki kanadyjskich produktów. Poprzedziły je tygodnie negocjacji, które ostatecznie się załamały.
WIDEO"400 tys. zł rocznie". Ujawnia, ile zostaje z franczyzy
Premier Mark Carney twierdzi, że wycofał się z porozumienia w piątek wieczorem dopiero wtedy, gdy strona amerykańska w ostatniej chwili przedstawiła warunki niesprawiedliwe i nieopłacalne. Jak stwierdził, Kanada nie mogła przyjąć tego, co zaoferowali Amerykanie, ani dać im tego, czego żądali.
Jak czytamy, Waszyngton przedstawia to inaczej. Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer powiedział w poniedziałek w CNBC, że próbował wyjść Kanadyjczykom naprzeciw — obniżył o połowę cła na stal i aluminium oraz znacząco zredukował je na samochody, a nawet na drewno iglaste. Jego zdaniem strona kanadyjska po prostu chciała więcej.
"Może mnie pocałować"
Spór szybko zszedł na poziom osobisty. Premier Ontario Doug Ford stwierdził w poniedziałek w kanadyjskim radiu, że "Trump może go pocałować", zapowiadając, że pójdzie na niego całą parą.
Amerykański prezydent odpowiedział wpisem w mediach społecznościowych, w którym pisał o "popisach" Forda. "Ktoś powinien sprawić, żeby ci klauni "wrócili do szeregu", albo konsekwencje dla Kanady będą znacznie GORSZE!" — napisał.
W ciągu kilku godzin zagroził drugą falą 50-procentowych ceł na kanadyjskie samochody i stal. Ford nazwał go wtedy "królem bankructw" i dodał, że nie da się sprowokować, bo ma do czynienia z przegranym. We wtorek rano Trump zaostrzył ton po raz kolejny, grożąc zmianą nazwy jeziora Ontario na "Lake America".