Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na wrzesień osiągnęła w czwartek rano na NYMEX w Nowym Jorku poziom 86 dol., czyli o 0,20 proc. więcej. Z kolei Brent na ICE w kontrakcie na październik została wyceniona po 91,81 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o 0,21 proc. Po czterech poprzednich dniach handlu notowania Brent były wyżej łącznie o ponad 5 proc.
Impuls do wzrostów przyszedł po środowych deklaracjach Donalda Trumpa. Prezydent USA zapowiedział presję ekonomiczną na Teheran i wezwał sojuszników do wspólnego działania na rzecz izolacji Iranu.
Tyrada Trumpa w mediach społecznościowych
"Nikt nie dał Islamskiej Republice Iranu większej możliwości zawarcia umowy niż ja. TRAGICZNIE dla nich, nie wykorzystali jej. Dlatego dzisiaj ogłaszam NAJBARDZIEJ DOTKLIWĄ OPERACJĘ GOSPODARCZĄ, JAKĄ KIEDYKOLWIEK PRZEPROWADZONO PRZECIWKO JAKIEMUKOLWIEK KRAJOWI! Będzie to wojna gospodarcza i izolacja na niespotykaną dotąd skalę" - napisał Donald Trump w swoim serwisie Truth Social.
WIDEORachunek za weta prezydenta. "To tak nie działa"
"Będzie to GOSPODARCZY D-DAY i potrzebujemy, żeby wszyscy nasi sojusznicy stanęli ramię w ramię z USA, aby odizolować Iran i pokonać zagrożenie z jego strony" - ocenił.
"Dzisiaj ogłaszam również, że KAŻDY kraj, który pozwoli swoim instytucjom finansowym, przedsiębiorstwom, lotniskom lub podmiotom rządowym udzielać Iranowi jakiegokolwiek rodzaju pomocy, sam poniesie OGROMNE konsekwencje gospodarcze" - zapowiedział.
"Przemyt ropy, linie swapowe, transfery gotówkowe, kantory wymiany walut, rejestry statków, firmy fasadowe — wszystko to musi się skończyć NATYCHMIAST. Ci, których to dotyczy, wiedzą o kim mówię" - oświadczył prezydent. Trump nie sprecyzował, które kraje ma na myśli ani jakie konsekwencje mogłyby im grozić.
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi oświadczył w czwartek, że "gospodarczy D-Day", jakim USA zagroziły Iranowi, to próba odwrócenia uwagi od problemów gospodarczych samych Stanów Zjednoczonych. Ostrzegł, że dalsza presja ze strony Waszyngtonu nie przyniesie rezultatu - przekazał Reuters.
Mniej wojska, więcej ekonomii
Analitycy zwracają uwagę, że administracja prezydenta Donalda Trumpa w ostatnich tygodniach miała przejść od opcji militarnych wobec Iranu do strategii silniejszej presji ekonomicznej. Według tej oceny celem ma być skłonienie Teheranu do nowych rozmów, które na zawsze zakończyłyby wojnę, a także wymuszenie wygaszenia przez Iran programu nuklearnego i uwolnienie cieśniny Ormuz od ograniczeń w transporcie.
W czwartek, mimo kontynuacji wzrostów, ceny ropy pozostają poniżej szczytów z początku tygodnia. - Po sześciu miesiącach wojny na Bliskim Wschodzie rynek nauczył się już nie zmieniać od razu mocno cen ropy po pojawieniu się kolejnego nagłówka - powiedział Haris Khurshid, dyrektor ds. inwestycji w Karobnaar Capital LP.
- Komentarze prezydenta USA Donalda Trumpa wprawdzie mają znaczenie, ale najważniejsze jest ostatecznie to, ile ropy przepływa przez cieśninę Ormuz - dodał.
- Dopóki przepływ ropy przez Ormuz nie potwierdzi retoryki USA, to myślę, że rynek zbagatelizuje teraz większość obecnego "szumu informacyjnego" - podkreślił.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych - według oficjalnych danych - wyraźnie wzrosły zapasy ropy naftowej. Zapasy ropy w ubiegłym tygodniu zwiększyły się o 4,4 mln baryłek, czyli o 1 proc., do 428,8 mln baryłek - podał amerykański Departament Energii (DoE).
W tych samych danych DoE poinformował też o zmianach na rynku paliw: zapasy benzyny spadły o 700 tys. baryłek (o 0,7 proc.) do 209,4 mln baryłek, a rezerwy paliw destylowanych, w tym oleju opałowego, zmniejszyły się o 1,5 mln baryłek (o 1,4 proc.) do 105,6 mln baryłek.