"Absurd". Ekspert o tłumaczeniach kierowcy po tragicznym wypadku w Krakowie

- Najsłabszym ogniwem zawsze jest człowiek – mówi money.pl Bartosz Bieliński, wiceprezes Polskiego Związku Motorowego, nadzorujący sprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Po tragicznym wypadku w Krakowie zwraca uwagę, że zmiany w szkoleniu kierowców są potrzebne. Wkrótce nowe zasady obejmą świeżo upieczonych kierowców, którzy uzbierają co najmniej 12 punktów karnych.

Bartosz Bieliński, wiceprezes Polskiego Związku MotorowegoBartosz Bieliński, wiceprezes Polskiego Związku Motorowego, podkreśla potrzebę zmian w szkoleniu kierowców
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News, PAP | Jarek Szymankiewicz Reporter, ZipZapic.com, Łukasz Gągulski
Marcin Walków

– Zawsze znajdą się kierowcy, którzy ignorują przepisy ruchu drogowego i, mimo świadomości odpowiedzialności karnej, mają je za nic. Świadomie nie stosują się do przepisów, np. przekraczając prędkość, a potem jak w przypadku Krakowa winą obarczają stan drogi, co jest absurdem – mówi money.pl Bartosz Bieliński, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego (PZM), nadzorujący sprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

"Najsłabszym ogniwem jest zawsze człowiek"

Przypomnijmy, w sobotę wieczorem na zakręcie ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie 26-letni Hubert B. wjechał samochodem w idącą chodnikiem rodzinę z małym dzieckiem. 32-letni rodzice zginęli, 8-miesięczne niemowlę trafiło do szpitala. Mężczyzna miesiąc wcześniej odebrał kluczyki do 333-konnego VW Golfa 8.5 R. Według wstępnych ustaleń śledczych miał jechać około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h. Był trzeźwy. Nie przyznał się do zarzucanego czynu, odmówił składania wyjaśnień. Trafił na trzy miesiące do aresztu.

Prokuratura twierdzi, że dysponuje nagraniami z monitoringu, pokazującymi bardzo brawurową jazdę już na kilka minut przed wypadkiem.


WIDEO
Śmiertelny wypadek w Krakowie. Kierowca doprowadzony do prokuratury


W debacie publicznej pojawił się już pomysł, aby zakazać dopuszczania do ruchu po drogach publicznych "mocnych samochodów", na przykład takich, których silniki generują ponad 300 KM – miejsce usportowionych aut miałoby być na torze, nie na ulicach. Ewentualnie konieczne miałoby być posiadanie dodatkowej kategorii prawa jazdy, wymagającej określonego doświadczenia za kierownicą.

Najsłabszym ogniwem zawsze jest człowiek. Samochody są wyposażone w coraz to bardziej zaawansowane systemy bezpieczeństwa, drogi są coraz lepsze, a i tak to człowiek, nie stosując się do znaków i przepisów, powoduje zdarzenia drogowe – zaznacza wiceprezes PZM.

W podobnym tonie pomysł ten komentował w poniedziałek Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. – Nie jestem zwolennikiem ograniczania dostępności aut z mocnymi silnikami. Problemem nie jest silnik, ale zawsze kierowca – stwierdził w rozmowie z money.pl.

System szkolenia kierowców do zmiany

Zdaniem Drzewieckiego bardziej, niż regulacje na rynku sprzedaży samochodów, potrzebne są zmiany w systemie szkolenia kierowców. Szef Samaru postuluje, aby szkolenie na ścieżkach poślizgowych czy jazda w zakrętach były elementem praktycznego szkolenia na prawo jazdy kategorii B. Podobnego zdania jest wiceprezes PZM.

Zmiana systemu szkolenia, w tym korzystanie z urządzeń, jakimi są na przykład maty poślizgowe, jest wskazana. Rezygnacja z placu manewrowego na rzecz właśnie umiejętności wyprowadzania pojazdu z poślizgu, jest zasadna. Ustawa o kierujących ma już wpisany obowiązek udziału w kursie w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy (ODTJ) dla młodych kierowców (po przekroczeniu limitu 12 pkt. karnych w okresie próbnym – przyp. red.).

– mówi money.pl Bartosz Bieliński, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego. 

Takich ODTJ powstało już dużo, dysponują odpowiednią infrastrukturą, tylko oczekują na wejście w życie przepisów wykonawczych (od 4 września – przyp. red.), aby mogły prowadzić szkolenia obowiązkowe. W tej chwili ośrodki takie prowadzą szkolenia dla chętnych i chcących podnieść swoje umiejętności, ale takich osób jest naprawdę mało – ocenia.

Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje kolejne zmiany. Pracuje nad projektem nowelizacji, która zmodyfikuje zasady szkolenia i egzaminowania kierowców. Zakłada on rezygnację z wykonywania zadań na placu manewrowym w przypadku kategorii B i B1. Nadal będzie to jednak etap obowiązkowy podczas szkolenia i egzaminów kierowców autobusów, ciężarówek i motocykli. Z kolei pozytywny wynik egzaminu teoretycznego ma być ważny tylko przez 24 miesiące. Na razie jest to jednak projekt i droga do uchwalenia oraz wprowadzenia tych przepisów jeszcze długa.

"Fundamentalnym celem systemu szkolenia i egzaminowania jest kształtowanie kierowców bezpiecznych, a nie wyłącznie osób technicznie przygotowanych do prowadzenia pojazdu" - czytamy w uzasadnieniu projektu.

– Mając odpowiedni system szkolenia, możemy uświadamiać młodych kierowców o niebezpieczeństwach wynikających z np. szybkiej jazdy. Prowadząc szkolenia wskazujemy, jak do takich zdarzeń nie doprowadzać, czy jak z takich zdarzeń wyjść obronną ręką – tłumaczy nam Bartosz Bieliński.

Wybrane dla Ciebie