Po wykryciu na początku sierpnia drona z materiałami wybuchowymi i zapalnikiem w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego na lotnisku w Lipsku, śledczy zakładają użycie kilku urządzeń. Według nieoficjalnych ustaleń drugi obiekt mógł zderzyć się z samolotem towarowym DHL, a oględziny miały wykazać uszkodzenie statecznika.
Dziesięć dni po tym zdarzeniu na polu w Kabelsketal znaleziono kolejnego drona oraz substancję, która we wstępnych ocenach mogła odpowiadać ok. 50 gramom wojskowego materiału wybuchowego (heksogenu). Media podają, że sprawcy mogli planować większy atak, co zwiększa presję na procedury bezpieczeństwa w transporcie lotniczym i obsłudze cargo.
WIDEOPrzesmyk suwalski celem Rosji? "Systemowo są zdolni do tego"
"Zapłacą za to". Kanclerz Niemiec o sprawcach
Do doniesień odniósł się kanclerz Friedrich Merz, zapowiadając przekazanie informacji przez rząd i deklarując, że sprawcy "zapłacą za to". Merz mówił też o rosnącym zagrożeniu atakami hybrydowymi, jednocześnie podkreślając, że "Niemcy pozostają bezpiecznym krajem". Lotnisko Lipsk/Halle pełni rolę punktu przeładunkowego dla wojskowych dostaw pomocy dla Ukrainy.
Źródło: Deutsche Welle