"Informujemy, że dostawy ropy do Polski i pozostałych rafinerii Grupy ORLEN są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie" – przekazało biuro prasowe koncernu.
Orlen poinformował jednocześnie, że od piątku zakontraktował 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim. Ropa ma pochodzić m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu oraz obu Ameryk.
Pozostała część zapotrzebowania jest pokrywana m.in. na podstawie kontraktu zawartego w sierpniu z norweskim Equinorem. Koncern podkreśla, że monitoruje sytuację na rynku i korzysta ze zdywersyfikowanego portfela dostawców.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Ceny paliw rosną
Zwiększenie liczby zakontraktowanych dostaw ma miejsce w czasie mocnych wzrostów cen surowców. Na stacji Moya przy ul. Chełmżyńskiej w Warszawie litr diesla kosztuje 9,19 zł, a benzyny Pb95 – 8,19 zł. Paliwo premium kosztuje natomiast 9,59 zł za litr.
Wzrost widać także w hurtowym cenniku Orlenu. We wtorek benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 kosztowała 6395 zł za metr sześcienny, o 272 zł więcej niż w sobotę 12 września. Olej napędowy Ekodiesel kosztował 7388 zł za metr sześcienny, czyli o 110 zł więcej niż kilka dni wcześniej.
To najwyższe ceny hurtowe obu paliw w 2026 r. W przypadku benzyny oznacza to również wzrost o 2161 zł za metr sześcienny od początku roku, czyli o 51 proc.
Ropa i gaz pod presją
Na ceny paliw wpływa sytuacja na światowym rynku surowców. W poniedziałek notowania ropy Brent zbliżyły się do 107 dolarów za baryłkę, a amerykańskiej WTI sięgnęły 102,45 dol.
Jednocześnie gaz na holenderskim hubie TTF przekroczył 82 euro za MWh. Wzrosty są związane m.in. z sytuacją na Bliskim Wschodzie i ograniczeniami transportu surowców przez kluczowe szlaki.
Presja dotyczy także Morza Czerwonego. Według informacji AFP jemeńscy Huti przejęli kontrolę nad częścią wybrzeża, w tym nad wyspą Perim i portem Dhubab. Morze Czerwone jest ważnym szlakiem dla transportu ropy i LNG.
Rząd chce obniżyć ceny
Na rosnące ceny paliw reaguje także rząd. We wtorek Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli prezydent podpisze ustawę, rząd chce natychmiast uruchomić kolejny wariant programu obniżania cen paliw.
Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, wojny wytoczonej przez Rosję i niezrozumiałej blokady pana prezydenta, my za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny. Takie, o jakich nikt nie śnił w najgorszych snach – mówił Tusk.
Premier przekonywał, że dodatkowe wpływy z opodatkowania nadzwyczajnych zysków firm paliwowych mogłyby zostać przeznaczone na działania obniżające ceny na stacjach.
– Zobaczymy na ile starczy środków, ale mam nadzieję, że tutaj już nikt nie może mieć wątpliwości, że tę ustawę trzeba podpisać. To nie ludzie mają płacić za ten kryzys paliwowy – powiedział.