Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na X jest na NYMEX w Nowym Jorku po 104,71 USD – niżej o 1,06 proc. Brent na ICE na XI jest wyceniana po 108,07 USD za baryłkę, niżej o 0,63 proc.
Ropa tanieje, ale rynek wciąż boi się kryzysu
Ropa naftowa na razie tanieje, a inwestorów nieco uspokoiły dane o solidnym wzroście amerykańskich zapasów surowca.
Amerykański Instytut Paliw (API) podał w swoim branżowym raporcie, że zapasy ropy w USA wzrosły w ub. tygodniu o 7,1 mln baryłek.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Zapasy benzyny wzrosły z kolei w ub. tygodniu o 1,5 mln baryłek, a zapasy paliw destylowanych w tym czasie o 1,6 mln baryłek – wynika z danych API.
Tymczasem analitycy oceniają, że wzrosty cen ropy w poprzednich dniach w reakcji na zakłócenia w dostawach surowca z Bliskiego Wschodu wydają się przesadzone.
Sytuacja podażowa na rynkach ropy mocno się skomplikowała, gdy Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej informowało w piątek o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód-Zachód.
Był to efekt ataków, do których doszło w ub. czwartek w rejonie Rijadu i Medyny.
Zamknięty ropociąg przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód i w ostatnich miesiącach stał się alternatywą dla Rijadu w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz.
Tym szlakiem państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.
Z kolei wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti informowali w poniedziałek, że wystrzelili dziesiątki pocisków balistycznych i dronów na bazę wojskową w Chamis Muszajt na południu Arabii Saudyjskiej. Dodali, że wojska saudyjskie przeprowadziły w ciągu ostatniej doby 54 naloty lotnicze na cele Huti.
W ostatnich dniach Huti zintensyfikowali ofensywę przeciwko wojskom rządowym wspieranym przez Arabię Saudyjską.
W weekend media poinformowały, że Huti opanowali już całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego, zajmując m.in. wyspę Perim w strategicznie położonej cieśninie Bab al-Mandab.
Przesmyk prowadzi z Morza Czerwonego do Zatoki Adeńskiej i leży na szlaku między Europą a Azją.
Ropa naftowa tymczasem na razie tanieje, ale analitycy zachowują ostrożność w ocenach sytuacji.
– Na razie traktowałbym to jako chwilę wytchnienia na rynkach ropy, a nie wyraźną zmianę – powiedziała Charu Chanana, główna strateg ds. inwestycji w Saxo Markets.
– Ryzyko nadal pozostaje poważne. Jakakolwiek dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie lub przedłużające się przerwy w dostawach nośników energii z regionu mogą szybko wywrzeć presję na wzrosty cen – dodała.
Na razie nie ma jasności co do tego, kiedy zostanie uruchomiony saudyjski ropociąg, chociaż sekretarz energii USA Chris Wright powiedział w CNBC, że przerwa w dostawach "będzie liczona w dniach".
Wright powiedział we wtorek, że uszkodzony przez proirańskie bojówki ropociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej wznowi działanie w ciągu kilku dni. Wcześniej agencja AP podawała, że rurociąg może być wyłączony przez kilka tygodni.
Analitycy ostrzegają przed kolejnym skokiem cen
Analitycy nie wykluczają jednak dla cen ropy bardzo negatywnego scenariusza i wzrostu notowań Brent nawet do 150 USD za baryłkę.
Francisco Blanch, szef działu badań rynków towarowych i instrumentów pochodnych w BofA Securities, ostrzegł, że cena ropy Brent może wzrosnąć nawet do 150 USD za baryłkę, jeśli kluczowa infrastruktura, taka jak saudyjski naftociąg Wschód-Zachód, "zostanie trwale uszkodzona".
– Sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal zmierza w kierunku eskalacji, a rynek ma trudności z nadążaniem za pojawiającymi się zagrożeniami dla przepływu ropy przez cieśninę Ormuz i Morze Czerwone, a także uszkodzeniami ropociągów i statków – powiedział z kolei Saul Kavonic, starszy analityk ds. energii w MST Marque.
– To niestety utrzyma wysokie ceny ropy naftowej – podkreślił.
Wojna USA z Iranem, która rozpoczęła się pod koniec lutego 2026, nie wydaje się, aby miała się wkrótce zakończyć.
Wiceprezydent USA J.D.Vance powiedział w wywiadzie dla "The New York Post", że wojna z Iranem wejdzie w "zupełnie inną fazę" za kilka miesięcy.
Vance wskazał, że to prezydent USA Donald Trump decyduje, kiedy konflikty się zaczynają i kiedy się kończą.
Wiceprezydent USA powiedział też, że prezydent Trump ma rację twierdząc, że wojna na Bliskim Wschodzie zakończy się zaraz po amerykańskich wyborach uzupełniających w listopadzie.