Departament Stanu ostro po decyzji Dudy. Minister nagle wypalił o... Uberze

"Rozmawiałem przed godziną z szefem amerykańskiej firmy Uber. Nic nie mówił o jakimś oburzeniu albo specjalnym stanowisku Stanów Zjednoczonych". Tak nieoczekiwanie minister Andrzej Adamczyk skomentował pytanie dziennikarza Polsatu o reakcję USA na ustawę "lex Tusk". Departament Stanu jest nią "zaniepokojony".

Andrzej Adamczyk nagle powiedział o rozmowie z szefem Ubera Andrzej Adamczyk nagle powiedział o rozmowie z szefem Ubera
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Molecki

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk w "Gościu Wydarzeń" w Polsacie odniósł się do zarzutów dotyczących "lex Tusk" w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Chodzi dokładnie o reakcję Stanów Zjednoczonych na podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawę, na mocy której ma powstać komisja ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo Polski.

Szef Ubera i "lex Tusk"

Adamczyk stwierdził, że rzecznik Departamentu Stanu "nie doczytał" lub "nie przetłumaczono mu polskiego dokumentu". Minister dodał też, że rozmawiał z "szefem Ubera", który nie był oburzony.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Rekordowa inflacja na Węgrzech. Ostrzeżenie dla Polski? Członek RPP o danych: sam jestem zaskoczony

Mówiąc o Ameryce, nie myślimy o całej Ameryce. Rozmawiałem przed godziną z szefem amerykańskiej firmy Uber. Nic nie mówił o jakimś oburzeniu albo specjalnym stanowisku Stanów Zjednoczonych — powiedział Adamczyk w "Gościu Wydarzeń".

Reakcja Departamentu Stanu USA na "lex Tusk"

Rząd USA jest zaniepokojony przyjęciem przez polski rząd nowej legislacji, która może zostać nadużyta do ingerencji w wolne i uczciwe wybory w Polsce. Podzielamy obawy wyrażane przez wielu obserwatorów, że to prawo tworzące komisję badającą rosyjskie wpływy, może być wykorzystane do blokowania kandydatur polityków opozycji bez należytego procesu prawnego – napisał w oświadczeniu Matthew Miller.

Zaapelował, by polski rząd zapewnił, że komisja nie będzie używana do ograniczania wyboru dla wyborców lub "nadużywana w sposób, który może wpłynąć na postrzeganą prawowitość wyborów". Wcześniej w podobnym tonie wypowiedział się ambasador USA w Polsce.

Wybrane dla Ciebie