Spłonęła hala i dorobek trzech pokoleń. Nikogo nie zwolnili

Pożar zniszczył halę produkcyjną firmy SMAK spod Włocławka i spowodował wielomilionowe straty. Mimo to właściciele nie zdecydowali się na publiczną zbiórkę pieniędzy, a cała załoga zachowała swoją pracę. Jak tłumaczą, są osoby, które bardziej potrzebują takiego wsparcia - opisuje ddwloclawek.pl.

Pożar zabrał dorobek życia. Firma nie zamknęła działalnościPożar zabrał dorobek życia. Firma nie zamknęła działalności
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Facebook | ZipZapic.com
Magda Żugier

W kwietniu pożar hali produkcyjnej firmy SMAK z Dziardonic pod Włocławkiem odbił się szerokim echem w całej Polsce. Ogień zniszczył część produkcyjną, magazyn i biura przedsiębiorstwa, które od blisko 30 lat produkuje naturalne gryzaki dla psów, eksportowane do wielu krajów Europy.

W akcji gaśniczej uczestniczyło 23 zastępy straży pożarnej i ponad 100 strażaków. Choć udało się uratować drugą halę, właściciele stracili najważniejszą część zakładu. - Patrzyliśmy, jak pali się dorobek trzech pokoleń - opowiada właściciel.

Jak opowiada w rozmowie z portalem DDWłocławek współwłaściciel firmy Adam Barański, decyzja o dalszej walce zapadła jeszcze w trakcie pożaru. – Tak naprawdę jeszcze podczas pożaru usiedliśmy wszyscy i powiedzieliśmy sobie jedno: próbujemy dalej. Nie poddajemy się – wspomina.

Polskie rafinerie gotowe na ewentualny atak Rosji? Minister odpowiada

Firma działa od 1996 r., a dziś aż 95 proc. jej produkcji trafia na eksport. W zakładzie pracuje około 50 osób. Właściciele podkreślają, że od początku zależało im na utrzymaniu całego zespołu i już dzień po pożarze zapewnili pracowników, że nie planują zwolnień.

Milionowe straty, ale bez publicznej zbiórki

Szacowane straty właściciele wyceniają na 4-5 mln zł, nie licząc utraconych kontraktów i możliwości produkcyjnych. Mimo wielu pytań o uruchomienie internetowej zbiórki zdecydowali, że tego nie zrobią.

My po prostu uważamy, że są ludzie, którzy potrzebują zbiórek bardziej, np. osoby, które walczą o zdrowie i życie swoje lub swoich chorych dzieci. My musieliśmy wziąć odpowiedzialność za własną firmę – tłumaczy Adam Barański.
Odbudowują firmę po pożarze
Odbudowują firmę po pożarze © Facebook

Zamiast zbiórki firma uruchomiła sklep internetowy, zachęcając klientów do kupowania swoich produktów. Jak podkreślają właściciele, każda sprzedaż pomaga dziś w odbudowie zakładu i utrzymaniu miejsc pracy.

Obecnie odbudowa przedsiębiorstwa jest zaawansowana w około 25 proc. Jeśli prace będą przebiegały zgodnie z planem, pierwsze próby technologiczne w odbudowanej hali mają rozpocząć się jesienią.

Wybrane dla Ciebie