LOT nie widzi potrzeby frachtowców. "Nowe lotnisko może to zmienić"

LOT nie planuje kupować samolotów towarowych. Najnowszy raport BGK wylicza, że udział Polski w europejskim rynku lotniczych przewozów ładunków to zaledwie 1 proc. – Powstanie nowego portu lotniczego w Baranowie może ten stan rzeczy zmienić – mówi money.pl Hubert Pyliński, ekspert Banku Gospodarstwa Krajowego.

LOT rozwija przewozy cargo pod pokładem rejsów pasażerskichLOT rozwija przewozy cargo pod pokładem rejsów pasażerskich
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Tomasz Warszewski
Marcin Walków

– Budowa Portu Polska (CPK) może sprawić, że Polska będzie znacznie lepiej widoczna na globalnej mapie cargo lotniczego. Spodziewamy się, że obok rozwoju połączeń dalekobieżnych, które wygenerują duże wzrosty belly cargo, Port Polska umożliwi rozwój połączeń all-cargo – mówi money.pl Hubert Pyliński, menedżer w Departamencie Analiz Branżowych Banku Gospodarstwa Krajowego.

1 proc. udział Polski w europejskim rynku lotniczego cargo

Jego zdaniem nowy hub, pozbawiony ograniczeń operacyjnych w porze nocnej, może przejąć dużą część ładunków dziś kierowanych poza polski rynek albo przejeżdżających przez nasz kraj w formule RFS, czyli jako lotnicze cargo transportowane ciężarówkami.

– Jednoprocentowy udział Polski w europejskim rynku cargo nie odzwierciedla wielkości naszej gospodarki i wskazuje na znaczny potencjał do rozwoju. Za sprawą dużego rynku wewnętrznego, Polska może awansować do europejskiej czołówki – dodaje Pyliński. Szacuje, że w 2040 r. całkowity wolumen cargo może sięgnąć około 1 mln ton, co pozwoliłoby na awans Polski na 7. miejsce, tuż za Hiszpanią i Włochami (po 1,2 mln ton). – Pozycja Niemiec obsługujących blisko 5 mln ton cargo lotniczego rocznie najpewniej pozostanie niezagrożona – ocenia.

LOT ma nowe Boeingi 737 MAX 8. Zmieniono wnętrze samolotów

Nowy hub na przecięciu ważnych szlaków

Ekspert wskazuje, że wyróżnikiem polskiego rynku lotniczego cargo na tle innych państw Europy jest korzystne położenie geograficzne oraz niewykorzystany jeszcze potencjał do rozwoju. – Większość przewozów cargo z i do Polski odbywa się w kierunku wschodnim (Chiny i inne państwa azjatyckie). Lokalizacja na wschód od głównych europejskich hubów obsługujących Polskę i inne kraje Europy Środkowej może być istotnym atutem Polski – stwierdza Pyliński.

Ekspert zwraca uwagę, że Port Polska ma być położony na przecięciu kluczowych szlaków transportowych – tak pasażerskich, jak i towarowych. Mowa o autostradach A2 i A1 oraz magistralach kolejowych północ-południe i wschód-zachód. Dlatego nowe lotnisko z perspektywy cargo będzie mieć szansę stać się hubem obsługującym cały region.

Dobrą analogią dla oczekiwanego rozwoju Portu Polska na rynku cargo lotniczego jest sukces głębokowodnego terminala kontenerowego Baltic Hub w Gdańsku, który w trakcie blisko 20 lat działalności awansował do europejskiej czołówki (TOP 15) terminali kontenerowych, a jego sukces to efekt przejęcia części ruchu z zagranicznych portów, szybko rosnący rynek wewnętrzny oraz dobre połączenia z sąsiednimi krajami.

Hubert Pyliński, menedżer w Departamencie Analiz Branżowych Banku Gospodarstwa Krajowego
Wypowiedź dla money.pl

Co z frachtowcami w PLL LOT?

Kilka tygodni temu w wywiadzie dla money.pl dr Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny, stwierdził, że gorąco zachęca narodowego przewoźnika do zakupu frachtowców, bo Lufthansa ma 22 takie samoloty, a LOT – zero. O takiej potrzebie mówił też wiceminister infrastruktury Maciej Lasek (z końcem czerwca opuścił stanowisko – przyp. red.).

– Mam wrażenie, że pokutuje stereotyp, iż przewoźnik, który obsługuje belly cargo jest gorszy od tego, który ma flotę frachtowców. Ja się nie chcę wstydzić tego, że od lat w belly cargo jesteśmy numerem jeden. Nie potrzebujemy podejmować bardzo ryzykownych decyzji, aby skutecznie rozwijać biznes cargo – odpowiedział w rozmowie z money.pl Michał Grochowski, dyrektor Biura Cargo i Poczty w PLL LOT.

Grochowski zaznaczył, że nie wyklucza zupełnie, że w przyszłości frachtowce z żurawiem LOT-u na ogonie mogłyby się pojawić, jednak "nie uważa tego za punkt obowiązkowy w planach flotowych" narodowego przewoźnika. – Powstanie nowego portu lotniczego w Baranowie może ten stan rzeczy zmienić – uważa Hubert Pytliński z BGK.

Odwołuje się do opublikowanego przez BGK raportu "Cargo lotnicze w Polsce", który koncentruje się na perspektywie 2040 r., czyli osiem lat po planowanym otwarciu megalotniska w Baranowie.

Jeśli nie LOT, to kto?

W horyzoncie następnych 10-15 lat (uruchomienie nowego lotniska jest planowane na 2032 r., a dynamiczny rozwój cargo ma mieć miejsce kilka lat po jego uruchomieniu, stąd w naszej analizie skupiliśmy się na 2040 r.) na co także wskazują przedstawiciele PLL LOT.

– Polska i cały region Europy Środkowej powinny notować dalszy rozwój gospodarczy, co powinno istotnie zwiększyć popyt na cargo lotnicze. Także nowa infrastruktura bez ograniczeń nocnych powinna umożliwić lepsze wykorzystanie frachtowców, o co obecnie trudno na zatłoczonym Lotnisku Chopina w Warszawie – uważa ekspert.

– PLL LOT wydaje się być naturalnym przewoźnikiem, kiedy mowa o budowie hubu cargo w Baranowie, ale nie jest jedynym. Mamy już w Polsce przewoźnika all-cargo (SkyTaxi) dysponującego trzema samolotami szerokokadłubowymi. Szansa, jaką tworzy nowe lotnisko, może być wykorzystana zarówno przez PLL LOT, jak i do rozwoju istniejących lub zupełnie nowych przewoźników all-cargo – dodaje Pyliński.

Wybrane dla Ciebie