Pierwsze komunikaty o atakach Iranu na zakłady i instalacje w Ras Laffan pojawiły się w środę wieczorem. "Zespoły reagowania kryzysowego zostały natychmiast wysłane, aby opanować powstałe pożary" - przekazała spółka QatarEnergy. Prowadzi ona kompleksowe działania związane z ropą i gazem w Katarze, od poszukiwań przez produkcję i rafinację, po transport i magazynowanie.
Katar. Zakład gazu ponownie zaatakowany przez Iran
Spółka dodała, że wszyscy pracownicy są bezpieczni. "Obrona cywilna opanowała pożar w Ras Laffan. Nie ma informacji o rannych" – podało w aktualizacji katarskie MSW. Władze powiadomiły jednak, że pożar spowodował "znaczne" szkody. Tamtejsze MSZ określiło atak jako "niebezpieczną eskalację, rażące naruszenie suwerenności państwa i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i stabilności regionalnej".
Wcześniej w środę Izrael dokonał poważnego ataku na największe irańskie złoża gazu i instalacje w South Pars, będące największymi takimi na świecie. Agencja Reutera przekazała, powołując się na źródło zaznajomione ze sprawą, że katarskie instalacje LNG w Ras Laffan są ewakuowane w związku z ostrzeżeniem Iranu, iż jest to jeden z celów, które zostaną zaatakowane "w najbliższych godzinach".
WIDEOAmerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Obiekt Ras Laffan, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG). W 2025 roku QatarEnergy wyeksportował 80,97 mln ton LNG. Atak w środę jest kolejnym takim w trakcie wojny na Bliskim Wschodzie. Po pierwszym, z początku marca, Katar zawiesił eksport gazu.
Ras Laffan leży ok. 80 km na północ od Dohy i stanowi hub przemysłu energetycznego, w którym działają także firmy międzynarodowe.
Źródło: Bloomberg