Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Damian Szymański
Damian Szymański
|
aktualizacja

Historyczne uderzenie w prezesa NBP. Wiemy, co z wnioskiem ws. Trybunału Stanu

870
Podziel się:

– 15 marca to data bardzo kusząca. Finalizujemy prace nad wnioskiem – mówi w rozmowie z money.pl Janusz Cichoń odpowiedzialny za dokumentację ws. postawienia przed Trybunałem Stanu prof. Adama Glapińskiego, prezesa NBP. Kluczowe ma być posiedzenie parlamentu 20 marca.

Historyczne uderzenie w prezesa NBP. Wiemy, co z wnioskiem ws. Trybunału Stanu
Nad prof. Adamem Glapińskim zbierają się czarne chmury (Licencjodawca, NBP)

Jak dowiaduje się money.pl, 15 marca ma być ważną datą w sprawie bezprecedensowego uderzenia rządzących w prezesa Narodowego Banku Polskiego. Złożenie wniosku o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu znalazło się m.in. w programie wyborczym Koalicji Obywatelskiej. Taki zamiar w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej wielokrotnie wyrażał sam Donald Tusk.

To bardzo kusząca data. Pięć miesięcy po wyborach i trzy miesiące oraz dwa dni po ukonstytuowaniu się rządu. Możemy wtedy finalizować swoje działania – mówi w rozmowie z money.pl Janusz Cichoń.

Cichoń to przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych oraz osoba odpowiedzialna za przygotowanie dokumentacji, na podstawie której zostanie wszczęta procedura postawienia prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Nigdy wcześniej w historii taki wniosek nie był procedowany.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "Wielka ściema" w innowacjach. Wystarczyło mieć pomysł na startup. Jakub Dwernicki -Biznes Klasa #20

Trybunał Stanu dla szefa NBP. Money.pl zna datę

Jak przekonuje Cichoń, wniosek nie jest jeszcze ukończony, jak sugerowały to niektóre media. – Finalizujemy prace nad nim – słyszymy.

Później czeka nas zbieranie podpisów. Wniosek możemy złożyć na kolejnym posiedzeniu Sejmu – tłumaczy w rozmowie z money.pl.

To oznacza, że wniosek znalazłby się w parlamencie w dniach 20-22 marca, kiedy planowane jest trzydniowe posiedzenie Sejmu.

Tak jak zapowiadałem, do końca tego miesiąca chcemy już rozpocząć ten proces. Niestety, na tym etapie nie mogę ujawniać żadnych szczegółów – zastrzega Cichoń.

Wcześniej – bo już w okolicach 15 marca – może zacząć się medialna ofensywa rządu ws. NBP.

Wielu polityków liczy na to, że gdy prezes Glapiński będzie musiał się spowiadać ze swoich działań, w zupełnie innych okolicznościach niż na comiesięcznych konferencjach "na swoim terenie", po prostu po jakimś czasie się zmęczy i sam odejdzie.

– Gdybyśmy byli jak PiS i działali jak PiS, to powinniśmy o każdej nieprawidłowości zawiadomić inny wydział prokuratury w kraju. Glapiński musiałby jeździć po całym kraju w te i wewte. Ale my tak nie zrobimy. Wystarczy już samo przepranie brudów na zewnątrz – mówi nam osoba znająca kulisy działań koalicji rządzącej.

Obawiam się, że nikt nie jest gotowy na to, co może wypłynąć podczas przesłuchań. Nikt, oprócz osób z zarządu, tak naprawdę nie wie, jak de facto wyglądały rządy Glapińskiego w banku. Niektórym na pewno opadną szczęki, kiedy to wszystko wyjdzie na jaw – przekonuje nas z kolei osoba związana z NBP.

Do biura prasowego Narodowego Banku Polskiego skierowaliśmy pytania o reakcję na doniesienia o pracach nad wnioskiem o postawienie prezesa banku przed TS. Czekamy na odpowiedź.

Co chce zrobić koalicja? Trybunał Konstytucyjny wkroczył do gry

Aby postawić przed Trybunałem Stanu szefa NBP najpierw musi zostać zgłoszony wniosek do marszałka Sejmu przez grupę 115 posłów. Marszałek wysyła pismo do sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. A ta wszczyna postępowanie.

Samo postawienie przed Trybunałem Stanu musi być już poparte większością bezwzględną (więcej posłów jest za niż przeciw i wstrzymujących się). I to dokładnie ten przepis zakwestionował Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej, który uznał w styczniu za niezgodne z ustawą zasadniczą przepisy o Trybunale Stanu. Sugerował, że ta większość powinna dotyczyć 3/5 Sejmu, czyli 267 posłów. A tylu szabel w parlamencie Donald Tusk nie posiada.

Bezwzględna większość głosów, która decyduje o postawieniu przed TS prezesa NBP i zawieszeniu go w czynnościach, nie powinna mieć miejsca – sugerowała Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Sam Donald Tusk jednak nie za bardzo się tym przejmuje. Po wyroku mówił, że werdykt TK nie jest wiążący. – Mamy do czynienia z różnymi interpretacjami prawnymi – przekonywał. – Ludzie bardzo przywiązani do prawa i Konstytucji wiedzieli od samego początku, że z różnych powodów, także formalnych, pani Julia Przyłębska nie jest szefową Trybunału Konstytucyjnego – stwierdził premier.

Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej

Dlatego też z naszych informacji wynika, że posłowie koalicji chcą przede wszystkim "politycznie grać" komisją odpowiedzialności konstytucyjnej, a w dalszej części być może prokuraturą.

Komisja ma de facto uprawnienia prokuratorskie. Może wzywać świadków, żądać od różnych organów pisemnych wyjaśnień lub przedstawienia dokumentów, a także akt każdej sprawy prowadzonej przez te organy. Może zlecić Prokuratorowi Generalnemu lub Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzenie określonej czynności niezbędnej do wyjaśnienia okoliczności sprawy. Na wniosek Komisji NIK mogłaby więc wejść do NBP – mówił nam na początku stycznia wysoko postawiony urzędnik znający kulisy sprawy.

Co ważne, Komisja nie ma ustalonego deadline'u, co oznacza, że mogłaby działać tyle czasu, ile uznałaby za stosowne. Dysponowałaby także dokumentami uchwał zarządu banku centralnego, które nie są znane opinii publicznej.

I co najważniejsze, nie oznaczałoby to zawieszenia prezesa Glapińskiego, co mogłoby narażać Polskę na reakcję ze strony Europejskiego Banku Centralnego (choć takiej reakcji może w ogóle nie być, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ).

Postępowanie by trwało, Adam Glapiński musiałby co chwilę stawiać się w Sejmie, wyjaśniać nieprawidłowości i zarzuty bez większych kosztów wizerunkowych na zewnątrz – twierdzi nasz informator.

NBP w koncyliacyjnym tonie

Sam bank centralny w ostatnich tygodniach wypowiada się w bardzo koncyliacyjnym tonie wobec nowej ekipy Donalda Tuska.

W związku z artykułami sugerującymi rzekomą 'wojnę' między rządem a Narodowym Bankiem Polskim jeszcze raz przypominamy, że Prezes NBP prof. Adam Glapiński w imieniu całego Narodowego Banku Polskiego wielokrotnie deklarował całkowitą gotowość do pełnej i dobrej współpracy z każdym rządem pod warunkiem zachowania niezależności banku centralnego. Taką gotowość NBP po raz kolejny potwierdza. Ze strony NBP nie ma mowy o żadnym konflikcie. Wręcz przeciwnie – niezmiennie istnieje wola pełnej i dobrej współpracy z Radą Ministrów – zakomunikowało po tekście money.pl biuro prasowe banku.

Dzień przed tym pisaliśmy, że zdaniem niektórych ekonomistów kredytobiorcy nie mają co liczyć na obniżkę stóp procentowych właśnie przez tarcia na linii NBP-rząd. To z kolei wskazywałoby na polityczne, czyli pozamerytoryczne pobudki działań władz banku centralnego. Wielu ekonomistów zarzucało bankowi już takie zachowania znacznie wcześniej, np. przed wyborami parlamentarnymi, kiedy RPP nagle obniżyła stopy procentowe o 0,75 pkt. proc., doprowadzając do skokowego osłabienia polskiej waluty.

"Biorąc pod uwagę retorykę większości RPP oraz napięte stosunki na linii rząd-NBP oczekujemy, że w bieżącym roku stopy procentowe w Polsce nie ulegną zmianie, a obniżki stóp zostaną wznowione dopiero w 2025 r." – przewidywali eksperci Citi. Podobną opinię przedstawiali m.in. specjaliści Credit Agricole.

Bank postanowił jednak skrytykować media i polityków. "Zwracamy uwagę na fakt jednostronnego, politycznego i medialnego ataku na Narodowy Bank Polski. Takie działania części polityków i właścicieli mediów szkodzą polskiej gospodarce, a także godzą w konstytucyjny porządek Państwa Polskiego, nad czym NBP głęboko ubolewa" –  można przeczytać w oświadczeniu NBP.

Nie wspomina jednak o licznych wypowiedziach prezesa krytykujących niedawną opozycję. Dość powiedzieć, że Adam Glapiński potrafił latem 2023 r. mówić o "nieszczęśliwym" wyniku wyborów, gdyby wygrał je obecny rząd.

Gigantyczna strata NBP. Znamy kwotę

O banku ostatnio znów stało się głośno, kiedy money.pl ujawniło wstępną stratę za 2023 r. rzędu blisko 21 mld zł. Kwota sama w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym. To księgowy zapis.

Problem robi się, kiedy zestawimy tę liczbę z pismem prezesa Glapińskiego do resortu finansów z sierpnia 2023 r., w którym zakładał on wpłatę 6 mld zł z przewidywanego zysku NBP.

Prawnicy koalicji zadawali pytania, dlaczego taki dokument powstał i na jakiej podstawie, skoro zazwyczaj bank wpisywał 0 zł do przekazania budżetowi państwa, gdyż nie był w stanie przewidzieć, jak będą na koniec roku wyceniane aktywa banku, które dają księgowy zysk lub stratę.

W świetle osiągniętej straty, a także przyjętego wcześniej planu finansowego NBP oraz przedstawianych comiesięcznie Zarządowi informacji – zmiany w bilansie oraz rachunku zysków i strat NBP – niezrozumiała jest ujawniona publicznie wiadomość o skierowaniu przez Prezesa NBP (poza wiedzą co najmniej części członków Zarządu NBP) pisma do Ministra Finansów, w którym przewidywał 6 mld zł wpłaty zysku NBP za 2023 r. do budżetu państwa – pisał w mailu, do którego dotarliśmy, Paweł Mucha (pisownia oryginalna – przyp. red.).

Paweł Mucha jest jednym z członków zarządu banku delegowanym z ramienia Kancelarii Prezydenta. Swojego czasu przedstawił premie, jakie otrzymuje szef NBP.

"Nagrody Prezesa NBP to za I kwartał – 3-krotność, za II kwartał – 3,5-krotność, za III kwartał – 4-krotność, a za IV kwartał 4,5-krotność miesięcznego wynagrodzenia obliczonego jak ekwiwalent za urlop wypoczynkowy" – pisał w grudniu Mucha na platformie X, publikując uchwałę z 2019 r., która ustala premie dla szefa NBP.

Konflikt z Pawłem Muchą

Money.pl opisało także sprawę zalanego gabinetu Pawła Muchy. Jak udało nam się dowiedzieć, cichy konflikt między nim a Glapińskim narastał od listopada 2022 r. Wtedy to Mucha miał pierwszy raz wstrzymać się podczas głosowania nad jedną z uchwał zarządu. W grudniu głosował już przeciwko.

W styczniu zeszłego roku prezes Glapiński zostawił mu tylko jeden departament do nadzoru, by ostatecznie pozbawić go nadzoru również i nad tym obszarem. Natomiast w marcu konflikt nabrał już zupełnie otwartego wymiaru, a Mucha zwracał uwagę na możliwą odpowiedzialność prezesa NBP przed Trybunałem Stanu.

Później nastała wojna o niewypłacone premie, które Mucha chce przeznaczyć na cele społeczne. Bank odgryzał się, sugerując, że "od dłuższego czasu komunikacja pana Pawła Muchy zmierza tylko i wyłącznie do tego, by wywrzeć medialną presję na wypłatę nienależnych mu, acz niemałych nagród i premii".

Damian Szymański, wiceszef i dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(870)
Amok
miesiąc temu
Cichoń nie wie co czyni i co mówi.
Nicht moglich
miesiąc temu
Jestem pewny, źe nikt nie sobie pozwoli na podjęcie decyzji o wywiezieniu narodowego złota z kraju bowiem byłby to akt największej zdrady podlegający najwyższej karze, o czym przecież każdy rozumny człowiek sobie zdaje sprawę.
Biedny
miesiąc temu
Cichoń nie wie co robi ale na pewno kiedyś się przekona.
Franz
miesiąc temu
Nie wyobrażam sobie żeby ktoś miał odwagę wywieźć Narodowe złoto do Niemiec. Byłaby to najzwyklejsza zdrada państwa za co w cywilizowanym świecie słusznie grozi najwyższa kara.
Senior
miesiąc temu
Pogadacie, popiszecie a karawana jedzie dalej. ObuDzicie się z ręką w nocniku.
...
Następna strona