Iran zastrzega sobie prawo do opłat. Branża alarmuje

Iran ogłosił, że statki przepływające przez cieśninę Ormuz powinny uzyskiwać zgodę na tranzyt i posiadać specjalne ubezpieczenie. Tymczasem branża żeglugowa obawia się, że Teheran może w przyszłości próbować pobierać opłaty za korzystanie z jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie - podaje "Bloomberg".

Iran zastrzega sobie prawo do opłat. Branża alarmujeIran zastrzega sobie prawo do opłat. Branża alarmuje
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2026 Anadolu
Magda Żugier

Po zawarciu tymczasowego porozumienia między USA a Iranem dotyczącego przywrócenia żeglugi w cieśninie Ormuz pojawiły się rozbieżne sygnały dotyczące przyszłych zasad tranzytu. Teheran przekonuje, że statki powinny uzyskiwać odpowiednie pozwolenia i posiadać specjalne ubezpieczenie, podczas gdy Stany Zjednoczone podkreślają, że ruch przez cieśninę odbywa się normalnie.

Według dokumentu opublikowanego przez irański Persian Gulf Strait Authority (PGSA), jednostki chcące przepłynąć przez cieśninę powinny uzyskać zgodę na przejście oraz korzystać z wyznaczonego korytarza żeglugowego przebiegającego wzdłuż irańskiego wybrzeża. Władze zaznaczyły również, że alternatywne trasy nie są dopuszczalne.

Szczególne zainteresowanie wzbudził zapis dotyczący obowiązkowego ubezpieczenia. Obecnie ma ono być zapewniane bezpłatnie przez Iran, jednak PGSA zastrzegła sobie możliwość wprowadzenia opłat w przyszłości.

Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach

To właśnie perspektywa takich opłat budzi największe obawy armatorów i eksporterów ropy. Branża od dawna ostrzega, że pobieranie opłat za tranzyt przez cieśninę Ormuz mogłoby naruszać międzynarodowe prawo morskie i stworzyć precedens dla innych strategicznych szlaków żeglugowych na świecie.

USA uspokajają, ale rynek pozostaje ostrożny

Amerykańskie Centralne Dowództwo poinformowało, że siły USA nadal wspierają swobodę żeglugi w regionie i nie uznają arbitralnych ograniczeń dotyczących przepływu statków. Według amerykańskich wojsk przez cieśninę w ciągu jednej nocy przepłynęło ponad 20 jednostek.

Już przed zawarciem porozumienia część statków pokonywała ten odcinek z wyłączonymi systemami identyfikacyjnymi, korzystając z ochrony i wskazówek amerykańskich sił wojskowych.

Dodatkowo zachodnie siły morskie rekomendują obecnie korzystanie z korytarza przebiegającego wzdłuż wód Omanu. To sygnał, że w regionie mogą funkcjonować równolegle różne trasy żeglugowe, szczególnie w czasie usuwania potencjalnych zagrożeń, w tym min morskich.

Mimo formalnego otwarcia cieśniny niepewność pozostaje wysoka. Armatorzy i brokerzy informują o ograniczonym zainteresowaniu rezerwacją tankowców do załadunku ropy w portach Zatoki Perskiej. Rynek nadal próbuje ocenić, jak będą wyglądały zasady żeglugi po wygaśnięciu 60-dniowego memorandum zawartego między Waszyngtonem a Teheranem.

Obawy o przyszłe opłaty za tranzyt

Z dokumentu PGSA wynika, że statki muszą składać wnioski o pozwolenie na przejście przez cieśninę. Odpowiedź ma być wydawana zwykle w ciągu 48 godzin, a zgoda będzie obowiązywać przez pięć dni i obejmować pojedynczy tranzyt.

Iran opublikował również mapę tras uznawanych za bezpieczne i zapowiedział, że odstępstwa od wyznaczonego korytarza będą traktowane jako naruszenie zasad.

Według doniesień medialnych sojusznicy Stanów Zjednoczonych, na czele z Wielką Brytanią, naciskają na administrację Donalda Trumpa, by nie akceptowała prób wprowadzenia przez Iran opłat za korzystanie z cieśniny. Obawy dotyczą sytuacji, w której tymczasowe rozwiązania stałyby się podstawą do trwałego ograniczania swobody żeglugi.

Dla światowego rynku energii stawka jest wysoka. Cieśnina Ormuz pozostaje najważniejszym szlakiem transportowym dla eksportu ropy naftowej z krajów Zatoki Perskiej, a każda zmiana zasad jej funkcjonowania może wpływać na koszty transportu i ceny surowców na globalnych rynkach.

Wybrane dla Ciebie