Kancelaria Prezydenta, TK i KRS. Koalicja decyduje o budżetach. I ma problem

Koalicja rozpoczęła przycinanie budżetów tzw. świętych krów. Budżet Kancelarii Prezydenta na 2026 rok chce zmniejszyć o kilkanaście milionów złotych względem tego, co proponuje Pałac. Nie ma natomiast jeszcze decyzji, co zrobić z budżetami KRS czy Trybunału Konstytucyjnego, do których trafią niedługo nominaci wskazani przez obecny Sejm.

Sejm zdecyduje o przycięciu m.in. budżetu Kancelarii Prezydenta.Sejm zdecyduje o przycięciu m.in. budżetu Kancelarii Prezydenta.
Źródło zdjęć: © East News | Andrzej Iwanczuk, Wojciech Olkusnik
Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki

Prace nad budżetem na 2026 roku w Sejmie postępują. W tej chwili zajmują się nim sejmowe komisje, które opiniują projekt i szykują korekty, następnie dokument trafi na drugie czytanie. Najważniejsze jest stanowisko sejmowej komisji finansów publicznych, która już zaopiniowała poprawki do ustawy. Są już pierwsze przesunięcia. Komisja rekomenduje zwiększenie budżetu na służby specjalne o 220 mln zł i na finansowanie nauki o ponad 200 mln zł. 

Pieniądze muszą być przesunięte w ramach projektu, bo Sejm nie może zwiększać deficytu zaproponowanego przez rząd w budżecie. Dlatego szykują się już pierwsze korekty budżetów tzw. świętych krów - instytucji, które na etapie składania projektu budżetu same proponują swoje plany wydatkowe na kolejny rok, a ewentualne korekty (zazwyczaj w dół) mogą być dokonane jedynie przez parlament. I ten etap właśnie się zaczyna.

Skąd sałata w Polsce zimą? Ujawnia swój biznes

Generalnie wychodzimy z założenia, że skoro sami szukamy oszczędności u siebie, to ograniczamy wzrost budżetów poszczególnych instytucji do mniej więcej tego samego poziomu - tłumaczy nam poseł koalicji.

Przy czym już widać, że są instytucje, które są szczególnie problematyczne dla obozu rządzącego.

Dociskanie Pałacu

Pierwsza to Kancelaria Prezydenta RP. W 2025 roku jej budżet to niecałe 300 mln zł, a na przyszły rok Pałac zaproponował ponad 325 mln zł, co oznacza wzrost o 9 proc. Jak słyszymy od rozmówcy z KO, na razie poprawka przygotowana przez posłów przewiduje ścięcie tej kwoty o blisko 13 mln zł. - Nie jest to więc jakieś działanie niestandardowe - wskazuje rozmówca i pokazuje przykład Sejmu, którego budżet ma być przycięty o 16,5 mln zł. Choć jednocześnie podkreśla, że w obozie rządzącym pojawiają się zakusy, by przyciąć przyszłoroczny budżet Kancelarii Prezydenta jeszcze bardziej.

Z politycznego punktu widzenia, chodziłoby o wywarcie presji na Karolu Nawrockim i jego ludziach, by ewentualne dalsze eskalowanie wojny z rządem zaczęło być dla Pałacu odczuwalne także w zakresie finansowym. Do takiego głębszego cięcia może finalnie nie dojść - niektórzy w koalicji sądzą, że wystarczy nawet wysłanie sygnału o samej możliwości wykonania takiego ruchu, by zmusić Pałac do większej uległości w relacjach z rządem. Ale na naszym rozmówcy z otoczenia prezydenta nie robi to wrażenia.

Takie działanie będzie niezgodne z prawem, jeśli uniemożliwi to realizowanie zadań prezydenta. Jeśli będą chcieli zabrać prezydentowi 10 czy 15 proc. z budżetu jego kancelarii, będzie to odczytane jako próba sparaliżowania tej instytucji. A to może stanowić podstawę do skierowania ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego - zwraca uwagę rozmówca z Pałacu.

Problem z TK i KRS

Osobny problem dotyczy dwóch innych instytucji - Krajowej Rady Sądownictwa i Trybunału Konstytucyjnego. Koalicja nie uznaje sędziowskiej części tych instytucji. Stąd już w tym roku ich budżety były przycięte, co miało uniemożliwić wypłaty uposażeń sędziom w KRS i w TK. Ale koalicja zamierza obsadzić wkrótce obie instytucje przez nominatów wskazanych przez obecny Sejm. 

Dlatego teraz przed koalicją stoi dylemat - czy i od kiedy zacząć wypłacać wynagrodzenia członkom KRS i TK. - Na razie decyzje w tych sprawach są odłożone - przyznaje rozmówca z KO.

Na ten moment na stole rysują się trzy scenariusze. Pierwszy zakłada utrzymanie dotychczasowej linii, tj. niezapewnienia w budżecie państwa pieniędzy na wynagrodzenia. Tyle że sytuacja zmieni się, gdy w przyszłym roku i w TK, i w KRS pojawią się nominaci obecnej większości. Wówczas koalicja chciałaby już zagwarantować im wynagrodzenia. Można to zrobić poprzez nowelizację budżetu w przyszłym roku, ale tu pojawia się ryzyko polityczne, bo nie ma pewności, czy takiej zmiany nie zawetowałby Karol Nawrocki.

Stąd drugi scenariusz, który zakłada, że w ramach aktualnych prac nad budżetem jednak zapadnie decyzja, że są pieniądze na wynagrodzenia w TK i KRS. To jednak oznaczałoby przełamanie dotychczasowej linii obranej przez koalicję i płacenie (przynajmniej przez najbliższe miesiące, do czasu zmian personalnych w TK i KRS) pensji ludziom, których koalicja posądza o nielegalne zajmowanie stanowisk. W tym świetle nie dziwi, że wariant ten napotyka na wewnętrzny opór w KO.

Uważam, że musimy być konsekwentni i nie płacić wynagrodzeń tym osobom. W przypadku takiego TK nawet po wprowadzeniu naszych ludzi, którzy będą tam w większości, niewiele to zmienia, bo wciąż mamy nielegalnego prezesa TK w postaci Bogdana Święczkowskiego oraz nadal obowiązującą uchwałę Sejmu, która skutkuje niepublikowaniem orzeczeń obecnego TK. Dlatego ja bym blokował pieniądze na pensje do czasu prawdziwego zreformowania tej instytucji - komentuje poseł KO.

Jest jeszcze trzeci scenariusz, o którym słyszeliśmy od kilku niezależnych od siebie rozmówców w koalicji. Zakłada on dalsze blokowanie pieniędzy na wynagrodzenia w TK i KRS, ale z jednoczesnym powołaniem rezerwy budżetowej w bezpośredniej dyspozycji premiera. - Jak okoliczności się zmienią, premier będzie mógł w każdej chwili pieniądze z tej rezerwy przekazać do TK i KRS i tam już sobie tym będą zarządzać - tłumaczy polityk koalicji. Inny rozmówca ma jednak wątpliwości. - To politycznie ryzykowny ruch, bo zaraz będzie krzyk o naruszenie niezależności TK i KRS od wpływów politycznych - przyznaje.

Co z innymi "krowami budżetowymi"

Dalsze pomysły mogą pojawić się na kolejnym posiedzeniu Sejmu na początku grudnia. Wówczas ma dojść do drugiego czytania budżetu, a to ostatni moment, żeby posłowie mogli zgłosić poprawki. Ostateczne decyzje, które z nich przyjąć, a które odrzucić poznamy w trakcie trzeciego czytania na posiedzeniu w połowie grudnia, przed przerwą świąteczną. 

Na razie cięcia wobec innych nie wyglądają radykalnie. Jak tłumaczą nam członkowie sejmowej komisji finansów publicznych, chodziło o to, by budżety tych instytucji nie rosły bardziej niż budżet administracji. To rodzaj corocznej gry między tymi instytucjami a Sejmem. Ponieważ wiedzą one, że Sejm obetnie ich propozycje, dlatego zawsze je zawyżają, by było z czego ciąć.

I tak jeśli wejdą w życie propozycje komisji finansów publicznych, to Senat ma mieć budżet niższy o 28 mln zł niż to, co sam zaproponował. Kwotowo największe cięcia dotkną Państwową Inspekcję Pracy - to ponad 105 mln zł, choć jak zwraca nasz rozmówca, część z tej kwoty zostanie przesunięta na rezerwę, która ma zostać uruchomiona, kiedy zajdzie potrzeba.

Przyjmujemy taki ruch ze smutkiem, ale rozumiemy potrzeby ograniczania deficytu w finansach publicznych. To oznacza konieczność zaciskania pasa, żeby w budżecie na przyszły rok znaleźć pieniądze na nałożone na inspekcję zadania i związany z tym wzrost zatrudnienia - mówi money.pl Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy.

Chodzi m. in. o realizację kamienia milowego, który zakłada wzmocnienie PIP, w związku z czym inspekcję czekają inwestycje w informatyzację oraz zatrudnienie nowych pracowników. Z kolei NIK ma mieć budżet niższy od swojej propozycji o blisko 90 mln zł, a IPN o 85 mln zł. Cięcia dotkną także Sąd Najwyższy (o niemal 30 mln zł), Naczelny Sąd Administracyjny (o blisko 16 mln zł), Rzecznika Praw Obywatelskich (o prawie 8 mln zł), Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (o  ponad 10 mln zł) czy wreszcie Krajowe Biuro Wyborcze - o ponad 9 mln zł. 

Jakie budżety na 2026 r. zaproponowały "święte krowy".
Jakie budżety na 2026 r. zaproponowały "święte krowy" © MF | W. Kozioł

Po tym jak Sejm przegłosuje ustawę na ostatnim posiedzeniu przed świętami, trafi ona do Senatu, który ma miesiąc na rozpatrzenie projektu. Potem Sejm będzie musiał w końcówce stycznia wysłać ostatecznie uchwalony projekt do prezydenta. Inaczej Karol Nawrocki mógłby mieć podstawę do rozpisania wyborów parlamentarnych. 

Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze money.pl 

Wybrane dla Ciebie
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji