"Katastrofa". Izrael krytykuje porozumienie Trumpa z Iranem

Izraelscy politycy z koalicji i opozycji skrytykowali ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa porozumienie z Iranem. Uznali to za katastrofę i zagrożenie dla bezpieczeństwa ich kraju – napisał we wtorek "Washington Post".

Donald Trump / Benjamin NatanjahuDonald Trump / Benjamin Natanjahu
Źródło zdjęć: © Getty Imges | Getty Images
Przemysław Ciszak

Ugoda ma zakończyć działania wojenne i otworzyć negocjacje dotyczące m.in. cieśniny Ormuz, irańskiego programu nuklearnego oraz zniesienia części sankcji wobec Teheranu.

Jak podał waszyngtoński dziennik, w Izraelu reakcje były w większości negatywne. Krytycy określali układ jako "katastrofę", "złe porozumienie" i umowę, która "rzuca koło ratunkowe morderczemu reżimowi w Teheranie". Premier Izraela Benjamin Netanjahu unikał otwartej konfrontacji z Trumpem.

To jego decyzja. On temu przewodzi. Przedstawiłem swoją opinię. Jestem zobowiązany zapewnić, że nie będzie zagrożenia nuklearnego – powiedział dziennikarzom w Jerozolimie.

Scholz, Merkel, Macron. Krytykuje liderów UE. Mówi o skutkach ich polityki

Odnosząc się do relacji z amerykańskim prezydentem stwierdził, że są "partnerami", choć "czasem patrzą na sprawy mniej zgodnie".

Według ministra bezpieczeństwa narodowego Izraela Itamara Ben Gwira "porozumienie Trumpa nas nie wiąże", a Izrael jest "niepodległym i suwerennym państwem".

Równie krytyczny był szef resortu finansów Becalel Smotricz, który zażądał utrzymania pełnej swobody działania armii przeciwko Hezbollahowi. – Porozumienie z Iranem jest złe dla Izraela i całego wolnego świata – skomentował.

Z kolei minister obrony Israel Kac zapowiedział, że izraelskie wojska pozostaną "bezterminowo" w Libanie i Strefie Gazy w ramach nowej doktryny bezpieczeństwa.

– Sprzeciwiamy się wycofaniu IDF z Libanu mimo wszelkich obecnych i przyszłych nacisków – podkreślił. Wyjaśnił, że stanowisko to zostało przekazane Trumpowi i sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi.

"Projekt życia Netanjahu wali się na jego oczach"

Zdaniem politolożki Gayil Talshir z Uniwersytetu Hebrajskiego niedzielny izraelski atak na Bejrut miał przede wszystkim znaczenie polityczne i służył pokazaniu, że Netanjahu potrafi powiedzieć Trumpowi "nie". W jej opinii premier jest dziś politycznie osamotniony.

Projekt życia Netanjahu wali się na jego oczach, podczas gdy stoi on samotnie na arenie, nie mając na kogo zrzucić winy – oceniła.

Wiceprezydent USA J.D. Vance przyznał, że Waszyngton był "bardzo zaniepokojony" możliwością irańskiego odwetu po izraelskich atakach na Bejrut. Sam Trump miał w ostrych słowach domagać się od Izraela zaprzestania uderzeń na Hezbollah.

Szczególnie ostre reakcje pojawiły się wśród prawicowych komentatorów związanych z premierem. Prezenter telewizyjny Yinon Magal nazwał Trumpa "przegranym", a jego współpracowników oskarżył o zdradę interesów Izraela. Inny wpływowy komentator Amit Segal przywołał słowa przypisywane Henry’emu Kissingerowi: "Być wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale być jej przyjacielem jest śmiercionośne".

Wybrane dla Ciebie