Kupujesz na OLX lub Vinted? Rząd znosi uciążliwy obowiązek

Ministerstwo Finansów planuje pierwszą od ponad dwóch dekad zmianę w podatku od czynności cywilnoprawnych. Wyższy limit zwolnienia to doskonała wiadomość dla osób kupujących używane rzeczy w internecie. Zniknie nie tylko konieczność opłat na konto skarbówki, ale i uciążliwa biurokracja.

Zakupy onlinePolska zmienia limity PCC
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Robert Kędzierski

Resort finansów po raz pierwszy od 24 lat zamierza zaktualizować przepisy dotyczące podatku od czynności cywilnoprawnych, popularnie zwanego PCC. Jak informuje dziennik "Fakt", planowane zmiany odczują przede wszystkim osoby regularnie korzystające z popularnych platform sprzedażowych, gdzie handluje się towarami z drugiej ręki. Zgodnie z nowym projektem ustawy o podatkach lokalnych, kwota wolna od podatku przy zakupie rzeczy ruchomych od osób prywatnych ma zostać potrojona, rosnąc z obecnych 1000 złotych do 3000 złotych.

Sprawa dotyczy niezwykle szerokiego katalogu przedmiotów codziennego użytku. Mowa tu między innymi o używanym sprzęcie elektronicznym, takim jak smartfony czy laptopy, a także o sprzęcie AGD, meblach, rowerach, a nawet zwierzętach z hodowli. Zmiana limitu sprawi, że większość standardowych transakcji konsumenckich na rynku wtórnym zostanie całkowicie wyłączona z zainteresowania organów podatkowych.

Ostre słowa o doradcach. Premiera Biznes Klasy o 17:00

Podatkowa pułapka na użytkowników portali

Obecnie obowiązujące przepisy bywają dla wielu konsumentów sporym zaskoczeniem. Każdy zakup używanej rzeczy ruchomej od osoby prywatnej, którego wartość rynkowa przekracza tysiąc złotych, rodzi obowiązek zapłaty dwuprocentowego podatku PCC. Co więcej, nabywca musi w takiej sytuacji samodzielnie złożyć w urzędzie skarbowym stosowną deklarację na druku PCC-3 w ściśle określonym terminie.

W praktyce oznacza to pułapkę dla użytkowników takich serwisów jak OLX, Vinted czy Allegro. Jak zauważa "Fakt", obywatele masowo zapominają o tym biurokratycznym obowiązku, nie zdając sobie sprawy, że od zakupu używanego wózka dziecięcego czy konsoli do gier powinni odprowadzić daninę. Konsekwencją tej niewiedzy bywają późniejsze wezwania do urzędu i konieczność tłumaczenia się przed fiskusem, co nierzadko wiąże się z ryzykiem nałożenia dotkliwych kar finansowych.

Skąd ten powrót do deregulacji?

Warto przypomnieć, że obecne progi kwotowe pamiętają jeszcze przełom wieków. – Ustawa o PCC weszła w życie 1 stycznia 2001 r. i od tego czasu kwota zwolnienia nie uległa zmianie – podkreślają przedstawiciele resortu finansów w uzasadnieniu do nowej propozycji, cytowanym przez dziennik.

Nie jest to jednak pierwsze podejście obecnej administracji do rozwiązania tego problemu. Wcześniej, w lutym bieżącego roku, podobne rozwiązania zapowiadano jako część szerszego pakietu deregulacyjnego. Wówczas jednak prace utknęły na etapie rządowym. Teraz Ministerstwo Finansów postanowiło wrócić do tego pomysłu, włączając go do projektu ustawy o podatkach lokalnych, co daje realną szansę na wejście przepisów w życie jeszcze w tym roku.

Nieefektywność aparatu państwowego

Decyzja o podniesieniu limitu nie wynika wyłącznie z chęci ułatwienia życia obywatelom, ale również z czystej matematyki i pragmatyzmu urzędniczego. Egzekwowanie podatku od stosunkowo tanich przedmiotów stało się dla państwa po prostu nieopłacalne.

Z dokumentów ministerstwa wynika, że w przypadku transakcji nieznacznie przekraczających próg tysiąca złotych, koszty obsługi całego procesu pochłaniają lwią część potencjalnych zysków. – Konieczność egzekwowania podatku od umów o niskiej wartości ich przedmiotu generuje po stronie organów egzekucyjnych koszty przewyższające kwotę podatku, co czyni go nieefektywnym fiskalnie – tłumaczy resort w oficjalnym uzasadnieniu. Składają się na to między innymi koszty przesyłek pocztowych, obsługi przelewów oraz czas pracy samych urzędników prowadzących ewentualne postępowania wyjaśniające.

Wpływ inflacji na limity podatkowe

Kluczowym argumentem za waloryzacją stały się również wskaźniki makroekonomiczne z ostatnich dwudziestu lat. Jak wyliczyli autorzy projektu, od 2001 r. ceny wzrosły o blisko 111 proc., podczas gdy przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej podskoczyło aż o 297 proc. Utrzymywanie starego limitu całkowicie oderwało się więc od dzisiejszych realiów gospodarczych.

Dla portfeli Polaków zmiana ta oznacza wymierne korzyści. Jak wylicza "Fakt", przy zakupie przedmiotu za 2900 złotych, kupujący musiałby dziś zapłacić 58 złotych podatku i wypełnić urzędowe formularze. Po wejściu w życie nowych przepisów, w kieszeni nabywcy zostanie pełna kwota, a transakcja nie będzie wymagała żadnego kontaktu ze skarbówką.

Wybrane dla Ciebie