Ma 4 tysiące sklepów. Nikt go nie rozpoznaje. "To jest luksus"
Zbudował firmę z ok. 4 tys. sklepów, a mimo to może wsiąść do pociągu i nikt go nie rozpozna. Marek Piechocki, współtwórca LPP, w "Biznes Klasie" tłumaczy, dlaczego od lat chroni swój wizerunek i co daje mu anonimowość. Zobacz fragment rozmowy.
Pierwszy powód jest biznesowy. Piechocki uważa, że w centrum uwagi powinny stać firma i jej marki, a nie on sam. Twarzą i reklamą LPP są według niego Reserved, Sinsay, Cropp, House i Mohito. - Ja zawsze uważałem, że firma chyba jest ważniejsza niż ja, i niekoniecznie muszę być na samym przodzie - mówi Piechocki.
Drugi powód jest osobisty. Anonimowość pozwala mu pozostać osobą prywatną. Jak skuteczna jest ta strategia, pokazało spotkanie przed nagraniem: prowadzący przywitał się z nim w biurze LPP, nie wiedząc, z kim rozmawia.
- Nikt mnie nie rozpoznaje, nie widzi, nie pokazuje palcem i mówi: o, to jest ten facet, który ma tam, nie wiem, 4000 sklepów - opowiada współtwórca LPP.
Anonimowość jako luksus
Piechocki może wsiąść do pociągu z Gdańska do Gdyni albo pojechać do Warszawy i pozostać zupełnie anonimowy. Spokój daje mu też to, że jego dzieci chodziły do zwykłych szkół, nikt ich nie odwoził, nie miały ochroniarzy i jeździły komunikacją publiczną. - To jest dla mnie duży luksus - podkreśla.
Zaznacza jednak, że w firmie się nie ukrywa. W samej centrali w Trójmieście LPP zatrudnia ok. 3,3 tys. osób, więc w Gdańsku wiele osób go zna. To jednak, jak mówi, nie ta sama rozpoznawalność co w przypadku ludzi znanych z prasy i mediów.
Prywatność ważniejsza niż pieniądze?
Na pytanie, czy prywatność jest dla niego cenniejsza niż pieniądze, Piechocki odpowiada, że to trudne porównanie. Nie wyklucza, że kiedyś będzie musiał pokazać się publicznie. Na razie anonimowość daje mu poczucie spokoju i bezpieczeństwa oraz pozwala skupić się na rozwijaniu firmy. - Pieniądze dają wygodę. Pieniądze nie były dla mnie nigdy jakimś celem samym w sobie - mówi.
Bezpieczeństwo i zasada: bez polityki
Czy anonimowość wynika też z obaw o bezpieczeństwo? Piechocki przyznaje, że najtrudniejsze były lata 90., ale LPP było wtedy znacznie mniejszą firmą. Od 2001 r. spółka jest notowana na giełdzie. Jak podkreśla, ani on, ani jego wspólnik nigdy nie mieli powiązań z ciemnymi interesami tamtych czasów, choć nie brakowało wtedy chętnych do pożyczania pieniędzy na procent.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.