Dlaczego giganci płacą w Polsce niskie podatki? Bo mogą. Na razie jesteśmy bezradni

Dlaczego globalni giganci technologiczni płacą w Polsce względnie niewielkie podatki? Bo systemy podatkowe nie nadążają za cyfrową gospodarką XXI wieku. Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania były zaprojektowane, gdy internet nawet nie istniał – pisze dla money.pl Małgorzata Samborska, ekspert podatkowy.

Duże zagraniczne korporacje płacą relatywnie niskie podatki w PoDuże zagraniczne korporacje płacą relatywnie niskie podatki w Polsce
Źródło zdjęć: © Getty Images | 400tmax
Małgorzata Samborska

Odpowiedź na postawione w tytule pytanie tkwi w konstrukcji międzynarodowego systemu podatkowego, celowo rozbudowanej siatce struktur korporacyjnych i braku odpowiednich regulacji podatkowych na poziomie krajowym i unijnym. Innymi słowy - systemy podatkowe nie nadążają za cyfrową gospodarką XXI wieku. Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania były zaprojektowane w epoce przemysłu. Internet wtedy nawet nie istniał.

Systemy podatkowe nie nadążają za rzeczywistością

Tradycyjny system opodatkowania opiera się na zasadzie fizycznej obecności: podatek dochodowy płaci się tam, gdzie firma ma siedzibę, albo przynajmniej biuro, fabrykę lub magazyn. Tymczasem big techy świadczą usługi niematerialne, które nie wymagają fizycznej obecności na rynku lokalnym.

W praktyce oznacza to, że choć firmy takie jak Google działają aktywnie w Polsce – świadczą usługi, mają klientów – ich główne przychody z działalności reklamowej są księgowane poza granicami kraju, najczęściej w Irlandii, i tam opodatkowane stawką 12,5 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Google zapłaci w Polsce więcej? "Gawkowski przygotowuje projekt"

Struktury korporacyjne i transferowanie zysków

Big techy powszechnie korzystają z rozbudowanych i celowo skomplikowanych struktur korporacyjnych, które umożliwiają legalne przenoszenie zysków do jurysdykcji o niskich podatkach. Działa to tak:

  • Polska spółka zależna formalnie nie sprzedaje usług końcowych, a jedynie świadczy usługi, np. w zakresie wsparcia marketingowego, pośrednictwa lub IT.
  • Rozpoznawanie przychodów może mieć miejsc w innych krajach, nawet jeśli są faktycznie generowane w Polsce. Główne przychody od polskich reklamodawców trafiają więc do centrali, a polska spółka otrzymuje za swoją działalność jedynie niewielką prowizję.
  • Spółka w Polsce ponosi wysokie koszty, w tym wynagrodzenia, utrzymania biura, ale przede wszystkim płaci centrali różnego rodzaju opłaty licencyjne, opłaty za znak towarowy, opłaty za zarządzanie, know-how, oprogramowanie, serwis IT.

W efekcie przy symbolicznych przychodach i wysokich kosztach zysk do opodatkowania w Polsce jest minimalny.

Skala otwiera dodatkowe możliwości optymalizacji

Poza tym wielkie korporacje dysponują ogromnymi zasobami finansowymi i prawnymi, co pozwala im konstruować zaawansowane modele optymalizacji podatkowej. Dla lokalnych firm – zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw – takie możliwości są poza zasięgiem.

Polskie firmy muszą płacić podatki tam, gdzie generują dochód. Nie mają dostępu do międzynarodowych mechanizmów transferu zysków, co stawia je w nierównej pozycji konkurencyjnej. Ogranicza to ich zdolność do inwestowania, rozwoju i skalowania działalności. Niemniej modele podatkowe Google'a czy Mety są zgodne z prawem i w pełni legalne, nawet jeśli uznamy je za moralnie kontrowersyjne.

Brak skutecznych narzędzi

Obecne regulacje podatkowe, zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym, są niewystarczające. Choć Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i Unia Europejska od lat pracują nad reformą systemu opodatkowania gospodarki cyfrowej (tzw. Pillar 1) i wielkich korporacji (tzw. Pillar 2), postępy są wolne, a efekty – ograniczone.

  • Pillar 2 – tzw. globalny minimalny CIT dla korporacji na poziomie 15 proc. zaczął co prawda obowiązywać w UE od 2024 r., (a w Polsce od 2025 r.), ale bez udziału USA, które pod przywództwem Donalda Trumpa nie wdrożyły tego rozwiązania, jego skuteczność jest wątpliwa.
  • Pillar 1 – miał zmienić zasady opodatkowania zysków cyfrowych gigantów, ale utknął w martwym punkcie. W ostatnim czasie Komisja Europejska zrezygnowała z unijnego podatku w nadchodzącej perspektywie budżetowej UE (2028–2034) ze względu na presję USA oraz obawy o relacje handlowe, chociaż jeszcze niedawno wpływy z tego podatku były wskazywane jako źródło spłaty unijnego zadłużenia.

Warto też pamiętać, że OECD czy KE nie mają władzy ustawodawczej – mogą jedynie przedstawiać rekomendacje, ale wdrożenie zależy od woli politycznej państw członkowskich. W efekcie prowadzi to do ciągłego przesuwania terminów, uzgadniania "ramowych porozumień" bez skutku prawnego.

Polska bezsilna wobec globalnych graczy

Choć niektóre kraje (Francja, Austria, Włochy, Hiszpania) wprowadziły własne lokalne podatki cyfrowe (od 2 proc. do 10 proc.), Polska jak dotąd nie zdecydowała się na taki krok.

Powodem są przede wszystkim obawy przed retorsjami ze strony USA (groźba ceł, sankcji), ryzyko pogorszenia relacji handlowych, ale także brak woli politycznej – obecny rząd nie wydaje się zdeterminowany do działań. Premier Donald Tusk komentował sprawę, mówiąc: "może nałożymy, może nie nałożymy". Ministerstwo Finansów potwierdziło w marcu 2025 r., że nie prowadzi prac nad podatkiem cyfrowym, mimo że Ministerstwo Cyfryzacji deklaruje, że analizuje odpowiedni model.

Z tym modelem również nie jest łatwo, bo przy podatku cyfrowym największym problemem jest identyfikacja przychodów, które nie są wykazywane w Polsce. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, jak wdrożyć podatek od nieistniejących przychodów. Warto również wspomnieć, że w krajach, w których wprowadzono takie rozwiązanie, dochodziło do wzrostu cen usług reklamowych, a więc podatek był przerzucany na konsumentów.

Zmiany są jednak konieczne. Bez zdecydowanych działań – zarówno na poziomie władz Polski, jak i UE – sytuacja się nie zmieni. W erze cyfrowej potrzebujemy podatków dostosowanych do rzeczywistości, a nie systemu odziedziczonego po epoce przemysłowej. Potrzebna jest również ponowna analiza zasad tzw. "cen transferowych", w tym np. obowiązku dokumentowania wartości opłat, aby wykazać, że zagraniczne usługi rzeczywiście przynoszą korzyści lokalnej spółce, czy wprowadzenie limitów opłat wewnątrzkorporacyjnych uzależnionych od EBITDA (zysk przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych zobowiązań, podatków i amortyzacji - przyp. red.) lub innych wskaźników finansowych.

Google i inne big techy płacą w Polsce niskie podatki, bo mogą – pozwala im na to krajowy i międzynarodowy system podatkowy, który nie uwzględnia realiów cyfrowej gospodarki. Polska, jak wiele innych państw, pozostaje bezradna wobec tej sytuacji – przynajmniej dopóki nie zdecyduje się na odważne, własne regulacje.

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy

Źródło artykułu: Małgorzata Samborska
Wybrane dla Ciebie
Chiny zalewają Europę towarami. Polscy eksporterzy pod presją
Chiny zalewają Europę towarami. Polscy eksporterzy pod presją
Podziemia droższe niż złoto. Tak wzrosną ceny mieszkań
Podziemia droższe niż złoto. Tak wzrosną ceny mieszkań
Wakacje w Wenezueli do odwołania? Jest stanowisko dużego biura podróży
Wakacje w Wenezueli do odwołania? Jest stanowisko dużego biura podróży
Giełdy reagują na przewrót w Wenezueli. Zbrojeniówka i złoto w górę
Giełdy reagują na przewrót w Wenezueli. Zbrojeniówka i złoto w górę
Druga linia metra coraz bliżej końca. Zmieni zachodnią Warszawę
Druga linia metra coraz bliżej końca. Zmieni zachodnią Warszawę
Nowy podatek na wojsko? Zdanie Polaków jest jasne
Nowy podatek na wojsko? Zdanie Polaków jest jasne
Amerykański nalot na Wenezuelę. Firma Muska oferuje darmowy internet
Amerykański nalot na Wenezuelę. Firma Muska oferuje darmowy internet
Huta Częstochowa pod lupą. Poseł pyta MON o możliwe powiązania poprzedniego właściciela z Gazpromem
Huta Częstochowa pod lupą. Poseł pyta MON o możliwe powiązania poprzedniego właściciela z Gazpromem
Deutsche Bahn zalicza historyczną wpadkę. Tylko 60 proc. pociągów przyjechało na czas
Deutsche Bahn zalicza historyczną wpadkę. Tylko 60 proc. pociągów przyjechało na czas
Wenezuela tonie w długach. Po upadku Maduro wierzyciele czekają na spłatę do 170 mld dolarów
Wenezuela tonie w długach. Po upadku Maduro wierzyciele czekają na spłatę do 170 mld dolarów
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 05.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 05.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 05.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 05.01.2026