Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Paweł Orlikowski
|
aktualizacja

Marian Banaś zawiesza działalność w NIK i tłumaczy się z afery: "manipulacja"

69
Podziel się:

Prezes NIK, a wcześniej minister finansów, Marian Banaś zabrał głos w związku z wybuchem afery sutenerskiej. Zarzuca manipulację, która uderza w niego i w rząd. Potwierdził jednak, że to on rozmawiał przez telefon z mężczyzną, który się na niego powoływał. Do czasu wyjaśnienia afery Banaś zawiesił swoją działalność.

Afera Banasia. Szef NIK tłumaczy, że nie ma nic wspólnego z sutenerami
Afera Banasia. Szef NIK tłumaczy, że nie ma nic wspólnego z sutenerami (East News, Fot Tomasz Jastrzebowski/REPORTER)

Marian Banaś, wybrany przez posłów PiS na szefa Najwyższej Izby Kontroli, a wcześniej minister finansów oraz szef Krajowej Administracji Skarbowej, w rozmowie z radiową Trójką odniósł się do zarzutów stawianych mu w reportażu "Superwizjera" TVN. Padła tam sugestia, że Banaś żyje z wynajmu pokoi na godziny, które służą do erotycznych schadzek. Szef NIK zapewnia, że miesiąc temu sprzedał kamienicę, a od dawna się nią nie zajmował, bo była wynajęta.

- Kiedy w 2015 r. wszedłem do rządu zajmowałem się ważnymi sprawami. Nie prowadziłem żadnej innej działalności. Właścicielem kamienicy przestałem być miesiąc temu, starałem się ją sprzedać wcześniej, najpierw ją wynająłem. Młody człowiek prowadził tam działalność, nie dostał kredytu, musiałem podjąć inne kroki, miesiąc temu sprzedałem tę kamienicę - powiedział prezes NIK Marian Banaś. - Reportaż, którego jestem bohaterem, to absurdalne, zmanipulowane fakty. Jest to ewidentna manipulacja. Prowokacja, by w okresie wyborczym uderzyć we mnie i w rząd, w którym miałem zaszczyt pełnić ważną funkcję - dodał Banaś.

Szefa NIK, do czasu wyjaśnienia afery niepełniący swoich obowiązków, odniósł się też do rozmowy telefonicznej. Przypomnijmy, w reportażu zarejestrowano rozmowę dziennikarza z osobą z kamienicy. Mężczyzna obwieszony złotem w pewnym momencie zadzwonił do Mariana Banasia.

- Jako właściciel przekazałem telefon najemcy. Jednak dałem numer synowi tego pana, to on był najemcą. Widocznie przekazał numer swojemu ojcu, ja tego pana nie znam. Byłem zajęty, nie rozmawiałem długo, nie mam z tymi ludźmi nic wspólnego. To nie ja tą działalność prowadziłem - zapewnia Banaś.

Podkreślił też, że CBA na jego wniosek sprawdza jego oświadczenia majątkowe, bo przez to, że prowadził "skuteczną walkę ze środowiskami mafijnymi" to pojawiły się "niesprzyjające mu siły" i to być może w samej Krajowej Administracji Skarbowej. Przyznał jednak, że pomylił się "pewnymi powierzchniami działki", dlatego zwrócił się do CBA o zbadanie jego oświadczeń majątkowych. Odniósł się też do hipoteki zaciągniętej na kamienicę. Marian Banaś przekonuje, że nie musiał jej wpisywać do oświadczeń majątkowych, bo nie była wymagalna. Jako ojciec chciał pomóc synowi, więc zgodził się zabezpieczyć jego kredyt swoją nieruchomością.

Zobacz także: Obejrzyj: Afera Banasia. Giertych: "brał udział w seksbiznesie, powinien odejść"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(69)
wlojon
3 lata temu
To się już w głowie nie mieści (te rządy PiS-u !
technik
3 lata temu
Banaś za każdym razem mówi co innego. W NIK już nikt go nie szanuje, a przede wszystkim nie lubi. To koniec jego pracy.
Ludzki
3 lata temu
Szef NIK mataczy, kłamie i konfabuluje - takie są PiSowskie standardy dla najważniejszych osób w naszym państwie. Obawiam się że po wyborach będzie jeszcze gorzej gdy dostaną kartką wyborczą zielone światło od społeczeństwa.
alpoe0
3 lata temu
facet jest nie do obrony cyt Jako ojciec chciał pomóc synowi, więc zgodził się zabezpieczyć jego kredyt swoją nieruchomością - potem sprzedał, a czy można sprzedać kamienicę z zabezpieczeniem na hipotece?
panie Giertyc...
3 lata temu
A pan Kwiatkowski mógł pełnic funkcje szefa NIK - będąc oskarżonym i wystepującym przed sądem jako oskarzony ?
...
Następna strona