Miliardy petrodolarów płyną do Rosji. "Z każdym dniem wojny w Iranie zyskuje więcej"
Miliardy petrodolarów płyną do Rosji. "Z każdym dniem wojny w Iranie zyskuje więcej"
Iran utrzymuje paraliż Cieśniny Ormuz. Atakuje instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej, podbijając światowe ceny ropy naftowej. Na sytuacji zyskuje Rosja, która w ciągu dwóch tygodni walk pomiędzy USA a Iranem zarobiła dodatkowe 6,9 mld dol. - To oddech dla rosyjskiego budżetu - ocenia Tymon Pastucha z PISM.
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
Rollercoaster na cenach ropy naftowej trwa. W czwartek notowania znów sięgnęły 100 dol. za baryłkę. Rozchwianie rynków jest efektem trwającej od dwóch tygodni kampanii amerykańsko-izraelskiej i kontruderzeń Iranu, który za cel obrał nie tylko infrastrukturę wojskową, ale również instalacje naftowe i gazowe w krajach Zatoki Perskiej oraz sparaliżował kluczową dla transportu surowców energetycznych Cieśninę Ormuz.
Na niestabilnej sytuacji zyskuje Rosja. Jak wynika z analiz Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), przez ostatnie dwa tygodnie rosyjski budżet zasiliło dodatkowe 6,9 mld dol.
- Wedle szacunków średnio Rosja zarabiała na ropie i jej produktach około 11 mld dol. miesięcznie. KSE szacuje, że w dwa tygodnie marca jej budżet zasiliło około 7 mld dol. To ok. 3 mld więcej w odniesieniu do średniej z ostatnich miesięcy, czyli mniej więcej tyle, ile wzrosły ceny surowca na giełdach w reakcji na ataki w Zatoce Perskiej. To wskazuje, że dodatkowe środki, które spływają do Rosji, nie wynikają ze zwiększonego wolumenu, choć Rosji udało się uwolnić ładunki czekające od tygodni u wybrzeży Azji, a właśnie z wyższej ceny - tłumaczy w rozmowie z money.pl Tymon Pastucha, analityk Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (PISM).
Niektóre indyjskie rafinerie, które wcześniej pod naciskami USA ograniczyły import rosyjskiej ropy, ponownie zwróciły się do rosyjskich koncernów z prośbą o dostawy ropy w marcu i kwietniu.
Z każdym dniem wojny w Iranie Rosja zyskuje więcej
- ostrzega w rozmowie z money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert Fundacji Pułaskiego i Politechniki Wrocławskiej.
- Za sprawą poluzowania sankcji amerykańskich i ograniczonej podaży ropy, zmalało dyskonto na rosyjski Urals wobec Brent - dodaje Pastucha.
To oznacza, że Rosja nie tylko zarabia na zwyżkujących cenach ropy, ale również zyskuje argumenty, za sprawą których będzie chciała wrócić do swobodnego handlu ropą i gazem.
- Nie ma żadnych powodów, aby znosić sankcje nałożone na Rosję.Spowodowanie takiego wyłomu jest katastrofalnym błędem - ostrzega dr Zaleski. - Szybko pojawi się argument dla innych klientów Putina, aby wrócić do współpracy energetycznej z Rosją, skoro Ameryka zniosła obostrzenia. To sygnał, że rosyjska ropa przestała być produktem toksycznym. To spowodowałoby poważne szkody dla Europy, a przede wszystkim dla Ukrainy - podkreśla.
Jak podał "Kyiv Independent", zgodnie z wyliczeniami Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), dodatkowe przychody ze sprzedaży paliw kopalnych w wysokości 588 milionów dol. dziennie wystarczyłyby Rosji na zakup 17 tys. dronów Shahed.
- Te pieniądze są Rosji potrzebne i z pewnością zasilą nadszarpnięty budżet wojenny Putina - ocenia dr Zaleski.
Putin złapie oddech, ale Rosja nie przestanie tonąć
Zdaniem Tymona Pastuchy dodatkowe petrodolary, które spływają do Rosji w związku z drastycznymi wzrostami cen ropy, nie będą czymś, co poprawi trudną sytuację gospodarczą kraju, a raczej zastrzykiem, który będzie wykorzystany doraźnie.
- Wyższe wpływy z ropy to oddech dla rosyjskiego budżetu, dzięki nim Moskwa może poczekać z cięciami w wydatkach, o których możliwość już sygnalizowała - tłumaczy ekspert.
Jego zdaniem w pierwszej kolejności te pieniądze popłyną na poprawę płynności spółek energetycznych. - Należy się jednak spodziewać, że w pewnej części pójdą również na wydatki zbrojeniowe, a konkretnie na broń do walki z Ukrainą - podkreśla.
- W tym rachunku warto ująć, że jednocześnie Rosja każdego dnia traci około 5 mln dol. przez wstrzymany tranzyt przez Ukrainę na Słowację i Węgry - dodaje Pastucha.
Jak przekonuje analityk PISM, sytuacja, w jakiej znajduje się Rosja, z każdym rokiem wojny w Ukrainie pogarsza się, a duże znaczenie mają tu sankcje Zachodu oraz systematyczne uderzenia w rosyjskie zaplecze naftowe i energetyczne przez siły ukraińskie. W ich efekcie przerób ropy w rosyjskich rafineriach spadł o około 300 tys. baryłek, do 5,1 mln baryłek.
- Dochody budżetowe z sektora naftowego i gazowego są 45-50 proc. niższe niż w roku ubiegłym - przypomina. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) wylicza, że dochody Rosji z ropy naftowej spadły w lutym do najniższego poziomu od początku inwazji na Ukrainę w 2022 r.
Z eksportu ropy i produktów naftowych Rosja uzyskała w poprzednim miesiącu 9,5 mld dol., to spadek o 1,5 mld w porównaniu ze styczniem. Wielkość całkowitego eksportu ropy spadła o 850 tys. baryłek dziennie, do 6,6 mln baryłek.
Jednak nie tylko sektor energetyczny ma problemy. Gospodarka wojenna miażdży cywilną. Według raportu Banku Światowego rosyjska gospodarka według odczytów za rok 2025 wzrośnie zaledwie o 0,9 proc.
W styczniu Kreml zdecydował o podniesieniu podatku VAT, aby zwiększyć przychody państwa i przykryć dziury w budżecie państwa. To uderza w przedsiębiorców. Jak donosił parę dni temu "The Moscow Times", co trzeci już rozważa zamknięcie lub sprzedaż firmy z powodu pogorszenia się sytuacji gospodarczej.
Kluczowa interwencja. To może pokrzyżować rachunki Putina
Jak oceniają nasi rozmówcy, dodatkowe wpływy wynikające z wysokich cen ropy mogą jednak stopnieć. Skoki są wynikiem działań wojennych, a prezydent Trump uspokaja, że większość celów została zrealizowana i zasugerował, że operacja może być bliska końca.
Jednocześnie sekretarz energii USA Chris Wright poinformował w środę, że w przyszłym tygodniu Stany Zjednoczone rozpoczną proces uwolnienia 172 mln baryłek ropy z rezerwy strategicznej tego surowca.
- Ważną informacją jest komunikat MAE, która zapowiedziała rekordowe uwolnienie 400 mln baryłek ropy z rezerw strategicznych państw członkowskich. To uruchomi rynki i ma szansę zbić ceny - podkreśla dr Zaleski.
Zdaniem dra Zaleskiego, kluczowa będzie cierpliwość i spokój rynków. Sankcje na Rosję natomiast powinny zostać utrzymane.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl
Przemysław Ciszak
Dziennikarz portalu finansowego money.pl. Wcześniej redaktor prowadzący magazynu dla mężczyzn MenStream.pl. W 2014 roku nominowany do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne za reportaż o śmiercionośnym wirusie ebola. Specjalizuje się w tematach dotyczących energetyki od atomu, gazu i ropy naftowej po OZE.