Minister: to nieprawda, że polska ustawa nie chroniłaby klientów Zondacrypto
Minister finansów Andrzej Domański przekonuje, że rządowa ustawa o nadzorze nad rynkiem kryptoaktywów – dwukrotnie odrzucona przez prezydenta Karola Nawrockiego – mogłaby skutecznie chronić polskich inwestorów, także tych korzystających z usług zagranicznych podmiotów.
Problemy giełdy Zondacrypto (w skrócie Zonda), opisane przez money.pl w artykule "Wielki problem Zondacrypto? Klienci się skarżą. Mamy niepokojącą analizę", na nowo ożywiły dyskusję o tym, jak prawo w Polsce mogłoby regulować rynek kryptowalut.
Przypomnijmy, na początku tygodnia informowaliśmy, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarliśmy, pokazuje spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków.
Koalicja rządząca wypomina przy okazji tego tematu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu dwukrotne weto wobec ustawy o kryptoaktywach, która miała profesjonalizować rynek i zwiększać bezpieczeństwo jego uczestników. Minister finansów i gospodarki w rozmowie z money.pl odpiera zarzuty części komentatorów, że polska ustawa nie chroniłaby klientów Zondacrypto.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
– Po pierwsze, wchodziłaby w życie nie 30 czerwca tego roku (to termin na wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA – red.), tylko 14 dni po podpisaniu przez prezydenta – mówi nam Andrzej Domański.
– Poprzez wprowadzenie mechanizmu tzw. paszportyzacji Komisja Nadzoru Finansowego miałaby narzędzia do tego, aby podejmować działania wobec podmiotów działających na licencji z państw trzecich, takich jak Estonia – tłumaczy.
Na tym polegają rozwiązania, które są w unijnym rozporządzeniu: dają lokalnemu nadzorowi możliwość ochrony klientów z tego rynku przed podmiotami działającymi w państwach trzecich
Nie wyjaśnia jednak, jakie dokładne działania wynikające z proponowanych, rządowych przepisów mogłyby realnie pomóc poszkodowanym konsumentom.
Minister nie chce też zdradzać dalszych politycznych planów dotyczących wprowadzenia regulacji dla rynku kryptoaktywów. – Głosujemy weto prezydenta, poczekajmy na wynik tego głosowania. Wtedy będziemy podejmować kolejne decyzje – mówi Domański.
Ustawa o kryptoaktywach. Co w niej jest?
Ustawa – jak przekonuje rząd – miała uporządkować polski rynek kryptoaktywów. Chodzi o implementację unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation), przyjętego w celu ujednolicenia zasad rynku krypto w całej Wspólnocie. Jej przepisy określają m.in. warunki emisji i obrotu kryptoaktywami oraz ramy działania firm oferujących związane z nimi usługi. MiCA zaczęła obowiązywać w całej Unii 30 grudnia 2024 r.
Polska ustawa o kryptoaktywach:
- miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane,
- umożliwiała KNF-owi wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu,
- wprowadzała odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z dokonywaniem emisji tokenów powiązanych z aktywami lub tokenów będących e-pieniądzem czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów.
Jednak ani koalicja rządząca, ani opozycja nie chcą ustąpić w sprawie regulacji rynku krypto w Polsce. Sytuacja legislacyjna utknęła więc w głębokim impasie.
Tomasz Setta, dziennikarz money.pl