Złoto bije rekordy i rozpala wyobraźnię inwestorów, ale jak przekonuje Piotr Kuczyński moda na ten surowiec może okazać się pułapką. W "Biznes Klasie" analityk Xelion tłumaczy, kiedy złoto ma sens, a kiedy staje się tylko "papierowym zapisem na koncie". Rosnące ceny złota i nagły wzrost zainteresowania kruszcem wywołały typowe pytanie: czy to moment, by kupować? Piotr Kuczyński w rozmowie wskazuje, że popularność zawsze bywa sygnałem ostrzegawczym. Ale, jak dodaje, moda to jedno, a długoterminowe zabezpieczenie majątku to drugie. Dlatego precyzyjnie rozgranicza "grę na złoto" od budowania ochrony na trudne czasy. Kuczyński przyznaje, że rynek może być rozgrzany "do czerwoności", ale nie wie, czy obecne zainteresowanie oznacza już przesadę. Dlatego podkreśla, że złoto to nie instrument do szybkiego zysku. - Jeżeli ktoś chce się poczuć bogatszy za tydzień czy miesiąc, niech kupuje papierowe złoto, czyli kontrakty czy ETF-y. To jest tylko zapis na koncie - tłumaczy. Sam natomiast za sensowną strategię uważa trzymanie "10–15 proc. wolnych pieniędzy" w złocie fizycznym, traktując je jak polisę na wypadek kryzysu. - Jak się źle kupi, to niech leży. Najwyżej dziadek zostawi wnukowi i już - dodaje.