Źródło wideo: © money.pl
Marcin Walków

Wsiadłem do autonomicznej taksówki. W USA już jeżdżą

Choć w Polsce autonomiczne samochody są nadal pieśnią przyszłości, w Kalifornii już jeżdżą taksówki bez kierowców. Wsiadłem na fotel pasażera i przekonałem się, jaka będzie przyszłość motoryzacji.

Podczas inauguracji nowego połączenia Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy do San Francisco odwiedziłem siedzibę Google w Mountain View. Była to również okazja do przejażdżki autonomiczną taksówką. Waymo jest marką należącą do Alphabetu, czyli spółki-matki internetowego giganta.

Waymo to przede wszystkim flota białych Jaguarów I-PACE wyposażonych w dodatkowe kamery i czujniki, które wyróżniają autonomiczne taksówki w morzu innych, zwyczajnych aut. Spotkać je można na drogach w Zatoce – od San Francisco do San Jose. Poruszają się zarówno po lokalnych ulicach, jak i drogach szybkiego ruchu. W Google wykorzystywane są też przez pracowników do przemieszczania się pomiędzy budynkami i kampusami.

Przejazd zamawia się przez aplikację
Przejazd zamawia się przez aplikację © money.pl | Marcin Walków

Przejazd zamawia się przez aplikację w smartfonie, tak samo jak Ubera czy Lyft. Moment, w którym w umówione miejsce podjeżdża taksówka bez kierowcy, naprawdę robi wrażenie. Z poziomu aplikacji otwiera się drzwi do auta, potem wystarczy zająć miejsce, zapiąć pas i na ekranie – z przodu lub między fotelami – rozpocząć przejazd. Waymo rusza.

Przyznaję, że w pierwszej minucie przejazdu towarzyszyło mi dziwne uczucie. Fotel kierowcy jest pusty, a kierownica porusza się tak samo, jakby kręcił nią człowiek. Później? Mimo że był to zaledwie kilkuminutowy przejazd, można powiedzieć, że się szybko przyzwyczaiłem.

Po dojechaniu na miejsce wystarczy wysiąść (na ekranie pojawia się prośba o pozostawienie porządku we wnętrzu auta), zamknąć drzwi i zakończyć przejazd. Waymo znajdzie miejsce, aby zawrócić i pojechać w kolejne miejsce.

Waymo
Podjeżdża zamówione Waymo. Za kierownicą naprawdę nikogo nie ma © money.pl | Marcin Walków
Waymo
Między fotelami jest ekran dla podróżujących z tyłu. Można sterować multimediami, obserwować informacje o trasie i rozpocząć przejazd © money.pl | Marcin Walków
Waymo
Duże wrażenie robi to, jak porusza się kierownica podczas jazdy © money.pl | Marcin Walków
Waymo
Jest na niej informacja, by nie trzymać rąk na kierownicy, bo Waymo cały czas sprawuje kontrolę nad pojazdem © money.pl | Marcin Walków

Jak "widzi" autonomiczna taksówka Waymo?

Waymo "widzi" dzięki danym z 29 kamer, radarów i czujników LiDAR. Laserowy radar to te charakterystyczne, obracające się "koguty" na dachu i czujniki po bokach nadwozia. Wysyłają miliony wiązek lasera na sekundę, które odbijają się od otoczenia, pomagając tworzyć jego trójwymiarową mapę. Tak Waymo rozpoznaje odległość od krawężników, zaparkowanych aut, a także rowerzystów i pieszych.

W trudniejszych warunkach atmosferycznych, takich jak mgła, o którą w San Francisco nietrudno, takich informacji dostarczają radary obrazujące, które potrafią przenikać przez mgłę, deszcz czy śnieżycę.

Z kolei kamery wysokiej rozdzielczości pozwalają na odczytywanie znaków drogowych, kolorów sygnalizacji świetlnej, światła STOP w poprzedzającym samochodzie, a nawet gestów policjanta kierującego ruchem. Mikrofony odbierają dźwięki syren pojazdów uprzywilejowanych. Interpretacją tych wszystkich danych, przewidywaniem zachowań innych uczestników ruchu, a także planowaniem trasy zajmuje się Sztuczna Inteligencja.

Z czym sobie radzi, a czego jeszcze nie umie?

To dlatego, gdy dzień wcześniej podczas przejażdżki rowerami elektrycznymi zbliżałem się do skrzyżowania, Waymo zwolniło na wysokości mnie i mojego jednośladu, czekając, czy skręcę w prawo, czy pojadę prosto.

W grudniu 2025 r., gdy pożar podstacji elektrycznej spowodował w San Francisco rozległą awarię, na wielu skrzyżowaniach w mieście wyłączyła się sygnalizacja świetlna. Co robiło Waymo? Zgłupiało. Autonomiczne taksówki zatrzymywały się nawet na środku drogi i blokowały skrzyżowania. Spółka tymczasowo wstrzymała swoje usługi i przywróciła je dopiero po poprawkach do oprogramowania.

Waymo nie umie jeszcze rozpoznawać takich sygnałów jak mrugnięcie światłami, aby kogoś przepuścić. Tak odruchowo zareagował kierowca wiozącego nas autokaru, gdy z naprzeciwka stało Waymo. Autonomiczna taksówka nie zrozumiała intencji i poczekała, aż nadejdzie jej kolej na wykonanie manewru.

Ile to kosztuje?

Za standardowy, kilkukilometrowy kurs po mieście trzeba zapłacić około 20 dol. W porównaniu z cennikiem Lyfta czy Ubera, ceny w Waymo są nawet o 30-50 proc. wyższe. Tu również rządzi algorytm, jednak liczba samochodów jest stała (w Uberze w godzinach szczytu liczba kierowców się zwiększa).

Rozliczenia są bezgotówkowe. I co ważne – autonomiczna taksówka nie żąda napiwku! Po jego doliczeniu w tradycyjnej taksówce, ceny mogą się zrównać. Dla wielu osób przejazd autonomiczną taksówką to również atrakcja turystyczna Kalifornii.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Więcej wideo
"Szamańskie metody". Ostre słowa o doradcach. Premiera o 17:00"Szamańskie metody". Ostre słowa o doradcach. Premiera o 17:00
Poznali się w liceum w Warszawie. Dziś mają firmę wartą 11 mld dol.Poznali się w liceum w Warszawie. Dziś mają firmę wartą 11 mld dol.
Polska firma zbrojeniowa rozkręca produkcję. Prezes zabiera głosPolska firma zbrojeniowa rozkręca produkcję. Prezes zabiera głos
Rozwód, dzieci i auta premium. Ekspert: tak Polacy tracą pieniądzeRozwód, dzieci i auta premium. Ekspert: tak Polacy tracą pieniądze
Amunicja na pięć dni wojny? Szef Niewiadowa odpowiadaAmunicja na pięć dni wojny? Szef Niewiadowa odpowiada
Niedobór amunicji w Polsce? "Nasza produkcja jest w stanie uzupełnić braki"Niedobór amunicji w Polsce? "Nasza produkcja jest w stanie uzupełnić braki"
"Milion min rocznie". Uruchomił ich jeden ruch państwa"Milion min rocznie". Uruchomił ich jeden ruch państwa
Wybrane dla Ciebie