Poznali się w liceum w Warszawie. Dziś mają firmę wartą 11 mld dol.
ElevenLabs to firma rozwijająca technologię głosową opartą na sztucznej inteligencji. Jej narzędzia pozwalają tworzyć, rozumieć i wykorzystywać głos m.in. w obsłudze klienta, mediach, marketingu czy asystentach AI. Współtworzą ją Polacy: Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski.
Staniszewski ma 31 lat i stoi na czele jednej z najbardziej spektakularnych firm technologicznych założonych przez Polaków. ElevenLabs jest wyceniane na 11 mld dol. Sam Staniszewski podkreśla jednak, że pieniądze nie są w tej historii główną motywacją. – Wiesz, na papierze te liczby są duże i rzeczywiście na papierze, wiesz, w tym ile spółka jest warta, ile każdy z nas ma w tym wartości, jest, to są duże liczby, ale koniec końców to nie jest rzecz, o której ani myślisz, ani wraca jakby w jakiejkolwiek decyzji, w której myślimy – mówił w rozmowie.
ElevenLabs buduje modele do audio, głosu, wytwarzania głosu, jego rozumienia i orkiestracji. Staniszewski mówił, że produkty firmy mają zmieniać sposób, w jaki biznes komunikuje się z klientami: w obsłudze klienta, sprzedaży, wsparciu czy marketingu. Firma zatrudnia obecnie 550 osób.
Dzisiejsi miliarderzy poznali się w warszawskim liceum
Historia ElevenLabs zaczęła się jednak dużo wcześniej niż pierwsze rundy finansowania i wielomiliardowa wycena. Staniszewski i Piotr Dąbkowski poznali się w liceum. Jak opowiadał współzałożyciel firmy, już pierwszego dnia złapali kontakt, a później mieli prawie wszystkie zajęcia razem.
– On uwielbiał matematykę, ja uwielbiam matematykę, on jeszcze lubił fizykę, ekonomię, więc idealnie się połączyło. Mieliśmy prawie wszystkie zajęcia dokładnie te same razem i zostaliśmy przyjaciółmi. Chodziliśmy po liceum razem zjeść czy robić inne rzeczy. I ta przyjaźń przez te lata została – wspominał Staniszewski.
Ich zawodowe drogi na pewien czas się rozeszły. Dąbkowski rozwijał modele AI, pracował m.in. przy modelach tekstowych w Google, a dziś w ElevenLabs prowadzi zespoły badawczo-inżynieryjne tworzące modele audio AI. Staniszewski studiował matematykę, pracował nad modelami ryzyka, a później w Palantirze nad modelami optymalizacji i wdrażaniem technologii u klientów.
W 2021 r. wrócił temat wspólnych projektów. Staniszewski mówił, że przez lata razem z Dąbkowskim robili weekendowe eksperymenty technologiczne. Jednym z nich był model do analizy głosu i podpowiadania, czy można mówić lepiej. To otworzyło im oczy na świat audio. Druga inspiracja przyszła z Polski: z filmów czytanych przez jednego lektora, niezależnie od tego, kto mówił w oryginale.
– I wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że wow, to jeszcze nie zmieniło, przyszłość będzie wyglądała inaczej, przyszłość będzie wyglądała, gdzie każdy z tych głosów, czy to jest męski, czy żeński, będzie miał te intonacje, te emocje, jak w oryginale – mówił Staniszewski.
Z tego pomysłu wyrósł biznes, który ma działać globalnie. Staniszewski mówił wprost, że ambicją ElevenLabs jest bycie jedną z kilku najważniejszych platform do tworzenia asystentów i agentów głosowych. Wskazywał, że podobnie jak w świecie chmury istnieją Amazon Web Services, Google Cloud i Azure, tak w świecie AI powstanie kilka dominujących platform komunikacyjnych.
– My chcemy być jedną z tych platform. Chcemy być jedną z dominujących globalnie świata platform, w której możesz tworzyć najlepsze rozwiązania, które właśnie rozmawiają z klientem tak, gdzie emocje są świetne, gdzie personalizacja jest najwyższego poziomu – mówił.
Polskie korzenie miliardowego biznesu
Polskie korzenie są dla założycieli ważne, ale Staniszewski nie przedstawia ElevenLabs wyłącznie jako narodowego projektu. Mówi o dwóch celach: zbudowaniu globalnej firmy i wspieraniu ekosystemu w Polsce oraz Europie.
– Czyli właśnie globalna, globalny impuls, globalna firma. Chcemy zachować ten polski element, te polskie korzenie i dalej inwestować w ekosystem tak, żeby rósł, kwitł i żeby było tego coraz więcej – podkreślał.
Jednym z wyzwań pozostaje rywalizacja o talenty. Staniszewski przyznaje, że konkurencja jest ogromna, ale dodaje, że w ElevenLabs ważna jest misja. Firma przyciąga osoby, które chcą pracować nad głosem, audio i technologią trafiającą bezpośrednio do klientów. Jak mówił, w zespole jest wielu olimpijczyków z informatyki i matematyki. Nie mniej ważna jest relacja z Dąbkowskim. Staniszewski nie ukrywa, że bez niej nie wyobraża sobie tej firmy.