Morawiecki mówi o kryzysie. To niepotrzebne straszenie [OPINIA]

Czy polski rząd jest przygotowany na wypadek recesji na świecie? Takie pytanie zadał były premier Mateusz Morawiecki. Recesji prawdopodobnie jednak nie będzie. A nawet gdyby jej ryzyko się pojawiło, przestrzeń do reakcji ma NBP. Bank dowiódł tego, pomagając w czasie pandemii... rządowi Morawieckiego.

Były premier Mateusz Morawiecki obawia się recesji na świecie i jej skutków dla Polski.Były premier Mateusz Morawiecki obawia się recesji na świecie i jej skutków dla Polski.
Źródło zdjęć: © East News | Adam Burakowski
Grzegorz Siemionczyk

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

"Czy jesteśmy gotowi na kryzys finansowy? (…) Analitycy na całym świecie powtarzają jedno - idzie recesja (…) Ta sytuacja może przełożyć się na sytuację gospodarczą w Polsce, a w ślad za tym na portfele Polaków. Co robią z tym rządzący?" - pyta były premier Mateusz Morawiecki we wpisie opublikowanym we wtorek w serwisie X.

Choć Morawiecki powołuje się na analityków, to jako zwiastun recesji podaje sytuację na światowych rynkach finansowych. W pierwszych dniach sierpnia na najważniejszych giełdach doszło do gwałtownej przeceny akcji. Szczególnie dramatyczna była wyprzedaż w Japonii, gdzie indeks Nikkei 225 w ciągu dwóch dni tąpnął o 17 proc. - mocniej niż kiedykolwiek wcześniej w tak krótkim czasie. Panika nie ominęła też warszawskiego parkietu. Indeks WIG20, skupiający akcje największych spółek notowanych na GPW, w pierwszych dniach sierpnia stracił na wartości około 8 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Sprawa sprawozdania PiS. "Nie ma powodów merytorycznych"

Realizacja zysków po wielkiej hossie

Zapalnikiem przeceny były dane z rynku pracy w USA, wedle których w lipcu zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło tam zaledwie o 114 tys. etatów, co było wynikiem o połowę gorszym niż średnio w poprzednich miesiącach. Ponieważ liczba chętnych do pracy wzrosła bardziej, stopa bezrobocia podskoczyła z 4,1 proc. do najwyższego od trzech lat poziomu 4,3 proc. Kilka dni wcześniej sygnały wyraźnego pogorszenia koniunktury napłynęły też z amerykańskiego przemysłu.

Uczestnicy rynku finansowego nabrali obaw, że amerykańskiej gospodarce grozi recesja, a Rezerwa Federalna (Fed) - tamtejszy bank centralny - nie będzie w stanie temu zapobiec. Fed zaledwie kilka dni wcześniej postanowił utrzymać stopy procentowe na niezmienionym od ponad roku poziomie 5,25-5,5 proc., uznając, że większym zagrożeniem jest wciąż zbyt wysoka inflacja niż nadmierne ochłodzenie w gospodarce.

Taka w każdym razie była dominująca interpretacja przeceny na giełdach. W praktyce nie bez znaczenia było jednak to, że ceny akcji mają za sobą niemal dwa lata gwałtownych wzrostów. Część inwestorów mogła uznać, że najwyższa pora zrealizować zyski, a dane z rynku pracy w USA były tylko pretekstem. Okres wakacji, gdy płynność na rynkach jest mniejsza, potęguje zaś przełożenie takich decyzji na notowania akcji.

Jak pisaliśmy w money.pl, analizując źródła korekty na giełdach, sytuacja w amerykańskiej gospodarce nie jest jednoznacznie zła. Z każdym dniem przybywa sygnałów, które to potwierdzają. Choćby we wtorek okazało się, że wskaźnik optymizmu małych przedsiębiorstw w USA wzrósł w lipcu do najwyższego poziomu od lutego 2022 r., czyli miesiąca ataku Rosji na Ukrainę.

Świeże prognozy sugerują, że recesja w największej gospodarce świata to wciąż nie jest najbardziej prawdopodobny scenariusz. Przykładowo, ekonomiści z banku JPMorgan Chase uważają, że ryzyko recesji w USA jeszcze w tym roku wynosi zaledwie obecnie 35 proc. Ekonomiści z banku Goldman Sachs prawdopodobieństwo recesji w horyzoncie roku oceniają na 25 proc. Uczestnicy rynku finansowego najwyraźniej dali się przekonać, że panika była nieuzasadniona. Od kilku dni akcje na giełdach drożeją.

Wykres dla WIG20

Strefa euro w lepszym położeniu niż USA

Z perspektywy Polski ważniejsze jest jednak to, w jakiej kondycji jest gospodarka strefy euro. W tym regionie, jak zauważyli w analizie sprzed kilku dni ekonomiści z banku ABN Amro, również przeważały ostatnio rozczarowujące dane makroekonomiczne. Dotyczy to w szczególności kondycji niemieckiego przemysłu.

"Ale gospodarka strefy euro wciąż jest w fazie ożywienia po kryzysie energetycznym. Sprzyja temu siła sektora usługowego. W krajach z południa strefy euro widać skutki rekordowego napływu turystów oraz inwestycji z Europejskiego Funduszu Odbudowy. Krótko mówiąc, strefa euro jest w innym punkcie cyklu koniunkturalnego niż USA" - napisali analitycy z holenderskiego banku.

To samo można powiedzieć o Polsce. Część ekonomistów obniżyła wprawdzie w ostatnich tygodniach prognozy wzrostu aktywności w polskiej gospodarce, uzasadniając to m.in. słabszymi perspektywami eksportu. Ale wciąż nikt nie ma wątpliwości co do tego, że ten rok będzie w Polsce zdecydowanie bardziej udany niż 2023 r., gdy PKB zwiększył się o zaledwie 0,2 proc. Większość prognoz wskazuje na odbicie PKB w 2024 r. o około 3 proc. i jeszcze szybszy wzrost w 2025 r.

Procedura nadmiernego deficytu? Dziedzictwo rządu PiS

Załóżmy jednak, że sprawy potoczą się inaczej, niż oczekują ekonomiści i na świecie wybuchnie kryzys finansowy, którym straszy premier Morawiecki. Czy rządząca dziś koalicja jest na to przygotowana?

Deficyt sektora finansów publicznych w 2023 r. przekroczył 5 proc. PKB, a w tym roku może być podobny lub nawet nieco wyższy. Z tego powodu Polska została objęta przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu. To oznacza, że rząd nie ma przestrzeni do zwiększenia wydatków publicznych, aby pobudzić gospodarkę w razie kłopotów. W poniedziałkowym wywiadzie dla money.pl mówił o tym Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej.

Kotecki podkreślił jednak, że jeśli koniunktura w polskiej gospodarce będzie rozczarowująca, to RPP już na początku 2025 r. powinna rozważyć obniżkę stóp procentowych. Obecnie stopa referencyjna NBP wynosi 5,75 proc. RPP poprzednio obniżyła ją (łącznie o 1 pkt proc.) tuż przed wyborami parlamentarnymi. Potem jednak wstrzymała dalsze łagodzenie polityki pieniężnej, a prezes NBP Adam Glapiński sygnalizował ostatnio, że na kolejne obniżki stóp będzie trzeba poczekać nawet do 2026 r. Konieczność prowadzenia tak restrykcyjnej polityki pieniężnej tłumaczył m.in. ekspansywną polityką fiskalną, w tym podwyżkami płac dla nauczycieli i pracowników budżetówki. Czyli tym, czego od rządu domaga się teraz Morawiecki.

Polityka pieniężna to pierwsza linia obrony

Były premier pochwalił się, że jego rząd był w stanie zareagować na paraliż gospodarki w związku z pandemią COVID-19. Jak przypomniał, rząd uruchomił wtedy tarczę antykryzysową, która pozwoliła firmom utrzymać zatrudnienie. Zapomniał jednak wspomnieć o tym, że tę politykę ułatwił właśnie NBP, uruchamiając program skupu obligacji skarbowych (łącznie kupił papiery rządu oraz BGK i PFR za 144 mld zł). To umożliwiło rządowi szybkie zdobycie środków na pomoc dla firm i zapobiegło przecenie obligacji skarbowych, którą mogło to grozić. Dzisiaj NBP nie wydaje się skłonny do takiego wspierania polityki gospodarczej rządu.

We wtorek mówił o tym obecny premier Donald Tusk. - Jastrzębia polityka prezesa Glapińskiego nie ułatwia realizacji ambitnego celu, jakim jest osiągnięcie jednego z najwyższych wzrostów gospodarczych. Jest on możliwy, ale byłoby łatwiej, gdyby spojrzał on życzliwiej - powiedział szef rządu.

Co do tego, czy już teraz istnieje przestrzeń do obniżki stóp procentowych, ekonomiści są podzieleni. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że w razie zdecydowanego pogorszenia koniunktury nad Wisłą, albo kryzysu, o którym mówił premier Morawiecki, w pierwszej kolejności zareagować powinien właśnie NBP.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Wybrane dla Ciebie
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić
Trump zamierza kupczyć miejscami w Radzie Pokoju. Po 1 mld dol za członkostwo
Trump zamierza kupczyć miejscami w Radzie Pokoju. Po 1 mld dol za członkostwo
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci