Nadwyżka ropy na rynku. Ceny będą spadać? Oto najnowsza prognoza
Ceny ropy naftowej mogą w tym roku stopniowo spadać z powodu rosnącej podaży i nadwyżki na rynku. Goldman Sachs ostrzega jednak, że napięcia geopolityczne wokół Rosji, Iranu i Wenezueli nadal będą zwiększać zmienność notowań surowca - opisuje "Retuers".
Jak wynika z najnowszej analizy Goldman Sachs, rynek wchodzi w okres nadwyżki podaży, co sprzyja stopniowym spadkom cen, choć czynniki geopolityczne wciąż mogą powodować silne wahania notowań.
Bank inwestycyjny podtrzymał swoje prognozy średnich cen na 2026 rok. Według nich baryłka ropy Brent ma kosztować średnio 56 dolarów, a amerykańskiej ropy WTI – 52 dolary. Goldman Sachs zakłada, że pod koniec roku ceny mogą spaść jeszcze bardziej: do około 54 dolarów za Brent i 50 dolarów za WTI, głównie z powodu rosnących zapasów w krajach OECD.
Nadwyżka podaży kluczowym problemem rynku
Zdaniem analityków Goldmana, aby rynek się zbilansował, w 2026 roku konieczne będą niższe ceny ropy. Ma to ograniczyć wzrost podaży spoza krajów OPEC oraz jednocześnie pobudzić stabilny popyt. Prognozy te zakładają brak poważnych zakłóceń dostaw oraz brak dodatkowych cięć produkcji ze strony OPEC.
"Przeproście za Włochów". Minister zwrócił się do polityków PiS
Podobne wnioski płyną z sondażu Reutersa przeprowadzonego wśród 34 ekonomistów i analityków. Respondenci przewidują, że średnia cena ropy Brent w 2026 roku wyniesie 61,27 dolara za baryłkę, a ropy amerykańskiej 58,15 dolara. Uczestnicy badania podkreślali, że nawet przy utrzymaniu obecnych limitów produkcji przez OPEC+, globalna podaż prawdopodobnie przewyższy popyt, co będzie ciążyć cenom przez cały rok.
Presja ta była widoczna już wcześniej. W 2025 roku notowania Brent i WTI spadły odpowiednio o około 19 i 20 procent. Było to efektem wzrostu produkcji w krajach OPEC+, Stanach Zjednoczonych oraz u innych producentów.
Wenezuela i geopolityka zwiększają zmienność
Choć fundamenty rynkowe sprzyjają spadkom, Goldman Sachs zwraca uwagę na ryzyka geopolityczne, które mogą podtrzymywać zmienność cen. Wśród kluczowych czynników wymienia się sytuację wokół Rosji, Iranu oraz Wenezueli.
Analitycy obserwują możliwość zwiększenia wydobycia ropy przez Wenezuelę w przypadku zmian politycznych. W takim scenariuszu produkcja mogłaby wzrosnąć do 1,3–1,4 mln baryłek dziennie w ciągu dwóch lat. Goldman Sachs zaznacza jednak, że ewentualne odbicie wydobycia byłoby stopniowe i wymagałoby znacznych inwestycji.
Według szacunków banku, gdyby w dłuższym horyzoncie – do 2030 roku – produkcja Wenezueli osiągnęła poziom 2 mln baryłek dziennie, mogłoby to obniżyć globalne ceny ropy o około 4 dolary za baryłkę. To pokazuje, że choć krótkoterminowo rynek żyje polityką i napięciami, w dłuższej perspektywie decydująca pozostaje skala podaży.
Źródło: Reuters