Nagły wystrzał cen ropy. Minister finansów zapowiada
Rząd pracuje nad rozwiązaniami mającymi złagodzić wzrost cen paliw - poinformował minister finansów Andrzej Domański w Polsat News. Ceny ropy naftowej przekroczyły granicę 100 dol. za baryłkę w reakcji na ograniczenie produkcji tego surowca przez coraz więcej dostawców z Bliskiego Wschodu.
Wojna na Bliskim Wschodzie – pomiędzy USA, Izraelem a Iranem – nie wygasa.
Ceny ropy osiągnęły w poniedziałek rano poziomy nienotowane od lipca 2022 roku. Amerykańska WTI wystrzeliła w pewnym momencie o 30,04 proc., osiągając poziom 118,21 dol. za baryłkę. Ropa Brent podrożała o 27,54 proc. – do 118,22 dol. za baryłkę.
O nagły skok cen ropy pytany był w Polsat News Andrzej Domański, minister finansów.
– Zmienność na rynku jest potężna. Ja dziś rozmawiałem z ministrem energii i prezesem Orlenu i wszystkie rozwiązania są przez nas analizowane. Nie uchylamy się od działań, jeżeli będzie się to przekładać na długoterminowe wzrosty – powiedział.
Nie możemy wykluczyć żadnych działań, dzięki którym ceny na stacjach będą niższe. Wachlarz możliwości jest duży – dodał.
Ekspert o sytuacji na Bliskim Wschodzie. "Najgorszy scenariusz"
Według niego ewentualne rozwiązania prezentować będzie minister energii, nad własnymi pracuje również Orlen.
W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk zapowiedział, że państwowy koncern "użyje dostępnych narzędzi", aby wzrost cen paliw nie był dotkliwy.
– Jeśli chodzi o ceny, my nie będziemy tu decydowali, ale Orlen, jako główny aktor na tej scenie, jest świadomy – użyje narzędzi dostępnych dla niego, też finansowych - np. związanych z marżą – by ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce. Nie możemy oczywiście zagwarantować nienaruszalności cen w tym czasie, wojna ma swoje konsekwencje na rynkach globalnych, ale spółki pod kontrolą państwa będą miały na uwadze, by łagodzić ewentualne skutki podwyżki cen ropy na rynkach światowych. To mogę też państwu zagwarantować – mówił we wtorek szef polskiego rządu.
Dodał również, że "jeśli chodzi o ceny, zrobimy wszystko, by konsekwencje wojny nie były zbyt bolesne". Po tej zapowiedzi notowania Orlenu na giełdzie spadły o ponad 5 proc.
Eksperci alarmują: ktoś za to zapłaci
Eksperci w rozmowie z money.pl ostrzegali, że ręczne sterowanie cenami kończy się źle.
– Ktoś za to zawsze zapłaci. Albo będzie to Orlen, albo kierowcy, albo i Orlen i sektor prywatny stacji paliw. Już dziś stacje franczyzowe Orlenu kupują od niego paliwo po 6,65 zł za litr w hurcie, więc sprzedają po 6,99 zł. Ale to samo paliwo 2 km dalej na stacji własnej Orlenu może być sprzedawane nawet po 6,39 zł – skomentował Rafał Zywert, ekspert rynku paliw z firmy Reflex.
Ataki w regionie Zatoki Perskiej i blokada Cieśniny Ormuz spowodowały zakłócenia w eksporcie ropy i gazu z regionu oraz wymusiły ograniczenia produkcji przez kraje regionu, w tym Arabię Saudyjską, Irak, Kuwejt i Katar. Również Izrael ograniczył część produkcji ropy i gazu.
Wydobycie ropy naftowej z głównych pól na południu Iraku spadło o 70 proc. z powodu zablokowania przez Iran transportu przez kluczową dla eksportu surowca Cieśninę Ormuz.
Wojna z Iranem. Co wydarzyło się w ostatnich dniach
- USA i Izrael zaatakowały Iran 28 lutego.
- Iran w odwecie zaatakował m.in. na bazy amerykańskie i inne cele w regionie.
- Modżtaba Chamenei, syn zabitego ajatollaha Alego Chameneiego, został w niedzielę wybrany najwyższym przywódcą kraju.
- Tego samego dnia wojsko irańskie zagroziło atakiem na instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej.
- Prezydent USA ogłosił w weekend, że decyzje dotyczące zakończenia działań wojennych przeciwko Iranowi podejmowane będą razem z Izraelem.
- Trump ocenił, że droższa ropa naftowa w krótkim terminie jest bardzo niską ceną do zapłaty za bezpieczeństwo i "jedynie głupcy mogą myśleć inaczej".
Źródło: PAP, money.pl