Nagły zwrot ws. węgla. Eksperci pokazują, co się dzieje w Indiach

Wojna USA i Izraela z Iranem nakręca wydobycie węgla w Indiach. Zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla przemysłu, węgiel jest tańszą alternatywą dla gazu, który jest głównie sprowadzany z Bliskiego Wschodu. Zdaniem ekspertów węgiel pozostanie głównym źródłem energii w Indiach na kolejne dekady.

IndieWojna USA i Izraela z Iranem nakręca wydobycie węgla w Indiach
Źródło zdjęć: © getty images
Katarzyna Kalus

- Jedzenie w dhabach znacznie poprawiło się od wybuchu wojny w Iranie - powiedziała PAP Shivani Sharma, mieszkanka Gurgaon, miasta satelickiego Delhi. - Wszyscy gotują teraz na węglu i potrawy na tym zyskują. Mają ten zapach dymu i jest smaczniej - dodała.

W całych Indiach dhaby, uliczne jadłodajnie i restauracje, przechodzą masowo na węgiel. Właściciele nie mieli wyboru, gdy władze po wybuchu wojny w Iranie ograniczyły sprzedaż gazu w butlach dla małych biznesów. Rezerwy przeznaczono na użytek gospodarstw domowych.

Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości

Gotowanie na węglu zajmuje dłużej i jest bardziej pracochłonne niż na gazie, ale obecnie tańsze i pozwala zachować dotychczasowe ceny potraw.

Długo postrzegaliśmy węgiel jako coś uciążliwego. Ale dzisiaj jest naszym największym sojusznikiem w przetrwaniu kryzysu - tłumaczy w dzienniku "Indian Express" Atharv Jadhav z restauracji Misal House w mieście Pune, w centralnych Indiach.

- Kupujemy węgiel po 35-40 rupii (ok. 1,35-1,54 zł) za kilogram. Zużywamy 15-20 kg węgla dziennie, co kosztuje nas mniej niż 800 rupii, czyli blisko połowę kosztów dziennego zużycia gazu - podkreśla.

Shivani opowiada PAP o pralni w jej okolicy, gdzie wciąż używa się żelazek na węgiel. - Kiedyś żartowaliśmy, że to przeżytek i lepiej byłoby przestawić się na elektryczne żelazka, ale teraz ma to sens - zauważa.

- Za prądem stoi głównie węgiel - mówi PAP Reshmi Vasudevan, ekspertka z Delhi zajmująca się zmianami klimatycznymi i energią odnawialną. Zaznacza, że blisko trzy czwarte energii elektrycznej wciąż pochodzi z węgla.

- Prawdopodobnie udział prądu wytwarzanego z węgla będzie spadał o kilka procent rocznie. Energia odnawialna i alternatywne źródła będą rosły, ale obniżenie udziału węgla w produkcji energii z 70 proc. do 30 proc. zajmie Indiom 25 lat - ocenia w rozmowie z dziennikiem "Financial Times" Rohit Chandra, naukowiec z Politechniki Delhijskiej.

Czarne złoto w Indiach

Agencja Reutera podała, że popyt na energię elektryczną w Indiach ma rosnąć rocznie o 8 proc.

Węgiel jest nazywany w Indiach czarnym złotem. Rząd szacuje wielkość złóż na ok. 400 mld ton, co ma wystarczyć na 100-150 lat wydobycia. Według indyjskich władz wydobycie tego surowca podwoiło się w ostatniej dekadzie do ponad 1 mld ton rocznie.

- Jak na razie postęp w rozwoju energii odnawialnej i źródeł innych niż węgiel nie daje podstaw do wiary, że przynajmniej w ciągu następnych 10 lat bezwzględna wielkość wydobycia węgla spadnie - ocenia Rohit Chandra, który zajmuje się przemysłem węglowym od 15 lat.

Kopalnie podziemne i 100 mln ton węgla

W 2020 r. rząd premiera Narendry Modiego zakończył monopol państwowego przedsiębiorstwa Coal India i dopuścił prywatne firmy do przetargów na złoża węglowe. Udzielono dotychczas ponad 100 licencji na wydobycie.

Minister górnictwa Kishan Reddy zapowiedział, że do 2029-2030 r. 100 mln ton węgla będzie wydobywane w kopalniach podziemnych. W Indiach dominują kopalnie odkrywkowe. Ministerstwo w komunikacie prasowym z maja 2024 r. chwaliło się, że kopalnia Gevra jest drugą największą kopalnią odkrywkową na świecie, a Kusmunda - czwartą.

Ekspertka Vasudevan zwraca uwagę, że wpływ tych kopalń na lokalną społeczność jest katastrofalny. Miejscowi chorują od pyłu zatruwającego powietrze i wody podziemne wokół kopalń, są przymusowo wysiedlani bez odpowiedniego odszkodowania. Jednocześnie samo przedsiębiorstwo Coal India zatrudnia ok. 220 tys. ludzi. Rohit Chandra szacuje, że w branżach powiązanych z węglem ma pracować nawet do 20 mln ludzi.

Gdy 18 marca Iran zaatakował pola gazowe Ras Laffan w Katarze, węgiel zyskał jeszcze bardziej na znaczeniu. Indie nie posiadają znaczących złóż gazu, a niemal połowa importu pochodzi z Kataru. Skroplony gaz jest wykorzystywany głównie przy produkcji nawozów sztucznych oraz m.in. w przemyśle stalowym i produkcji cementu.

"Wielki szok podaży energetycznej"

Rozwiązaniem ma być gazyfikacja węgla - minister Reddy zapowiedział produkcję 100 mln ton gazu tą techniką do 2030 r. Indie mają też wykorzystywać piece węglowe w przemyśle stalowym i cementowniach, co jest jednak nawet o jedną trzecią mniej wydajne od gazu.

Odbudowa instalacji w Ras Laffan ma zająć 3-5 lat. W tym czasie Indie muszą znaleźć alternatywnych dostawców spoza Bliskiego Wschodu i skupić się na alternatywnych rozwiązaniach.

- Obserwujemy obecnie drugi, wielki szok podaży energetycznej - cytuje indyjski portal Moneycontrol.com Samanthę Dart, szefową badań nad surowcami w banku inwestycyjnym Goldman Sachs.

- Jeśli jesteś w Azji, przechodząc szok ponownie, możliwe, że zmienisz długoterminową strategię: będziesz polegać dłużej i bardziej na węglu, szybciej budując źródła energii odnawialnej i redukując uzależnienie od gazu - ocenia Dart.

Wybrane dla Ciebie