Azja wraca do węgla. Blokada Ormuzu juz wywołała kryzys
Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie wywołała wyraźne wstrząsy na rynkach, zmuszając część państw do rewizji swojej polityki surowcowej. Od wybuchu konfliktu w Zatoce Perskiej do połowy kwietnia azjatyckie notowania skroplonego gazu ziemnego (LNG) w szczytowych momentach wzrosły o sto procent. To wymusiło częściowy powrót do węgla - pisze w raporcie PIE.
To bezpośrednie pokłosie sytuacji z marca, gdy blokada Cieśniny Ormuz i zniszczenia infrastruktury w Katarze wywindowały ceny gazu, stawiając rynki na krawędzi kryzysu. Dla porównania, w tym samym okresie węgiel energetyczny podrożał o niespełna jedną czwartą, co czyni go atrakcyjną kosztowo alternatywą.
"Odzwierciedla to częściowy potencjał węgla do zastąpienia gazu ziemnego (w dużo mniejszym stopniu ropy naftowej) w niektórych sektorach. Niektóre państwa, np. Korea Płd., Tajlandia, Filipiny czy Indie ogłosiły inicjatywy na rzecz szerszego wykorzystania węgla w produkcji energii elektrycznej w okresie kryzysu dostaw węglowodorów" – czytamy w raporcie PIE.
W praktyce oznacza to konkretne decyzje administracyjne. Część azjatyckich rządów zdecydowała się na odłożenie w czasie zamknięcia wysłużonych bloków węglowych. Znoszone są również dotychczasowe limity ich wykorzystania, a zaplanowane wcześniej prace remontowe w elektrowniach ulegają przesunięciu, by utrzymać ciągłość generacji energii.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Kryzys LNG wydłuża życie elektrowni węglowych
Analitycy zastrzegają jednak, że w krajach takich jak Chiny, Indie, Indonezja czy Wietnam, węgiel już przed obecnymi zawirowaniami stanowił fundament elektroenergetyki. Przedstawiciele instytutu oceniają, że w związku z tym przestrzeń do dalszego, skokowego wzrostu jego zużycia na tych rynkach jest stosunkowo ograniczona.
Zdaniem badaczy z PIE, trwający kryzys gazowy może przede wszystkim wydłużyć żywotność energetyki węglowej w regionie. Zjawisko to będzie szczególnie widoczne w państwach dysponujących własnymi zasobami, które są w stanie samodzielnie zaspokoić wewnętrzny popyt, uniezależniając się od importu. Wskazuje się tu głównie na rynki chiński, indyjski oraz indonezyjski.
"Choć na rzecz nowoczesnych elektrowni gazowych przemawiają znacznie niższe emisje zanieczyszczeń (2-2,5 razy w przypadku CO2, więcej w przypadku pyłów i innych szkodliwych substancji) oraz wyższa efektywność i elastyczność (a więc lepsza współpraca z szybko rozwijającą się w regionie energetyką odnawialną), to kolejne zachwianie wiary w globalny rynek LNG wzmacnia atrakcyjność rodzimego, tańszego surowca" – napisano w opublikowanej analizie.
Autorzy raportu wyraźnie jednak zaznaczają, że powrót do węgla ma charakter stabilizacyjny. Obecny trend nie musi automatycznie oznaczać masowej budowy nowych elektrowni węglowych w Azji, z wyjątkiem strategicznych inwestycji realizowanych w Chinach i Indiach.
Węgiel w przemyśle i gospodarstwach domowych
Sytuacja w Państwie Środka jest o tyle specyficzna, że węgiel odgrywa tam podwójną rolę. Poza dominującą pozycją w produkcji prądu, stanowi on również absolutnie kluczowy surowiec dla lokalnego przemysłu. Zwracają na to uwagę analitycy instytutu, badając tamtejsze łańcuchy dostaw.
"Dotyczy to nie tylko węgla koksującego, wykorzystywanego w produkcji stali, ale również wielkiej syntezy chemicznej – w łańcuchach produkcji nawozów czy tworzyw sztucznych, które w innych państwach opierają się na gazie ziemnym i ropie" – wskazano. Dane rynkowe z ostatnich lat potwierdzają zresztą rosnące zapotrzebowanie na ten surowiec w chińskim sektorze chemicznym.
Zjawisko renesansu czarnego surowca, wywołane niestabilnością na rynku błękitnego paliwa, nie ogranicza się jednak wyłącznie do Azji. W ostatnich miesiącach eksperci wielokrotnie zwracali uwagę, że w skali makroekonomicznej rynek zmienia kierunek, a węgiel ponownie zyskuje na znaczeniu jako najpewniejszy stabilizator systemów elektroenergetycznych w dobie zawirowań geopolitycznych.
Ten pragmatyzm widać również na europejskim podwórku, gdzie skoki popytu tradycyjnie obnażają słabości systemu. Jak informowaliśmy na początku roku, w Polsce i wielu innych krajach UE to wciąż paliwa kopalne gwarantują bezpieczeństwo dostaw w miesiącach szczytowego zapotrzebowania na energię. Pokazuje to wyraźnie, że globalne odejście od emisyjnych źródeł jest dziś mocno uzależnione od stabilnych i tanich dostaw gazu.
Wysokie koszty błękitnego paliwa i gazu płynnego (LPG) uderzają ostatecznie w zwykłych konsumentów. Z analizy wynika, że rynkowa drożyzna zmusza mieszkańców państw takich jak Indie czy Tajlandia do zmiany codziennych nawyków. Coraz częściej wracają oni do tradycyjnych, tańszych metod przygotowywania posiłków, opartych na bezpośrednim spalaniu węgla oraz drewna.