Policja potwierdziła interwencję na miejscu i obecność saperów. Według "Märkische Allgemeine Zeitung" miał to być atak rakietowy, choć policja nie potwierdziła tych informacji. Funkcjonariusze informowali, że początkowo zgłoszono możliwe uszkodzenie mienia, a później wykryto kolejne zagrożenia.
Według relacji "Märkische Allgemeine Zeitung", stacja w Turnow-Preilack miała zostać trafiona kilkukrotnie, a służby znalazły też inne konstrukcje i je unieszkodliwiły. Policja przekazała telewizji n-tv, że faktycznie odkryto kilka tzw. niekonwencjonalnych urządzeń wybuchowych i zapalających.
WIDEOZaskakująca deklaracja Trumpa. Rozmawiał o tym z Putinem
Służby podkreślają, że zdarzenie nie wpłynęło na bezpieczeństwo mieszkańców i nie doszło do przerw w dostawach prądu. Rzecznik operatora elektrowni LEAG, cytowany przez "MAZ", poinformował, że nikt nie ucierpiał, a trwają dodatkowe kontrole. Śledztwo przejęło Landeskriminalamt Brandenburg.
Źródło: "MAZ", Bild.de