Niemiecka fabryka polskiego giganta może stanąć. Niemcy nie chcą pracować za "polskie stawki"

"Polski sukces" - tak często w Niemczech mówiło się o fabryce polskiej firmy, która dostarcza podzespoły samochodowe. Jednak zakład Grupy Boryszew może niebawem stanąć. Pracownicy mówią, że nie chcą już pracować za "minimalne wynagrodzenie".

FabrykaNiemiecka fabryka Grupy Boryszew znajduje się bardzo blisko polskiej granicy
Źródło zdjęć: © unsplash, Google Earth | Paul Einerhand
Mateusz Madejski

Prenzlau to niewielkie miasteczko, oddalone ok. 43 kilometry od granicy. W Polsce mało kto o nim słyszał, ale w Niemczech jest nazywane "przyczółkiem polskiego przemysłu".

To tam funkcjonuje bowiem od lat fabryka Boryszew Automotive Plastics. To część Boryszew S.A., wielkiej firmy przemysłowej, kontrolowanej przez Romana Karkosika, jednego z najbogatszych Polaków.

Zatrudniająca ok. 240 osób fabryka może niebawem jednak przestać działać. Reprezentujący znaczną część pracowników związkowiec Holger Wachsmann zapowiada, że wraz z początkiem sierpnia może się zacząć wypowiedzenie zbiorowego układu pracy. - Tracimy cierpliwość - mówi gazecie "NordKurier" Wachsmann.

Cenowe szaleństwo nikogo nie odstrasza. Pełne moce produkcyjne w polskich fabrykach

Praca w Niemczech, pensja "polska"

Problemem, jak nie ukrywają związkowcy, są pieniądze. Pracownicy niemieckiej fabryki chcą zarabiać mniej więcej tyle, ile zarabia się w podobnych zakładach na terenie kraju. Tymczasem związkowcy mówią, że spora część pracowników zarabia w okolicach płacy minimalnej, która wynosi w Niemczech obecnie 9,5 euro brutto za godzinę (w przeliczeniu to ok. 42 zł).

Fabryka
Fabryka Grupy Boryszew w niemieckim Prenzlau © Google Earth

Konflikt nie jest zresztą nowy. Już w maju 2018 r. 140 pracowników zakładu pracowało przez 4 godziny dziennie, protestując przeciw niskim wypłatom. - Harowaliśmy, niszczyliśmy w tej fabryce plecy. Chcemy lepiej zarabiać! - grzmiał wtedy Heike Lange, wieloletni pracownik zakładu.

Trzy lata temu konflikt udało się opanować. Tym razem jest to trudniejsze, bo zakład boryka się z problemami spowodowanymi pandemią.

W oświadczeniu dla swoich pracowników firma Boryszew Automotive Plastics przyznała, że sytuacja jest trudna, a wynik finansowy zakładu "ujemny". Podkreśliła jednak, że starała się utrzymać miejsca pracy, co sporo ją kosztowało. Zaproponowano też pracownikom 200 euro specjalnej, rocznej premii.

- Pensje są tu faktycznie bardziej polskie niż niemieckie. Ludzie się buntują - przyznaje nam jeden z pracowników zakładu.

Polska fabryka, niemieccy pracownicy

Ponieważ fabryka jest oddalona ok. godzinę jazdy autem od Szczecina, pracuje w niej sporo Polaków. Dominują jednak, jak wynika z naszych informacji, Niemcy. Powiat Uckermark, w którym leży Prenzlau, należy do najuboższych regionów. W niemieckim rankingu perspektyw dla wszystkich powiatów z 2016 roku zajął 392. miejsce - na 402 powiaty.

Z tego powodu lokalne władze zawsze wspierały inwestycje polskiej firmy. Grupa Boryszew dostała kilka lat temu m.in. 4 mln euro na rozwój fabryki. W 2017 roku władze landu Brandenbrugia wręczyły nawet firmie "Nagrodę Przyszłości", tłumacząc to "bardzo dużymi osiągnięciami w regionie". - Długo mówiło się o fabryce jako o historii sukcesu - przynaje regionalna gazeta "NordKurier".

Pytamy polskiego pracownika zakładu, czemu załoga chce protestować, skoro o inną pracę w regionie nie jest tak łatwo. - W Niemczech jest bardzo silne przywiązanie do praw pracowniczych. Konflikt będzie trudno rozstrzygnąć bez podwyżek - odpowiedział.

- Mierzymy się z wieloma wyzwaniami, wynikającymi z uwarunkowań konkurencyjnego rynku branży motoryzacyjnej, co wiąże się ze stałą presją związaną z kosztami działalności. Znaczący wzrost cen surowców oraz niestabilność zamówień wynikająca z niedoboru półprzewodników wykorzystywanych w motoryzacji, uniemożliwia Grupie podejmowanie planów dotyczących dodatkowych zobowiązań - mówi money.pl Mirosław Kastelik, prezes Boryszew Automotive Plastic.

- Zamierzamy się skupić na podjęciu konstruktywnych rozmów ze stroną społeczną, celem wypracowania rozwiązań możliwych do realizacji przez spółkę i akceptowalnych przez pracowników - dodał szef BAP.

Boryszew Automotive Plastics tworzy plastikowe podzespoły dla samochodów, m.in. elementy wnętrz czy dachów. Do klientów firmy należą największe koncerny motoryzacyjne świata, np. Volkswagen czy Daimler.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta