Niemiecka zbrojeniówka bije rekordy. Napędza gospodarkę
Globalne napięcia geopolityczne sprawiają, że niemiecki sektor zbrojeniowy i lotniczy przeżywa bezprecedensowy rozkwit. Podczas gdy cywilne lotnictwo mierzy się z wyzwaniami, producenci sprzętu wojskowego liczą zyski i przyciągają kapitał z zupełnie nowych branż.
Sytuacja makroekonomiczna na świecie mocno rewiduje modele biznesowe w branży lotniczej. Rosnące koszty paliw i problemy z łańcuchami dostaw uderzają w rynek cywilny, jednak te straty z nawiązką rekompensuje sektor obronny. Doskonałym odzwierciedleniem tego trendu są berlińskie Międzynarodowe Targi Lotnicze i Kosmiczne (ILA), które w tym roku przyciągnęły niespotykaną dotąd liczbę wystawców i inwestorów.
Michael Schöllhorn, prezes Federalnego Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Lotniczego i Kosmicznego, nie ukrywa entuzjazmu wobec obecnej koniunktury. Zjawisko to przypisuje bezpośrednio rosnącemu zapotrzebowaniu na technologie wojskowe. – Wszystkie hale są wyprzedane od listopada, a Berlin odwiedza 300 delegacji politycznych z całego świata – powiedział Schöllhorn, podsumowując skalę zainteresowania.
"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie
Gorączka złota i transformacja biznesu
Znaczące zwiększenie niemieckiego budżetu obronnego zadziałało na rynek niczym potężny magnes. Wielomiliardowe nakłady na modernizację armii sprawiły, że wokół sektora zbrojeniowego zaczęły gromadzić się nie tylko tradycyjne potęgi, takie jak Rheinmetall czy Airbus, ale również innowacyjne start-upy. Młode firmy, takie jak Helsing czy Stark Defense, już teraz zdobywają lukratywne kontrakty na dostawy zaawansowanych technologicznie dronów i systemów opartych na sztucznej inteligencji.
Co ciekawe, perspektywa stabilnych zysków z zamówień rządowych przyciąga również przedsiębiorstwa, które do tej pory nie miały nic wspólnego z wojskiem. Przykładem jest firma Heidelberger Druck, znana głównie z produkcji maszyn drukarskich, która poprzez swoją spółkę zależną zaczęła oferować systemy antydronowe.
– Szukamy drugiego źródła dochodów, ponieważ klasyczna działalność związana z maszynami drukarskimi podlega wahaniom koniunkturalnym – mówi wprost Matthias Rößling, przedstawiciel firmy. Dodaje przy tym, że rynek obronny jest wciąż w wielu miejscach niewykorzystany: – Potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam się dalej rozwijać. I tu właśnie pojawia się rynek obronny, który w wielu przypadkach jest jeszcze niewykorzystany.
Miliardowe inwestycje i nowa strategiaZłote czasy dla systemów obrony
Główni gracze na rynku również nie zwalniają tempa, a ich portfele zamówień pęcznieją. Firma Diehl Defence, producent cenionego na świecie systemu obrony powietrznej IRIS-T, w odpowiedzi na rosnący popyt uruchomiła gigantyczny program inwestycyjny, by sprostać wymaganiom klientów. Zwiększone zainteresowanie jest bezpośrednim echem globalnych konfliktów, w tym sytuacji na Bliskim Wschodzie.
– Mamy wypełniony harmonogram na najbliższe kilka lat – informuje Harald Buschek, dyrektor w Diehl Defence. Jak zaznacza, wydarzenia międzynarodowe błyskawicznie przekładają się na zapytania ofertowe: – Wojna w Iranie ma oczywiście swoje konsekwencje. Również w tym przypadku otrzymaliśmy telefony z prośbą o podjęcie rozmów.
Nowa polityka bezpieczeństwa Niemiec
Ten gospodarczy boom wpisuje się w nową narrację polityczną Niemiec, która zakłada ścisłe powiązanie innowacji z bezpieczeństwem narodowym. Friedrich Merz z CDU podkreśla, że wsparcie dla tej gałęzi gospodarki jest obecnie priorytetem, a podział na lotnictwo cywilne i wojskowe zaczyna się zacierać.
– Lotnictwo i przemysł kosmiczny to kluczowa branża strategiczna – powiedział polityk. – W centrum uwagi znajdują się konkurencyjność i innowacyjność. Transport lotniczy, przemysł lotniczy i lotnictwo wojskowe postrzegamy jako całość.
Mimo ogromnego optymizmu branży, na horyzoncie pojawiają się wyzwania związane z transformacją ekologiczną. Choć politycy naciskają na zrównoważony rozwój, przedstawiciele biznesu studzą emocje, wskazując na twarde realia infrastrukturalne. Thomas Toepfer, dyrektor finansowy Airbusa, krótko podsumował perspektywy szybkiego wprowadzenia zeroemisyjnych maszyn: – Infrastruktura dla samolotów napędzanych wodorem nie jest jeszcze dostępna.