Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Paweł Gospodarczyk
|
aktualizacja

Nieświadomi Rosjanie garną się do pracy w Polsce. "To dla nich ostatnia nadzieja"

Podziel się:

– Ci ludzie nie do końca rozumieją, jak wygląda sytuacja dotycząca przekroczenia granic Polski. Dla nich to ostatnia nadzieja na uniknięcie służby w wojsku. Nie mają wyjścia – mówi money.pl Anna Dzhobolda, dyrektor departamentu rekrutacji międzynarodowych w firmie Gremi Personal. To agencja pomagająca obcokrajowcom w znalezieniu zatrudnienia. Po ogłoszeniu przez Putina mobilizacji zanotowała 600-proc. wzrost zainteresowania pracą w Polsce ze strony Rosjan.

Nieświadomi Rosjanie garną się do pracy w Polsce. "To dla nich ostatnia nadzieja"
Obywatele Rosji szukają dróg ucieczki przed mobilizacją wojskową. Pytają o pracę w Polsce (PAP, YURI KOCHETKOV)

Od kilku dni polskie agencje zajmujące się pozyskiwaniem pracowników ze Wschodu notują gwałtowny wzrost zainteresowania Rosjan pracą w Polsce. To skutek m.in. ogłoszonej przez Kreml wojskowej mobilizacji w związku z wojną w Ukrainie. Tyle że zbiegło się to z tymczasowym zakazem wjazdu Rosjan na teren Polski i krajów bałtyckich.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Poborowi wkrótce na froncie. "Będą tam krótko - aż nie zginą"

Rosjanie chcą pracować w Polsce

– Przez ostatnie dwa dni mieliśmy 130 próśb z Rosji o pracę. Wcześniej zwykle mieliśmy 20-30 zapytania miesięcznie. Z powodu ogłoszonej przez Putina mobilizacji Rosjanie masowo zaczęli szukać pracy w Europie i widzimy wzrost zainteresowania polskim rynkiem pracy aż o 600 proc. – poinformowała niedawno Anna Dzhobolda, dyrektor departamentu rekrutacji międzynarodowych w Gremi Personal.

W rozmowie z money.pl Dzhobolda podkreśla, że wspomniany 600-proc. wzrost to wynik, którego do tej pory w agencji nie odnotowano.

Przed wybuchem wojny w Ukrainie nie było czegoś takiego w naszej agencji – zaznacza.

Jak mówi nasza rozmówczyni, zainteresowani pracą w Polsce byli głównie Ukraińcy. 88 proc. spośród dotychczasowych podań o pracę pochodziło właśnie od obywateli Ukrainy, ok. 7 proc. dotyczyło Białorusinów, ok. 1-2 proc. Gruzinów, Mołdawian i Rosjan.

Pod koniec lipca odpowiedzialne za rynek pracy Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej podało, że w Polsce zatrudnionych jest ok. 736 tys. Ukraińców. Od lipca ta liczba jednak wzrosła. Obecnie, według szacunków, może przekraczać 850 tys.

Na pytanie, ilu Rosjan chcących znaleźć pracę w Polsce, miałoby szansę na zatrudnienie w naszym kraju, gdyby mogli swobodnie przekroczyć granicę, nasza rozmówczyni wskazuje na zaledwie 2 proc.

Udostępnione nam przez Gremi Personal nowe dane za miniony weekend mówią o kolejnym wzroście liczby pytań o pracę kierowanych z Rosji, tym razem sięgającym ok. 10 proc. – W weekend zawsze jest mniej zgłoszeń, ale i tak w ostatnich dniach odnotowujemy ogromny wzrost zainteresowania ze strony Rosjan. Teraz widać, że obywatele tego kraju traktują obecną sytuację jako punkt zaczepienia: najpierw praca, a potem zobaczymy. Nie mają wyjścia. Z drugiej strony jednak w Polsce nie mogą liczyć na przychylność pracodawców, głównie ze względów światopoglądowych – uważa Anna Dzhobolda.

Kluczowe decyzje państw UE

– Kwestia migracji Rosjan do Polski w wyniku ucieczki przed poborem to jednak problem wiz Schengen i polityki Unii Europejskiej jako całości – podkreśla Radosław Pyffel, ekspert do spraw międzynarodowych.

Rozluźnianie polityki wizowej przez polskie władze prawdopodobnie nie miałoby żadnego wpływu na zmobilizowanie planowanych 300 tys. rezerwistów przez Rosję, a co jeszcze istotniejsze, byłoby zupełnie niezrozumiałe przez opinię publiczną w Polsce i zapewne też w Ukrainie – ocenia.

Pyffel wskazuje na zachowanie innych państw strefy Schengen. – Jeśli podejdą do tej sprawy bardziej liberalnie, mogą stać się docelowym krajem migracji i znacznie powiększyć istniejącą już u siebie sporą diasporę rosyjską, mowa np. o Niemczech. Niezależnie od decyzji podjętych przez nasz rząd mogłoby to mieć w przyszłości jakiś wpływ także na Polskę, jako kraj Schengen. Sprawa jest złożona – zaznacza nasz rozmówca.

Rosjanie od dwóch lat mogą przyjeżdżać do Polski tylko w wyjątkowych sytuacjach. W ubiegłym tygodniu te ograniczenia zostały zaostrzone, po tym, jak w życie weszła nowelizacja rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przed zmianą rozporządzenie obejmowało granicę z Rosją i z Białorusią. Z tych krajów do Polski mogli przybywać tylko podróżni w ramach wymienionych kategorii.

Nowelizacja dodała osobny przepis, który ograniczył wjazd obywateli Federacji Rosyjskiej na wszystkich przejściach na granicy zewnętrznej UE.

Zmniejszył też zakres wyjątków, aby wykluczyć podróżowanie Rosjan w celach turystycznych, biznesowych, kulturalnych i sportowych. Od 26 września nowe restrykcje zaczęły obowiązywać także na lotniskach i w portach morskich. Oznacza to, że Rosjanie podróżujący w wymienionych celach nie przylecą do Polski z żadnego kraju spoza Schengen.

Jak przekazała nam rzecznika Straży Granicznej por. Anna Michalska, w niedzielę, 25 września, SG odprawiła na polskiej granicy 488 obywateli Rosji. W ostatnim tygodniu liczba Rosjan, którzy wjechali do Polski, nie wyniosła więcej niż 550 dziennie.

Mobilizacja wojskowa w Rosji. Protesty w całym kraju

21 września Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", aby bronić kraju przed rzekomym zagrożeniem z Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla, pod broń ma zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów, lecz w ocenie niezależnego serwisu Meduza mobilizacja może objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

W związku z decyzją władz państwowych w Rosji odbywają się liczne protesty. Odnotowywane są też ataki na wojskowe komendy uzupełnień. Do najbardziej gwałtownych manifestacji doszło w Dagestanie na rosyjskim Północnym Kaukazie, gdzie uczestnicy protestu starli się z policją. Niezależna organizacja OWD-Info oceniła, że rosyjscy funkcjonariusze zatrzymali już w całym kraju ponad 2 tys. uczestników protestów przeciwko mobilizacji.

Dekret Putina nie wpłynie na przebieg konfliktu w Ukrainie w tym roku i nie zwiększy znacząco zdolności Rosji do podtrzymania inwazji w 2023 r. Wartość bojowa rezerwistów jest i pozostanie niska, a ich motywacja do walki jeszcze gorsza – ocenił w najnowszym raporcie amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną.

Według niezależnych mediów zmobilizowani mężczyźni są często wysyłani na front bez badań medycznych. "W wielu przypadkach komisja lekarska ma jedynie pozorny charakter, a cała procedura ogranicza się do zbadania ciśnienia krwi" – przekazał na Telegramie niezależny rosyjski kanał Możem Objasnit.

Rosja zamknie wewnętrzną granicę dla zdolnych do służby?

W celu uniemożliwienia ucieczki z kraju władze Rosji mają zamknąć wewnętrzną granicę kraju dla obywateli zdolnych do służby w wojsku. Źródło serwisu Meduza zbliżone do administracji prezydenta Rosji twierdzi, że najprawdopodobniej 28 września Kreml wprowadzi zakaz opuszczania kraju dla mężczyzn w wieku mobilizacyjnym. Drugi rozmówca, również zbliżony do Kremla, podał, że zakaz wejdzie w życie po tzw. referendach, które mają zakończyć się wieczorem 27 września.

Paweł Gospodarczyk, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl