Niewolnicza praca kierowców z Filipin. Polska pośrednikiem w procederze

Europa poszukuje taniej siły roboczej nie tylko z Europy Wschodniej, ale z dalekiej Azji. Pośrednicy rekrutują ich przez portale społecznościowe obiecując europejskie zarobki i stabilną pracę. Rzeczywistość wygląd zupełnie inaczej.

Pracownicy z Azji traktowani są jak tania siła robocza.
Źródło zdjęć: © Shutterstock.com | stocktributor
Przemysław Ciszak

Koszmar filipińskich pracowników sprowadzonych do pracy w Polce ujawnili dziennikarze "Superwizjera". Stali się ofiarami handlu ludzi.

Pośrednicy rekrutują ich przez portale społecznościowe. Obiecywali pracę kierowcy w Polsce na europejskich zasadach i z wysokim stabilnym wynagrodzeniem. Mieli mieć comiesięczne wypłaty 1700 euro, ubezpieczanie zdrowotne i dobrą szkołęszkołę dla ich dzieci. Warunkiem był samodzielny przylot do Polski.

Tu zaczął się koszmar – opisuje "Superwizjer". Mieszkanie w baraku bez kuchni i bieżącej wody, fizyczna praca przy kopaniu rowów czy noszeniu cegieł, po czym trasa w tirze. Również zarobki zostały im obniżone.

Również i w kabinie samochodu zmuszani byli do wielogodzinnych tras bez odpoczynku. Mniej przerw i wyśrubowane oczekiwania niezgodne z europejskimi przepisami.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Jak udowodnili dziennikarze stacji TVN, skala procederu jest ogromna. Nie dotyczy tylko Polski, ale całej Europy. Polska ma jednak tu znaczącą rolę. Jaką? Idealnego pośrednika.

- Robotnicy spoza Europy, jak choćby z Indii i Filipin mogą u was bez problemu dostać pozwolenia na pracę. Z takimi legalnymi dokumentami ściągani są do Europy, w tym także do Danii. Na tym polega cała sztuczka – wyjaśnia w reportażu związkowiec i dziennikarz Morten Halskov.

Tylko Polsce wydano 70 czy 80 tysięcy pozwoleń na kierowanie zarejestrowanymi w Polsce ciężarówkami dla kierowców, którzy nie są mieszkańcami Unii.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie