"Omyłkowe" przelewy blikiem. Tak działa nowy przekręt

Podczas gdy Unia Europejska pracuje nad nowymi przepisami, w Polsce oszuści mają coraz to nowe pomysły, by wyłudzać pieniądze. Ofiarami są klienci platform sprzedażowych - informuje w czwartek "Gazeta Wyborcza".

Marcin Bielecki
aplikacja, atak hakerski, BLIK, mobilnaOszuści mają coraz to nowe pomysły, by wyłudzać pieniądze
Źródło zdjęć: © pap | Marcin Bielecki
Katarzyna Kalus
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Oszustwo polega na jednoczesnej manipulacji dwiema ofiarami: nieświadomym nabywcą towaru oraz osobą, której numer telefonu został podany jako cel płatności.

Przestępcy zamieszczają fikcyjne ogłoszenie na platformie e-commerce i numer telefonu przypadkowej osoby. Gdy kupujący płaci za nieistniejący towar, pieniądze trafiają na konto właściciela wskazanego numeru.

Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec

Oszust kontaktuje się z odbiorcą przelewu, twierdząc, że doszło do pomyłki przy wpisywaniu numeru telefonu i prosi o zwrot środków. Prosi przy tym o odesłanie środków na inny numer telefonu lub konto - czytamy w dzienniku.

Problem pojawia się kilka dni później, gdy kupujący nie otrzymuje towaru i zgłasza sprawę policji lub platformie sprzedażowej.

Ekspert: gdy ktoś prosi o zwrot, dzwoń do swojego banku

Jak zaleca cytowany przez dziennik Marcin Daszkiewicz, specjalista od mechanizmów antyfraudowych w Provident, jeżeli ktoś prosi o zwrot, to niech zgłosi się do swojego banku, wtedy bank poprosi o oddanie pieniędzy. Gorszą, choć dopuszczalną formą, jest zwrot na numer, z którego przyszedł blik.

Obecnie UE próbuje przeforsować nowe regulacje, które nałożą na zarządców platform e-commerce nowe obowiązki i odpowiedzialności mające na celu ochronę konsumentów - informuje "GW".

Wybrane dla Ciebie