Nowe firmy i fala bankructw. Najnowsze dane GUS za 2026 r.
Z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że początek 2026 r. okazał się okresem wzmożonej aktywności gospodarczej Polaków. W pierwszych trzech miesiącach roku w krajowych rejestrach pojawiło się ponad 89 tysięcy nowych podmiotów. Oznacza to wzrost o równe 2 proc. w zestawieniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Jednocześnie urzędnicy odnotowali zjawisko równoległe, rzucające cień na optymistyczne statystyki o przedsiębiorczości. W tym samym czasie właściwe sądy ogłosiły upadłość 108 firm. Choć w skali całej gospodarki i setek tysięcy działających podmiotów wydaje się to wartością marginalną, w ujęciu rocznym mamy do czynienia z zauważalnym wzrostem liczby bankructw.
Stanowi to pewien kontrast w stosunku do optymistycznych danych o sile polskiego biznesu, na które w swoich ostatnich analizach powoływał się m.in. Polski Instytut Ekonomiczny, wskazując choćby na systematyczny wzrost realnych wynagrodzeń czy miliardowe przejęcia dokonywane przez rodzime firmy za granicą.
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Koniec ubiegłego roku przyniósł spowolnienie
Aby lepiej zrozumieć obecną sytuację, warto spojrzeć na dane z poprzednich kwartałów, które pokazują dynamikę zmian w polskiej gospodarce. Przypomnijmy, że końcówka 2025 r. charakteryzowała się wyraźnym wyhamowaniem w zakresie otwierania nowych biznesów. W czwartym kwartale minionego roku zarejestrowano niespełna 84 tysiące firm, co było najsłabszym wynikiem w całym cyklu rocznym.
Obecne odbicie do poziomu 89 tysięcy pokazuje powrót do tendencji wzrostowej. Wynik ten przewyższa nawet dane z bardzo dobrego drugiego kwartału 2025 r. Podobnie wygląda kwestia zamykania działalności. W ubiegłym roku liczba upadłości oscylowała wokół setki w każdym kwartale, z delikatnym spadkiem w miesiącach letnich i ponownym wzrostem pod koniec roku. Wynik z pierwszego kwartału 2026 r. jest najwyższym odnotowanym w analizowanym przez urząd statystyczny okresie.
Nowe firmy: usługi dominują, fenomen spółdzielni
Struktura nowo powstających przedsiębiorstw od dłuższego czasu pozostaje stosunkowo stabilna. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, ponad połowa wszystkich rejestracji skupia się w trzech kluczowych sektorach. Prym wiodą szeroko pojęte usługi, za którymi plasuje się budownictwo oraz handel połączony z naprawą pojazdów samochodowych. Zauważalny jest jednak silny trend wzrostowy w branży transportowej i magazynowej, gdzie chętnych do prowadzenia własnego biznesu przybywa najszybciej.
Jeśli chodzi o formę prawną, osoby decydujące się na własny biznes pozostają tradycjonalistami. Zdecydowana większość nowych podmiotów to jednoosobowe działalności gospodarcze, które wciąż powiększają swój udział w rynku. Na drugim miejscu plasują się spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, których również wyraźnie przybyło w stosunku do ubiegłego roku.
Prawdziwym fenomenem pierwszego kwartału 2026 r. są jednak spółdzielnie. Ich liczba wzrosła w sposób skokowy, kilkukrotnie przewyższając wyniki z roku poprzedniego. Jak precyzują analitycy GUS, ten nagły przyrost jest niemal w całości zasługą spółdzielni energetycznych, których działalność koncentruje się na wytwarzaniu i obrocie energią z odnawialnych źródeł.
Gdzie ryzyko porażki jest największe?
Wzrost ogólnej liczby upadłości nie rozkłada się równomiernie na wszystkie gałęzie gospodarki. Z danych zgromadzonych przez urząd wynika, że najtrudniejsza sytuacja panuje obecnie w handlu oraz branży budowlanej. To właśnie tam odnotowano największy przyrost postępowań upadłościowych w ujęciu rocznym. Nieco gorsze nastroje mogą panować również w sektorze zakwaterowania i gastronomii, który tradycyjnie jest mocno narażony na wahania rynkowej koniunktury.
Szerszy kontekst dla tych suchych danych statystycznych stanowią doniesienia z poszczególnych rynków z ostatnich miesięcy. W przypadku branży budowlanej i infrastrukturalnej koszty operacyjne oraz zatory płatnicze bywają wręcz krytyczne. Głośnym echem w marcu odbiła się między innymi sytuacja byłego wykonawcy tunelu w Łodzi, który znalazł się na skraju upadłości. To jaskrawy przykład tego, jak wielomilionowe kontrakty i opóźnienia w rozliczeniach mogą błyskawicznie zachwiać płynnością finansową całych przedsiębiorstw.
Z kolei ryzyko masowych upadłości zagląda w oczy również przedsiębiorcom z sektorów, które zmagają się z nieuczciwą konkurencją czy problemami importowymi. Najlepszym tego przykładem z kwietnia jest drastycznie trudna sytuacja krajowych producentów ziemniaków. Rolnicy głośno alarmowali, że z powodu nietransparentnego napływu surowca z zagranicy grozi im fala bankructw, co udowadnia, że za ogólnymi statystykami GUS kryją się bardzo zróżnicowane, specyficzne dla danych branż kryzysy.
Z drugiej strony, pewną stabilizację widać w usługach i przemyśle, gdzie przypadków formalnej niewypłacalności było nieznacznie mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Statystyki urzędowe pokazują również, że w wartościach bezwzględnych najczęściej z widmem bankructwa mierzą się spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Warto jednak zaznaczyć, że w ich przypadku od dłuższego czasu liczby te utrzymują się na stałym poziomie, a za ogólny wzrost upadłości w pierwszym kwartale odpowiadają głównie osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą oraz spółki akcyjne i komandytowe.