W 1991 roku polski biznes dopiero uczył się wolnego rynku. JAS-FBG powstała w czasie gospodarczego przełomu i przez 35 lat rozwijała się razem z polską przedsiębiorczością. Co pozwoliło jej przetrwać zmiany i jak dziś wygląda świat logistyki?
Początek lat 90. był czasem, w którym przedsiębiorcy musieli tworzyć własne rozwiązania, często bez kapitału i doświadczenia. Liczyły się odwaga, intuicja i gotowość do podejmowania ryzyka. Właśnie w takich realiach rodziła się historia JAS-FBG.
– Wielu przedsiębiorców musiało zaczynać od niczego. Nie czekali na gotowe rozwiązania, tylko postanowili tworzyć je samodzielnie – wspomina Rafał Hanczarek, przewodniczący rady nadzorczej JAS-FBG, opowiadając o początkach firmy założonej przez jego ojca, Wiesława Hanczarka.
Przez kolejne dekady zmieniał się nie tylko polski rynek, lecz także oczekiwania klientów. Transport pojedynczej przesyłki ustąpił miejsca kompleksowemu zarządzaniu przepływem towarów, a tradycyjną logistykę opartą na papierowej dokumentacji zastąpiły zintegrowane systemy IT, telematyka, automatyczna wymiana danych oraz narzędzia wspierane przez AI.
– Kiedy zaczynaliśmy, klient pytał o odprawę celną albo transport z punktu A do punktu B. Dziś oczekuje partnera, który pomoże zapewnić ciągłość dostaw i ograniczyć ryzyko w całym łańcuchu dostaw – podkreśla Jarosław Domin, prezes JAS-FBG.
Jak wyglądała ta transformacja od środka? Co zmieniło się w codziennej pracy i które wartości pozostały niezmienne mimo upływu 35 lat? Odpowiedzi przynoszą wspomnienia ludzi związanych z firmą oraz opowieść o tym, jak z niewielkiej agencji celnej wyrósł jeden z największych polskich operatorów logistycznych, rozwijający się równolegle z polską gospodarką.