Oferowali 100 tys. zł miesięcznie. Szpital nie mógł znaleźć lekarza miesiącami
Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej proponował lekarzom stawki od 260 do 450 zł za godzinę pracy na SOR. Mimo atrakcyjnego wynagrodzenia rekrutacja trwała od sierpnia do listopada, a chętnych brakowało - informuje "Gazeta Wyborcza".
Ogłoszenie o pracy dla lekarzy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pojawiło się w sierpniu i wywołało poruszenie w całym mieście. Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej oferował różne formy zatrudnienia, w tym umowę o pracę, zlecenie czy kontrakt. Proponowane wynagrodzenie uzależnione było od formy współpracy, liczby przepracowanych godzin oraz posiadanej specjalizacji.
Stawki wynosiły od 260 do 450 zł za godzinę, co przy pełnym etacie mogłoby oznaczać zarobki od 72 240 zł do 108 tys. zł miesięcznie brutto. Placówka oferowała również możliwość skorzystania z mieszkania służbowego. Informacje o ofercie opisywała Gazeta Wyborcza, a ogłoszenie wzbudziło falę komentarzy w mediach społecznościowych.
Biznes na franczyzie. Mówi, na ile może liczyć franczyzobiorca
Długi proces rekrutacji i problemy kadrowe
Pierwszy konkurs ofert przyniósł jedynie czterech chętnych, którzy zadeklarowali łącznie 172 godziny dostępności miesięcznie. Była to jedynie niewielka część potrzeb szpitala, a większość dyżurów pozostawała nieobsadzona. Dopiero 13 listopada rozstrzygnięto kolejny konkurs, w którym wybrano dziewięć z trzynastu złożonych ofert.
Anna Szafrańska, rzeczniczka Szpitala Wojewódzkiego, poinformowała "Gazetę Wyborczą", że zgłosili się lekarze z Rudy Śląskiej, Tarnowskich Gór, Krakowa i Warszawy. Na SOR w bielskim szpitalu potrzeba czterech lekarzy przez całą dobę, co miesięcznie daje prawie 3 tys. godzin pracy oddziału. Rzeczniczka wyraziła nadzieję, że teraz uda się obsadzić wszystkie dyżury, o ile nie wystąpią nieprzewidziane okoliczności.
Część lekarzy SOR zapowiedziała, że nie będzie pracować bez zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia w postaci dwóch lekarzy na części chirurgicznej i dwóch na internistycznej. W grudniowym grafiku nieobsadzonych było prawie 1000 godzin pracy. Zawieszenie pracy SOR byłoby kryzysem dla całego regionu, ponieważ jest to jedyny taki oddział w okolicy. Ostatecznie udało się znaleźć nowego kierownika oddziału.