Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
HTO
|
aktualizacja

Oto największe kryzysy wizerunkowe roku. Na czele prezes NBP i Polski Ład

17
Podziel się:

Pod koniec grudnia tradycyjnie podsumowuje się mijający rok. Ostatnie 12 miesięcy upłynęło pod znakiem kryzysów: wojny w Ukrainie, szalejącej inflacji oraz problemów z pandemią COVID-19. W Polsce widoczne był także kłopoty wizerunkowe w sferze politycznej i biznesowej, co potwierdzają badania "Kryzysometr 22/23".

Oto największe kryzysy wizerunkowe roku. Na czele prezes NBP i Polski Ład
Działania prezesa NBP Adama Glapińskiego zostały uznane za jeden z kryzysów wizerunkowych 2022 r. (Flickr, NBP)

Rok 2022 z całą pewnością można nazwać "rokiem kryzysów" - za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, a pandemia COVID-19 wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Polacy muszą mierzyć się z problemami z węglem, wysoką inflacją i drożyzną.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy nie brakowało też w naszym kraju kryzysów wizerunkowych, co potwierdzają badania "Kryzysometr 22/23" przeprowadzone przez Alert Media Communications.

Wszyscy wiemy i widzimy, że ten rok jest wyjątkowy, a kryzys o wpływie globalnym odbywa się tuż za nasza granicą, co ma kluczowy wpływ zarówno na nasze codzienne życie, jak i postrzeganie zjawisk społecznych, gospodarczych i politycznych - mówi Adam Łaszyn, CEO Alert Media Communications.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Po raz pierwszy przed podwyżkami cen nie można uciec. Co nie zdrożało? "Nic. To jest trudna sytuacja"

Kryzys w sferze publicznej

35 proc. respondentów, których zaproszono do badania "Kryzysometr 22/23", jako jeden z kryzysów wizerunkowych w sferze publicznej wskazali Polski Ład. Przypomnijmy: to miała być największa reforma podatkowa ostatnich lat, ale przygotowane w pośpiechu przepisy były pełne luk i pułapek.

W założeniu Polski Ład miał sprawić, że znaczna grupa Polaków będzie płacić mniejsze podatki, a część najbogatszych miała być obciążona wyższymi daninami. Rządzący - wskazując na swoje wyliczenia - zapewniali, że na wprowadzeniu tego ambitnego planu społeczeństwo zyska, a ulgi podatkowe sprawią, że podatnicy zaoszczędzą blisko 16 mld zł.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała te zapowiedzi. Poszkodowani czuli się m.in. pracownicy budżetówki. Styczeń nie zaczął się dla nich dobrze. Ministerstwo początkowo zapewniało, że wdrożenie Polskiego Ładu będzie dla nich korzystne albo neutralne. Tymczasem pracownicy, którzy otrzymują pensje z góry, czyli m.in. nauczyciele, policjanci, pracownicy służby więziennej oraz górnicy otrzymali wynagrodzenia mniejsze nawet o kilkaset złotych.

Zawirowania wokół NBP

Inny kryzys wizerunkowy, który zwrócił uwagę ankietowanych, dotyczy Narodowego Banku Polskiego oraz jego prezesa - Adama Glapińskiego. 40 proc. respondentów wskazało, że szef NBP w sposób niekompetentny i chaotyczny prowadzi komunikację dotyczącą inflacji i stóp procentowych.

Przypomnijmy: działania prezesa Glapińskiego zostały ocenione przez magazyn "Global Finance", który publikuje ranking szefów banków centralnych. Prezes NBP w tegorocznej edycji został sklasyfikowany tak samo, jak rok temu i otrzymał notę "C" (w skali od "A" do "F"), czy nie najlepszą.

"Global Finance" w uzasadnieniu rankingu napisał, że Adam Glapiński "odrzucał obawy dotyczące inflacji w zeszłym roku, pozostając gołębiem (osobą preferującą politykę szybkiego obniżania stóp proc. i trzymania ich na niskim poziomie przez dłuższy czas - przyp. red.) nawet w momencie, gdy inne banki centralne zaczęły podnosić stopy procentowe z dużym wyprzedzeniem w stosunku do fatalnych prognoz inflacyjnych".

Glapiński może oczekiwać szczytu cyklu podwyżek stóp, lecz analitycy ING są przekonani, że dalsze wzrosty inflacji po wakacjach i na początku 2023 r. oznaczają, że cykl podwyżek jest daleki od zakończenia - czytamy w "Global Finance".

Szósta edycja "Kryzysometru"

Badanie "Kryzysometr 22/23" zostało przeprowadzone na przełomie listopada i grudnia 2022 r. Tegoroczna edycja odbyła się po raz szósty i wzięło w niej udział ponad sto osób. Byli to pracownicy szczebla menadżerskiego lub dyrektorskiego oraz rzecznicy prasowi kluczowych firm rynkowych, instytucji publicznych oraz organizacji pozarządowych.

Uczestnicy badania mogli wskazać od jednej do trzech odpowiedzi, dlatego wyniki nie sumują się do 100 proc.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(17)
Polak z krwi ...
4 tyg. temu
Akurat ten "dziad" kryzysu nie odczuwa i lepiej niech się nie wypowiada bo bredzi.
Marek D.
4 tyg. temu
Od razu widac jacy jestescie tendencyjni i zaklamani. Nie dziwie sie ze agentura niemiecka pluje na Polske i wychwala swoich sprzedajnych knechtow na etacie.Dla mnie najwieksza wpadke wizerunkowa zaliczyl niejaki Donald Tusk ktory po powrocie z Brukseli nie potrafi powiedziec jednego slowa zeby nie obraztic kogos albo nie sklamac.
Obserwator
4 tyg. temu
Wydaje mi się ze możemy jeszcze dodać następny kryzys wizerunkowy - rola TVP. Nie chce się wierzyc ze telewizja publiczna stała się tak tanim i perfidnym środkiem propagandy ekipy rządzącej. Żadnej merytorycznej dyskusji tylko w kółko ci sami pseudoeksperci siejący podział społeczeństwa i obwijający wszystkie problemy Polski na Tuska, Putina, Unie, Niemcy, itp. Tego nie da się oglądać! Nawet Globovision w Wenezueli wydaje się bardziej wiarygodne.
Obserwator
4 tyg. temu
Najgorsze jest to ze my się tutaj śmiejemy z pana Glapinskiego i NBP a tu płakać się powinno. Przecież ten człowiek zarządza oszczędnościami Polaków a wyglada na to ze nie ma pojęcia o swojej roli. W jednym miesiącu z zadowoleniem mówi jak to dobrze ze złotówka spada bo to miało pomoc naszym eksporterom (zapominając ze my importujemy więcej niż eksportujemy) a kilka tygodni później dodaje ze zawirowania polskiej waluty moga negatywnie wpływac na klimat inwestycyjny w Polsce i walkę z inflacja. I ktos taki kieruje NBP!? Niestety w PiSowskiej Polsce wiele mamy innych absurdów i aż się nie chce wierzyc ze 33% społeczeństwa tego nie zauważa.
Baba
4 tyg. temu
I co z tego wynika? Nic. Dalej będą robić co chcą bo Polacy na to pozwalają. A za dwie stówy więcej pozwolą na jeszcze więcej.