Gorąco wokół cen paliw. Czarnek: obniżcie podatek. Jest riposta
Minister energii Miłosz Motyka stwierdził w poniedziałek w RMF FM, że Przemysław Czarnek mija się z prawdą, obarczając rząd winą za drogie paliwo. Zapewnił też, że nie będzie reglamentacji w związku z obserwowaną na zachodzie Polski "turystyką paliwową" z Niemiec.
Kryzys na rynku ropy i gazu, związany z wojną na Bliskim Wschodzie, stał się przyczynkiem do walki politycznej. W poniedziałek o poranku poseł PiS i kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie projektu, który zakłada obniżenie czasowe podatku VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. (do 30 czerwca), a także akcyzy o 9-10 proc. - W ten sposób możemy zrobić to, co zrobiliśmy w 2022, interweniując na rzecz Polaków - przekonywał polityk PiS.
Miłosz Motyka, minister energii i polityk PSL, skomentował te słowa w RMF FM. - Po pierwsze Przemysław Czarnek, przerzucając odpowiedzialność za wysokie ceny paliw na rząd, mówi nieprawdę. Powodem jest chaos na rynkach i destabilizacja Bliskiego Wschodu. Rząd tych cen sam nie podniósł - odpowiedział Motyka.
I zapowiedział, że jeśli ceny nadal będą rosły w wyniku braku odpowiedniej podaży surowca, także na rynku, "to rząd będzie podejmował w tej sprawie działania". - Pracujemy nad tym od dawna, zanim jeszcze Przemysław Czarnek został kandydatem na "zderzaka" - stwierdził minister.
"Nie wykluczam żadnego scenariusza". Wicepremier o cenie baryłki ropy
Potwierdził w radiowej rozmowie, że w zachodnich województwach Polski widoczne są ostatnio częstsze przyjazdy Niemców, którzy tankują u nas pojazdy. Kilka dni temu niemieckie media informowały, że z powodu wysokich cen paliw kwitnie turystyka paliwowa z Niemiec do Polski.
Minister Motyka zapewnił w poniedziałek, że "żadnej reglamentacji (paliw - red.) nie będzie".
Widzimy już, że Niemcy jeżdżą po paliwo do Polski. Otrzymujemy takie sygnały ze strony przedsiębiorców zajmujących się tym prywatnie, ale także ze strony Orlenu - powiedział minister w RMF FM.
Dopytywany o porównania do kryzysu energetycznego w 2022 roku, stwierdził, że "mieliśmy wtedy obniżkę VAT-u, ale cena benzyny była wyższa niż dziś ze względu na rekordowe marże Orlenu". Przypomniał o różnicach cen paliw w Polsce i w Czechach w tamtym czasie.
Orlen dostarczał to samo paliwo za (prezesury - red.) Daniela Obajtka w Polsce i do Czech, i tam ceny były niższe. Dzisiaj jest odwrotna sytuacja (...). Dostawy, które są realizowane przez Naftoport wskazują na to, że ta podaż surowca na rynek będzie rosła szybciej niż popyt - powiedział Motyka.
Mówił również o zachowaniach kierowców i ryzyku lokalnych problemów w razie kolejek na stacjach paliw. - Bierzemy pod uwagę panikę wśród ludzi i na każdy scenariusz jesteśmy przygotowani. Zresztą te pierwsze sygnały były właśnie takie, że wzrost klientów na stacjach wynikał przede wszystkim z tego, że ludzie obawiali się, że paliwa może zabraknąć - wskazał członek rządu, zaznaczając, że do przerwy w dostawach może dochodzić w takich przypadkach lokalnie.
Źródło: RMF24