Niemieckie media od kilku dni informują o turystyce paliwowej. Jak podawał saksoński dziennik "Saechsische Zeitung", średnia cena litra paliwa w Niemczech przekroczyła 2 euro (ok. 8,50 zł), co stawia Polskę w korzystnej pozycji cenowej.
Niemieckie dzienniki zauważają, że ruch na polskich stacjach, zwłaszcza tych przygranicznych, znacznie się zwiększył. "Nie jest to niczym niezwykłym w regionie przygranicznym, gdzie ceny na stacjach benzynowych w Polsce są tradycyjnie niższe niż w Niemczech. Jednak jak na wtorek w południe, na stacji benzynowej Carrefour w Zgorzelcu panował spory ruch" – informuje gazeta. Kolejki miały utworzyć się też w Żytowaniu w Lubuskiem.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
Teraz "Berliner Zeitung" podaje, że wzmożony ruch na granicy przyciągnął uwagę celników "skupiających się na kierowcach kupujących tańsze paliwo w sąsiednim kraju i wracających do Niemiec bez deklarowania go w urzędzie celnym".
Nawet 30 euro taniej
"Zgodnie z obowiązującymi przepisami, oprócz pełnego baku, do Niemiec można wwieźć tylko 20 litrów benzyny w kanistrach rezerwowych. Większe ilości należy zgłosić w urzędzie celnym" - czytamy.
Wzmożone kontrole prowadzone są również na granicy z Czechami. Paliwo w Polsce i Czechach ma być tańsze o blisko 60 centów na litrze. "Takie różnice cen mogą szybko sięgnąć nawet 30 euro za tankowanie" - dodano.
Źródło: Berliner Zeitung