Skok cen paliw na stacjach. Rząd powinien interweniować? Pytamy ekspertów
Lada dzień litr diesla może kosztować 8,5 zł. Rząd mówi o "szerokim wachlarzu" narzędzi, którymi może zainterweniować. Eksperci przypominają, że na wyciągnięcie ręki jest rozwiązanie, z którego korzystano już w 2022 roku. – Klienci zapłacą mniej, teoretycznie wszyscy powinni być zadowoleni – mówi money.pl Rafał Zywert z firmy Reflex. Jest jedno "ale".
Ropa naftowa Brent w poniedziałek rano zaliczyła skok o ponad 30 proc., przekraczając w szczytowym momencie 119 dol. za baryłkę. To poziom nienotowany od lat. Jak pisaliśmy w money.pl, analitycy ostrzegają, że już we wtorek podskoczą także ceny na stacjach paliw w Polsce. Litr diesla (ON) może kosztować nawet 8,5 zł, podczas gdy benzyna Pb95 ma się zbliżyć do poziomu 7 zł.
Reakcję rządu na skok cen paliw zapowiedział Andrzej Domański, minister finansów. – Zmienność na rynku jest potężna. Ja dziś rozmawiałem z ministrem energii i prezesem Orlenu i wszystkie rozwiązania są przez nas analizowane. Nie uchylamy się od działań, jeżeli będzie się to przekładać na długoterminowe wzrosty – stwierdził w poniedziałek rano w Polsat News. Dodał, że rząd "nie może wykluczyć żadnych działań, dzięki którym ceny na stacjach będą niższe" i że "wachlarz możliwości jest duży".
Adam Sikorski, prezes Grupy Unimot, polskiego importera paliw i właściciela stacji Avia, potwierdza, że rząd ma do dyspozycji różne narzędzia. – Tym, co na pewno może zrobić, jest obniżenie podatku VAT na paliwa – mówi money.pl Sikorski.
Sznur aut w Słubicach. Niemcy wykupują paliwo w Polsce na potęgę
Obniżka VAT na paliwa?
W środę, 5 marca, litr oleju napędowego na stacjach paliw w Polsce kosztował średnio 6,99 zł. Na tę cenę składały się:
- koszt zakupu w rafinerii – 3,84 zł (55 proc. całkowitej ceny),
- podatek VAT – 1,31 zł (19 proc. ceny),
- akcyza – 1,16 zł (17 proc.),
- opłata paliwowa – 0,45 zł (6 proc.),
- marża detaliczna – 0,15 zł (2 proc.),
- opłata emisyjna – 0,08 zł (1 proc.).
Jeśli cena oleju napędowego, jak prognozuje Rafał Zywert z firmy Reflex, wzrośnie do 8,5 zł, również państwo zarobi więcej. Eksperci rynku paliw uważają, że jeśli rząd chce złagodzić konsekwencje podwyżek na stacjach, może zrezygnować z tej części wpływów.
To już było. Interwencja z czasów rządu PiS
Adam Sikorski zwraca uwagę, że przy skoku cen paliwa z 6 do 8 zł za litr i wprowadzeniu obniżonej stawki VAT, do budżetu wpłynie tyle samo, co przy niższej cenie paliwa i wyższej stawce.
Zgadza się z tym Rafał Zywert. Jego zdaniem jednak kluczowe jest pytanie, czy trend wzrostowy będzie długoterminowy, a ceny dalej będą rosnąć skokowo. Przypomina, że gdy w 2022 r. ówczesny rząd Mateusza Morawieckiego decydował się na obniżkę podatku VAT z 23 do 8 proc. na paliwa, ceny paliw na rynku hurtowym były jeszcze wyższe niż dzisiaj.
Ale wówczas szczyt w cenniku Orlenu wynosił 7700 zł (za 1000 litrów – przyp. red.), a dziś mówimy o skoku z 6300 na 6800 zł, czyli brakuje jeszcze prawie 1 zł na litrze. Jeśli jednak ceny dalej będą rosnąć, to po obniżce podatku VAT, wpływy do budżetu i tak będą wyższe, niż zakładał rząd. Klienci zapłacą mniej, teoretycznie wszyscy powinni być zadowoleni
We wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk ostrzegł przed paniką na rynku paliw. Zapewnił, że nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliw. Zapowiedział, że spółki kontrolowane przez państwo będą chronić Polaków przed skutkami zawirowań na rynkach.
– Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, też narzędzi – powiedziałbym – finansowych, na przykład związanych z marżą, tak, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce – powiedział Tusk.
Już wtedy nasi rozmówcy oceniali, że sztuczne zaniżanie cen nie wchodzi w grę, bo "ceny nie mogą być oderwane od sytuacji na rynkach" i "ktoś zawsze za to zapłaci".
Import paliw do Polski musi się opłacać
Nieopłacalność importu paliwa jesienią 2023 r. była jedną z przyczyn masowych "awarii dystrybutorów" na stacjach paliw, maskujących problemy z dostępnością paliwa. Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, wyjaśniał wówczas, że polskie rafinerie nie są w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb rynku.
Instalacje w Płocku i Gdańsku mogą dostarczyć ok. 66 proc. oleju napędowego i 80 proc. benzyny. "Skąd bierze się reszta? W normalnych warunkach rynkowych z importu. Tyle że przy ówczesnych cenach na stacjach nikomu nie opłacało się importować paliw. Orlen sprzedaje je taniej, niż wynosi ich cena na giełdach" – pisaliśmy we wrześniu 2023 r.
– Podatkowa interwencja jest "zdrowsza" dla rynku, bez manipulowania przy cenach hurtowych netto, co pozwoli zachować rentowność importu paliw. Po to, by one po prostu do Polski cały czas przypływały. Nadal 40 proc. krajowej konsumpcji paliwa jest importowane – mówi nam dziś Rafał Zywert.
Wojna z Iranem. Co wydarzyło się w ostatnich dniach
- USA i Izrael zaatakowały Iran 28 lutego.
- Iran w odwecie zaatakował m.in. na bazy amerykańskie i inne cele w regionie.
- Modżtaba Chamenei, syn zabitego ajatollaha Alego Chameneiego, został w niedzielę wybrany najwyższym przywódcą kraju.
- Tego samego dnia wojsko irańskie zagroziło atakiem na instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej.
- Prezydent USA ogłosił w weekend, że decyzje dotyczące zakończenia działań wojennych przeciwko Iranowi podejmowane będą razem z Izraelem.
- Trump ocenił, że droższa ropa naftowa w krótkim terminie jest bardzo niską ceną do zapłaty za bezpieczeństwo i "jedynie głupcy mogą myśleć inaczej".
- W poniedziałek 9 marca Iran zaatakował rafinerię ropy naftowej w Bahrajnie.
- Tego samego dnia Arabia Saudyjska, największy eksporter ropy na świecie, zaczęła ograniczać jej produkcję.
- Wcześniej Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Irak również zdecydowały o zmniejszeniu produkcji ropy.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl