Płonące baterie elektryków w wołomińskich lasach. "Moje auto już rozebrano na części"

"Tak, to może być moje auto" - napisał posiadacz skradzionego Hyundaia Ioniqa 5 po tym, jak w lasach niedaleko Wołomina znaleziono akumulatory z aut elektrycznych. Później okazało się, że jego auto rzeczywiście już rozebrano na części. Policja namierzyła dziuplę i postawiła zarzuty. Porzucone akumulatory... drugi raz zniknęły.

7 lipca z warszawskiego Mokotowa skradzionego elektrycznego Hyundaia Ioniqa 5. Kilka tygodni później w okolicach Wołomina strażacy i policja znaleźli porzucone baterie z pięciu aut7 lipca z warszawskiego Mokotowa skradzionego elektrycznego Hyundaia Ioniqa 5. Kilka tygodni później w okolicach Wołomina strażacy i policja znaleźli porzucone baterie z pięciu aut
Źródło zdjęć: © money.pl | Facebook, KP PSP Wołomin
Marcin Walków

Dwaj mężczyźni usłyszeli po cztery zarzuty kradzieży z włamaniem do pojazdów. To ciąg dalszy ostatnich doniesień o znalezieniu w lasach niedaleko Wołomina wymontowanych akumulatorów z aut elektrycznych. W ubiegły weekend straż pożarna z Wołomina i Tłuszcza gasiła pożar dzikiego wysypiska w Jasienicy (gmina Tłuszcz). Na leśnej łące zastali pięć wymontowanych akumulatorów trakcyjnych, z których jeden uległ spaleniu.

Po ugaszeniu pożaru baterii, jak poinformowała straż pożarna, akumulatory, jak i wykorzystana w akcji woda, zostały przekazane urzędnikom gminy Tłuszcz w celu utylizacji. To nie koniec tej historii.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Lawinowy wzrost kradzieży rowerów. To już prawdziwa plaga

Ukradli elektrycznego Hyundaia Ioniqa 5

I choć doniesienia o płonących samochodach elektrycznych rozpalały w ostatnim czasie wyobraźnię internautów, to sprawa ma jeszcze jeden wątek - kradzieży samochodów elektrycznych. Na początku lipca Bartłomiej Derski, dziennikarz piszący o energetyce i elektromobilności, poinformował, że w Warszawie skradziono jego redakcyjnego Hyundaia Ioniqa 5.

"Dziś o 12:41 (moment zagłuszenia dwóch niezależnych GPS) na Dolnym Mokotowie w Warszawie skradziono mi dość charakterystyczny samochód. Pewnie jest już w częściach, ale udostępniając możesz pomóc w próbie znalezienia złodziei i dziupli" - pisał 7 lipca na Facebooku. Dodał, że złodzieje zagłuszali dwa lokalizatory GPS, ale samochód wciąż wysyłał dane po sieci GSM. Potencjalnie samochód miał znaleźć się w okolicach Wołomina lub Wiązowny.

"Moje auto już rozebrane"

Po trzech tygodniach, gdy pojawiły się doniesienia o znalezionych niedaleko Wołomina bateriach aut elektrycznych i pożarze jednej z nich, opublikował link do tej informacji z podpisem: "jest być może ciąg dalszy tej historii". W rozmowie z money.pl przyznał: "tak, to może być moje auto".

Miał rację. Jeszcze tego samego dnia nasz rozmówca dodał, że ma kolejne informacje w swojej sprawie. Sąd postanowił tymczasowo aresztować pierwsze osoby w ramach postępowania przygotowawczego. Stołeczna policja opublikowała nagranie z dziupli, w której rozmontowywano na części Hyundaia Ioniqa 5. "Moje już rozebrane, ale zarzuty za jego kradzież także zostały przedstawione" - napisał na Twitterze.

Ukradzione baterie... ponownie ukradzione

Dodał również, co się stało ze skradzionymi bateriami, porzuconymi w lesie. "Strażacy odkryli 5 baterii, gdy zostali zawiadomieni o pożarze jednej z nich. Przyjechali, ugasili w ciągu 20 minut, wsadzili ją do wody i zdali wszystkie znalezione baterie gminie Tłuszcz, aby zajęła się "śmieciami". Na te śmieci składały się jedna częściowo spalona i cztery dobre baterie o szacunkowej wartości 100 tys. zł" - relacjonował Derski.

Dzisiaj zadzwoniłem do gminy Tłuszcz zapytać o ich los. Dowidziałem się, że wszystkie cztery dobre baterie zostały już ukradzione (ponownie), bo nikt ich w weekend nie zabezpieczył. Z punktu widzenia urzędników, były to śmieci - dodał.

Kradzieże samochodów. Najwięcej w Warszawie

Po kradzieży zwrócił się do Komendy Głównej Policji z prośbą o statystyki kradzieży aut elektrycznych koreańskich marek. Przekazał redakcji money.pl odpowiedź, którą uzyskał. "Z danych, które posiadamy, w policyjnym systemie w 2023 roku zarejestrowano jako utracone 13 pojazdów elektrycznych produkcji koreańskiej" - poinformowała Komenda Główna Policji, podkreślając, że nie jest to pełen obraz stanu faktycznego.

"Od lat, w przypadku przestępczości samochodowej jedną z głównych przyczyn tego procederu jest kradzież pojazdów na części i akcesoria samochodowe" - przypomniała policja.

Redakcja money.pl zwróciła się z kolei do Komendy Stołecznej Policji z pytaniami o kradzieże samochodów elektrycznych w Warszawie w 2023 r. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Stołeczni policjanci zwrócili uwagę, że system gromadzenia statystyk nie wyróżnia aut elektrycznych od tych z napędem konwencjonalnym.

Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar sprawdził, że w 2022 r. z powodu kradzieży z bazy CEPiK wyrejestrowano 6157 aut osobowych i dostawczych. Dla porównania, w 1999 r. było to ponad 71,5 tys. aut. Ze statystyk wynika, że najwięcej aut kradnie się w Warszawie i na Mazowszu. W ubiegłym roku niechlubne pierwsze miejsce w rankingu marek na celowniku samochodowych złodziei zajęła Toyota (781 skradzionych aut), kolejne trzy miejsca zajęły auta niemieckie: Audi (532 szt.), Volkswagen (415 szt.) i BMW (392 szt.). Tuż za podium znalazł się koreański Hyundai (389 szt.).

Z perspektywy kradzionych modeli wyraźniej widać, że złodzieje "gustują" w autach z Dalekiego Wschodu. Najczęściej kradzione modele w kraju to Hyundai Tucson (192 szt.), Fiat Ducato i Toyota Corolla (po 191 szt.) oraz Toyota RAV4 (185 szt.).

Kradną nie tylko auta. Nowa "moda" może dotrzeć nad Wisłę

Serwis autokult.pl pisał pod koniec lipca o nowym "trendzie", jakim są kradzieże kabli do ładowania aut elektrycznych i hybrydowych plug-in. Do takich kradzieży na szeroką skalę dochodzi już w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Przestępcy wykorzystują fakt, że wiele samochodów zostawianych jest na noc do ładowania na podjeździe.

"Złodzieje często odcinają kawałki, które łączą się z ładowarką i samochodem. Miedź trafia na złom, a kable są sprzedawane z zyskiem na rynku wtórnym. W Polsce nie słychać o przypadkach tego typu kradzieży, choć wraz z rozwojem elektromobilności można spodziewać się, że taka 'moda' dotrze również nad Wisłę" - czytamy.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur